Wstałem, narzuciłem sweter i poszedłem do kuchni. Za oknem przedmieścia Poznania dopiero budziły się do życia. Nastawiłem wodę, wsypałem kawę do kubka i włączyłem radio. Przez cały ranek nie zadzwoniłem do Kasi, nie napisałem do Roberta.

Saldo wspólnego konta spadło do zera. Odłożyłem telefon ekranem do dołu i poczułem coś dziwnego – spokój. Zabrałem to, co należało do mnie. Drzwi do przedpokoju, klucze wiszące na haczyku, szafka, do której Kasia zaglądała bez pytania, gdy tylko czegoś potrzebowała.
Miała klucz do mojego domu od wielu lat. Ubrałem kurtkę, wsunąłem portfel do kieszeni i poszedłem do sklepu budowlanego kilka ulic dalej. Wróciłem do domu przed południem. Potem poszedłem do pokoju gościnnego.
W rogu stał ekspres do kawy, a obok kartony z filiżankami, półmiskami i ozdobami świątecznymi. Chwilę później drzwi otworzyły się i do domu wpadli Kuba z Olkiem. Następnego ranka obudziło mnie walenie do drzwi. Zanim dotarłem do drzwi, usłyszałem zgrzyt klucza w zamku.
Pieniądze były na naszym koncie, na wspólnym koncie, do którego miałem dostęp. Najpierw spojrzała na ekspres do kawy, potem na pudełka z butami i worki z ubraniami. Zrobiła krok do tyłu, jakbym ją uderzył. Przeszedłem przez przedpokój, zajrzałem do opróżnionego pokoju i otworzyłem okno.
Telefon milczał aż do wieczora. Tomasz przybliżył twarz do ekranu. To daje ponad 64 000. Nie wiem, czy damy radę do końca miesiąca.
Powiedziała, że Robert potrzebuje auta do pracy. Jeśli stracą leasing, nie będzie miał czym dojeżdżać do klientów. Drzwi do dawnego pokoju Kasi były otwarte. Potem wstałem i poszedłem do pustego pokoju.
Następnego dnia pojechałem do sklepu budowlanego po farbę. Odłożyłem go do pudełka. Weszła do przedpokoju i od razu poczuła zapach farby. Podeszła do otwartych drzwi i stanęła w progu.
Jak widzisz – powiedziałem. Odwróciła się do mnie gwałtownie. To nie znaczy, że ten pokój na zawsze należał do ciebie. Ze zdjęcia rezerwacji, które Halina wrzuciła do internetu.
To ty dzwoniłaś do mnie, bo on mnie prosił, a ty się zgodziłaś. Zamknąłem za nią drzwi i wróciłem do pokoju. Wpuściłem ją do środka. Ja nie zabrałem im niczego, co należało do nich.
Wstałem, podszedłem do komody i wyjąłem teczkę z dokumentami. Do tego 4000 na remont dachu. Kasia mówiła, że pomagałeś od czasu do czasu. Kiedy wróciłem do domu, gabinet przywitał mnie zapachem książek i świeżej farby.
Kasia wróciła do pracy na pełny etat. Coraz częściej przyjeżdżali do mnie na weekendy. No coś takiego, czego nikt by się po tobie nie spodziewał. Dwie sypialnie, kuchnia, taras i kilka minut spacerem do plaży.
Około 12 000 zł. Następnego dnia zadzwoniłem do Tomasza i poprosiłem, żeby przyjechał sam. “Chcę zabrać chłopców do Chorwacji. ” Do Chorwacji na tydzień niedaleko Zadaru.
Dziadku, ty naprawdę chcesz jechać z nami aż do Chorwacji? Do termosu nalałem mocnej kawy. Do morza szło się niecałe 10 minut. A co ma wiek do drzwi?
Kuba od razu stwierdził, że musimy znaleźć dobre miejsce do pływania. Miałem wtedy może 20 kilka lat. Pływaliśmy do zmroku, a rano budził nas chłód i zapach mokrej trawy. Uklęknąłem na desce, próbowałem wstać, zachwiałem się i wpadłem bokiem do wody.
Olek przez całą kolację pokazywał, jak wpadłem do wody. Następnego ranka wróciliśmy do wypożyczalni. To nie była do końca prawda. Nie wracaliśmy do Krety, samochodu Roberta ani wspólnego konta.
Wieczorem, kiedy wszyscy już pojechali, zaniosłem zdjęcie do gabinetu. Odzyskałem pieniądze, dom, własny głos i prawo do radości. Spojrzałem na zdjęcie z Adriatyku i uśmiechnąłem się do siebie.


