Mój dziadek opowiadał mi kiedyś o dniu, w którym niemiecki oficer rzucił lornetkę na ziemię i krzyknął: „To niemożliwe!”. Było to 25 czerwca 1941 roku, nad rzeką Dubisą. Staliśmy naprzeciw…

Mój dziadek opowiadał mi kiedyś o dniu, w którym niemiecki oficer rzucił lornetkę na ziemię i krzyknął: „To niemożliwe!". Było to 25 czerwca 1941 roku, nad rzeką Dubisą. Staliśmy naprzeciw...

25 czerwca 1941 roku, nad rzeką Dubisą, niemiecki oficer patrzył przez lornetkę na coś, czego nie potrafił nazwać. Jego czołgi – setka maszyn, które miały miażdżyć wszystko na swojej drodze – rozpadały się jedna po drugiej. Radzieckie KW-1, dwudziestotonowe kolosy, po prostu ignorowały pociski przeciwpancerne. Krytyczna analiza niemieckiego arsenału – od armat PaK 36, przez PaK 38, aż po słynne działa 88 mm – ukazuje, jak tragicznie Wehrmacht był przygotowany na to starcie.

Thumbnail

Strzały odbijały się od pancerza, a radzieckie działa miażdżyły kolejne pozycje. Piechota uciekała w panice, a dowódcy zdawali sobie sprawę, że nie mają czym odpowiedzieć. Dopiero gdy jedno z dział przeciwlotniczych kalibru 88 mm trafiło w radziecki czołg, nastąpiła krótka ulga. Ale to nie rozwiązało problemu.

Niemieckie straty rosły, a radzieckie KW-1 wciąż pozostawały na polu walki – niezniszczalne w praktyce. Saperzy podkradali się nocą, by podłożyć ładunki pod gąsienice; jeden z żołnierzy wspiął się na czołg, by wrzucić granat do lufy. Czasem to działało, ale częściej nie. Dowódcy zaczęli mówić o nagrodach za zniszczenie tych pojazdów, bo zwykłe metody zawodziły.

W międzyczasie radziecka armia – mimo przewagi technicznej – nie potrafiła wykorzystać swoich czołgów. Brakowało jej manewru, koordynacji, a nawet amunicji. To był paradoks: Niemcy bali się KW-1, ale Rosjanie nie umieli ich użyć. Mimo to, niemieckie dowództwo panikowało.

W raportach pojawiały się prośby o nowe działa PaK 40, o niszczyciele czołgów, o cokolwiek, co mogłoby zatrzymać radzieckie kolosy. Czołgi KW-1 stały się symbolem niemieckiej bezradności – i to one ukształtowały całą dalszą strategię przeciwpancerną aż do 1945 roku. Bo choć Rosjanie nie wygrali tej bitwy, to ich maszyny złamały coś znacznie ważniejszego – wiarę w niemiecką przewagę.