1 lipca 1916 roku, gdy uszedłem zaledwie dwadzieścia kroków, zdałem sobie sprawę, że wokół mnie została tylko garstka ludzi. Potem sam oberwałem. Tego dnia na froncie liczącym 24 kilometry zginęło…

1 lipca 1916 roku, gdy uszedłem zaledwie dwadzieścia kroków, zdałem sobie sprawę, że wokół mnie została tylko garstka ludzi. Potem sam oberwałem. Tego dnia na froncie liczącym 24 kilometry zginęło...

Gdy uszedłem jakieś dwadzieścia kroków, dotarło do mnie, że zostałem sam. Wokół mnie została tylko garstka ludzi. Wtedy i ja oberwałem. Dramatyczne walki trwały na całym odcinku frontu liczącego ledwie 24 kilometry.

Thumbnail

Brytyjskie ataki przeplatały się z odpieraniem kontrataków. Do tej pory zanotowano ogół ofiar szacowany na 40 000. W kontekście wielkości zaangażowanych sił i długości zaatakowanego frontu nie można go uznać za poważny. Ale czy na pewno?

Czy te straty nie były jednak poważne? Po daremnych próbach odzyskania ciała pochowaliśmy go jako nieznanego żołnierza. Dopiero wtedy dotarło do nas, jak poważne były straty. Zginęło 20 000 brytyjskich żołnierzy, a 37 000 zostało rannych lub zaginionych.

Nic dziwnego, że 1 lipca 1916 roku zapisał się w historii jako najbardziej krwawy dzień brytyjskiej armii. Od 5 września do 5 października armia francuska w tej wojnie ruchomej doliczy się 330 000 zabitych, rannych i zaginionych. To ledwie miesiąc walk. Nas najbardziej interesuje jednak konkretny dzień – 22 sierpnia.

Tego dnia armia francuska straci 27 000 żołnierzy. To więcej niż w jakimkolwiek innym dniu wojny. Ofiary zamknęły się na poziomie 300 000. Z perspektywy państw Ententy przejście wojny ruchomej do pozycyjnej oznaczało przede wszystkim mniejsze ryzyko utraty tak wielu żołnierzy naraz.

Nic nie pokazuje tego lepiej niż zbiorcze statystyki. W pierwszym roku wojny pozycyjnej uśredniona liczba ofiar była już o połowę mniejsza. Francja straciła 330 000 zabitych w dwanaście miesięcy, w porównaniu do 300 000 w pięć miesięcy 1914 roku. Nawet w najgorszych miesiącach 1916 roku, podczas bitwy pod Verdun, nie doszło do poważnego zaburzenia statystycznego.

Tak zwana bitwa nad Wdą kosztowała Francję 160 000 zabitych, spośród 240 000 wszystkich poległych w 1916 roku. Verdun pochłonęło dwie trzecie ofiar. Nawet najgorszy francuski miesiąc 1916 roku nie zbliżył się do strat z września 1915 roku, kiedy walki w Szampanii zamknęły się w liczbie 60 000 ofiar po stronie Francji. Na innych odcinkach frontu życie okopowe biegło dość leniwym trybem.

Tony Ashworth opisał w swojej książce, jak oddolnie tworzył się system „żyj i pozwól żyć”, który pozwalał obu stronom minimalizować straty w okresach bez wielkich ofensyw. Żołnierze stracili zaledwie 3400 poległych, a był to najmniej krwawy miesiąc na froncie zachodnim. Dopiero od marca i kwietnia 1918 roku liczby wyskoczyły znowu na wysoki pułap, do poziomu między 20 a 30 000 zabitych miesięcznie. Ale spokojnie, nie o tym teraz.

Wspólny koszmar rosyjski i austro-węgierski trafił raczej na margines opowieści o I wojnie światowej. A przecież letnie ofensywy w Galicji przełożyły się, wedle Włodzimierza Borodzieja i Macieja Górnego, na 20 procent wszystkich strat. Milion żołnierzy, wedle dość konserwatywnych wyliczeń, do lipca zginęło w sumie około 300 000. Tak dobrze kombinujecie – w czasie tej ofensywy zginęło więcej ludzi niż podczas bitwy pod Verdun.

Rok 1915 jest w ogóle pełen podobnych przykładów. Kampanie pod Wdą i nad Sommą były straszliwe, ale to na froncie wschodnim stawka była największa. Rosja pod koniec 1916 roku jedną nogą była już w grobie, ale wcześniej, w czasie ofensywy Brusiłowa, przetrąciła ostatecznie kręgosłup armii austro-węgierskiej. W jednym dniu zginęło 11 000 żołnierzy, co uchodzi za najbardziej krwawy dzień niemieckiej armii.

W dłuższej perspektywie, w ciągu całej serii pięciu postępujących po sobie ofensyw w 1918 roku, Niemcy stracili 125 000 zabitych, 738 000 rannych i 104 000 zaginionych. Straty na froncie zachodnim w 1916 roku sięgnęły poziomu 150 000 zabitych, w 1917 – 190 000, w 1918 – 160 000, a to był przecież krótszy rok, bo wojna kończyła się 11 listopada. Czy to oznacza, że właśnie po bitwie nad Sommą wojna stawała się coraz bardziej wyniszczająca? Górki związane z zaangażowaniem sił brytyjskich w najważniejsze ofensywy pokazują bardzo krwawy początek wojny, potem wyciszenie od września 1915 roku, a następnie koszmarny skok w bitwie nad Sommą.

Nie da się dyskutować z 20 000 zabitych 1 lipca 1916 roku. Na innych frontach liczby wyglądały podobnie. W drugiej wojnie światowej straty były mniejsze – około 380 000, czyli 43 procent tego, co podczas pierwszej. Francuzi w wielkiej wojnie stracili milion 400 000 żołnierzy, a w drugiej 217 000.

W tych krajach ciężar pamięci o II wojnie światowej rozkładał się na innych filarach i nie ciążył tak bardzo jak wspomnienie tamtych krwawych lat.