Malwina siedziała w eleganckiej restauracji, ściskając w dłoniach kieliszek wina, którego ledwo umiała sobie pozwolić. Naprzeciwko niej Damian, mężczyzna, który wydawał się jej obiecujący, ziewał co chwilę i odpowiadał półsłówkami, w ogóle nie słuchając tego, co mówiła o swojej pracy, o uczniach, o marzeniach. Przez cały wieczór patrzył na telefon, przeglądał wiadomości, a kiedy Malwina opowiedziała mu o trudnym uczniu, któremu pomagała po lekcjach, wzruszył ramionami i rzucił coś o marnowaniu czasu. Poczuła, jak serce jej się ściska.

A gdy kelnerka przyniosła rachunek, Damian popatrzył na nią z lekką pogardą i powiedział, że czas na coś lepszego niż nauka dzieciaków, bo życie to nie żadna pensja nauczycielki. Malwina zamilkła, a on szybko pożegnał się z nią, zapewniając, że odezwie się wkrótce. Wiedziała, że to kłamstwo.


