15 marca 1939 roku stałam na ulicy w Pradze i patrzyłam, jak wojska niemieckie wkraczają do miasta. Wiedziałam, że nic już nie będzie takie samo, ale nie miałam pojęcia, że wkrótce sama zamieszkam…

15 marca 1939 roku stałam na ulicy w Pradze i patrzyłam, jak wojska niemieckie wkraczają do miasta. Wiedziałam, że nic już nie będzie takie samo, ale nie miałam pojęcia, że wkrótce sama zamieszkam...

15 marca 1939 roku Praga budziła się w ciszy, która zapowiadała coś strasznego. Na ulicach stali ludzie, patrząc w osłupieniu, jak niemieckie pojazdy opancerzone toczą się po bruku, a żołnierze zajmują mosty, ministerstwa i dworce. Na placu Wacława tłumy gromadziły się w milczeniu, a po południu nad miastem powiewała już swastyka – Czechosłowacja upadła bez jednego strzału. Zaczęły się aresztowania i żydowskie rodziny nagle zrozumiały, że ich majątek i życie nie są już niczym chronione.

Thumbnail

Wkrótce władzę nad protektoratem Czech i Moraw objął jeden z najokrutniejszych ludzi reżimu, którego brutalność przyniosła mu przydomek rzeźnika Pragi. U jego boku stanęła kobieta podzielająca jego nieludzkie przekonania – Lina Heidrich, z domu von Osten, urodzona w 1911 roku na bałtyckiej wyspie Fehmarn w zubożałej arystokratycznej rodzinie. Poznała oficera marynarki Reinharda Heidricha, który w 1931 roku został wyrzucony z wojska za zniesławienie korpusu oficerskiego. To Lina popchnęła go do partii nazistowskiej i SS, gdzie szybko zwrócił na siebie uwagę Heinricha Himmlera.

W listach do rodziców z entuzjazmem opisywała aresztowania przeciwników politycznych i Żydów, przedstawiając przemoc SA i SS jako uzasadnioną zemstę. Gdy w 1938 roku doszło do Nocy Kryształowej, Heidrich odegrał w niej kluczową rolę, a Lina aktywnie go do tego zachęcała. Po inwazji na Czechy para przeniosła się do dawnej siedziby królów czeskich, a następnie do skonfiskowanego zamku Paneńskie Brzeżany pod Pragą, który należał do żydowskiego przemysłowca Ferdinanda Blochbauera. Adolf Hitler osobiście przyznał Linie prawo własności do tej posiadłości oraz hojną dożywotnią rentę.

Kobieta korzystała z przywilejów zdobytych dzięki podbojom, czerpiąc bezpośrednie korzyści z represji rozprzestrzeniających się w całym protektoracie. Gdy wojna wreszcie dobiegła końca, Lina musiała opuścić zamek, ale przed wyjazdem uścisnęła dłoń pracownikom i obiecała im emerytury, przekonana, że wkrótce wróci. Nie miała pojęcia, że ten gest będzie jednym z ostatnich przejawów spokoju w jej życiu, a przyszłość przyniesie jej coś, czego nie przewidziała – konieczność zmierzenia się z przeszłością, która już nigdy nie pozwoli jej zapomnieć.