Od dnia poprzedzającego sylwestra aż do wczoraj utknęłam w kieracie bez chwili wytchnienia. Zresztą dzieciaki dużo wcześniej wysłałam na wieś do moich rodziców. No i powiedzmy sobie szczerze, drożdżówką mojej mamy nie oprze się nikt. Od pierwszych dni po ślubie zwracałam się do niej elegancko pani Danuto, a ona mówiła do mnie po prostu: “Irenka”.

Całe towarzystwo – teściowie razem z Mirkiem i Karoliną – zajechało do nas jednym autem w sylwestrowe popołudnie jakoś tak przed drugą. Pani Danuta od razu wkroczyła do kuchni, żeby pomóc mi ogarnąć przygotowania, bo widziała, że ledwo wyrabiam się z potrawami. Pani Danuta pożaliła się tylko, że prawie nie widziała dzieci Mirka, kiedy wstąpiła do swojej byłej synowej, u której po rozwodzie mieszkają wnuki. Dowcipkował szwagier, patrząc jak Karolina strzela oczami do mojego męża.
Ta dama nie potrafiła nawet odnieść do zlewu swojego pustego kubka po kawie. Zachowywała się jakby przyjechała do kurortu z opcją All Inclusive, łaskawie pozwalając, żeby wokół niej skakać. Kiedy w sylwestrową noc wymieniałam kieliszki, chlapnęłam czerwonym winem prosto na sukienkę i pobiegłam do sypialni, żeby się przebrać. Zanim jednak przejdę do tego, co wydarzyło się później, zerknijcie na dół, zostawcie łapkę w górę i zasubskrybujcie kanał, jeśli ta historia jakoś do was trafia.
E, no bez przesady, brachu. Z oficjalnej pensji uczciwie idą alimenty, ale cała reszta, co wpada na czarno, należy tylko do mnie. No i ze dwa razy w roku trzeba wyskoczyć na jakieś fajne wczasy i to nie nad nasze polskie morze, tylko co najmniej do Grecji czy Hiszpanii. No, no, całkiem nieźle to sobie ustawiłeś.
Oczywiście mojego ślubnego też pogoniłam do roboty, chociaż ten aż się skręcał, bo wyjątkowo nie uśmiechało mu się latanie z odkurzaczem i mopem. Tomek strzelił focha i do samego wieczora chodził nabuzowany, ostentacyjnie, głośno wzdychając. Rano wzięłam się za przygotowania do nadchodzącego tygodnia w pracy. Wyprasowałam ubrania dla chłopaków i dla męża na parę dni do przodu, po czym zajrzałam do lodówki, żeby zrobić listę zakupów.
Tomek, który do tej pory bezmyślnie gapił się w telefon, nagle się ożywił. W życiu nie słyszałam, żeby Tomek odezwał się do mnie z takim chamskim tekstem, a ten ciągnął dalej z jadowitą satysfakcją. Przecież traktowałam wszystkich gości jednakowo, a do tej całej Karoliny odezwałam się może ze trzy razy na krzyż. No przepraszam cię bardzo, ale na pogawędki z Karoliną po prostu nie miałam czasu.
Zresztą to, że Karolina ma jakieś urojone pretensje, to żaden powód, żebyś odnosił się do mnie jak do śmiecia i uciekał z domu nie wiadomo gdzie. Czyli jedyne, co trzyma mojego męża przy mnie i przy dzieciach, to brak własnego konta, do którego mógłby się spakować i wynieść. No to ładny numer. Następnego dnia rano bez zastanowienia spakowałam się i pojechałam do rodziców na wieś.
Do Warszawy wróciłam dopiero w ostatniej chwili pod sam koniec przerwy świątecznej, bo od poniedziałku trzeba było wracać do pracy. Tomka, co było do przewidzenia, w mieszkaniu nie zastałam. I tak już wyglądała nasza codzienność, aż do samej sprawy rozwodowej. Wpadał do domu wyłącznie na noc.
Irenko, czy ty naprawdę przemyślałaś to do końca? Bogu dziękować za rodziców, bo dorzucili mi trochę pieniędzy do zakupu. No cóż, wolnemu ptaszkowi chyba i to wystarczyło do szczęścia. Zdążyłam już całkowicie przywyknąć do statusu rozwódki i powoli zaczynałam dostrzegać urok życia bez człowieka, który po prostu mnie zdradził.
W gruncie rzeczy te wulgaryzmy i pretensje nie były skierowane bezpośrednio do mnie, tylko do jego zdradzieckiego brata. Dziękuję, że byliście ze mną do końca na kanale Alicja. Do zobaczenia w kolejnej historii.


