Zapach smaru i oleju do broni wypełniał maleńką kryjówkę. Pustelnik włożył kluczyk do stacyjki i przekręcił. Adrenalina uderzyła mu do skroni. Musiał wrócić do granitowych skał.

System się załamał. Widoczność spadła do zera. Trzeba było wracać do drogi. Prawie doszli do przełęczy.
Krótsza droga, ale byk brnął jeszcze jakieś dwadzieścia minut. Wsiadaj do kabiny. Radu wślizgnął się do przodu. Wracać do ziemianki nie ma sensu – powiedział.
Przeczekać do jutra, a potem spróbuję odjechać. Zbyt dobrze wiem, jak działa ten system. Jedziemy do miasta, Kasiu. Odczytywał wyrok na sam system, który zmusił go do otwarcia ciemnozielonej skrzyni.
Tomek przełknął ślinę, dochodząc do siebie. 200 000 marek i zgubiłeś go. Poszedłem do budki telefonicznej się zameldować. Powiedział, że jeśli za miesiąc nie zwrócę 200 000 od setki, zakopią mnie w lesie, całą rodzinę.
Jedziemy do Malika. Wybór należy do ciebie. Wsiadajcie w pociąg do innego regionu. Ochroniarze zauważyli go, gdy do bramy zostało jakieś dwadzieścia kroków.
Do Malika. Szefie, tu, tu przyszli do ciebie – zaczął niepewnie, zaglądając do środka. Miękkim krokiem podszedł do biurka. Obciążyłeś chłopaka nieistniejącym długiem 200 000, a potem wysłałeś byka, żeby zastraszył jego siostrę.
Powietrze w gabinecie zgęstniało do stanu kamienia. System władzy zbudowany na strachu przed bólem i krwią rozsypał się przed człowiekiem, który przyniósł ze sobą absolutną micość. Podszedł do sejfu. Imiona, ksywy, sumy, odsetki, daty – cały ten system cudzego nieszczęścia, strachu i złamanych losów.
Na jednej ze stron znalazł imię Tomka, obok widniała suma 200 000 marek i przekreślony krzyżem adres jego mieszkania. Radu rzucił płonącą stronę do popielniczki. Dlatego przejdziemy do drugiego etapu. Dzwonię do ciebie, Kruku, i mam prawo do tego telefonu.
Podstawiłeś chłopaka na 200 000 marek, żeby pokryć niedobór, a potem wysłałeś swoje psy, żeby wyważały drzwi i straszyły kobiety w cudzych mieszkaniach. Radu przeniósł lodowate spojrzenie na pobladłego Malika, żeby rodzina chłopaka na zawsze zniknęła z jego list. Nikt nie poszedł do drzwi. Przed chwilą do gabinetu wszedł duch, wywrócił ich rzeczywistość do góry nogami, podeptał władzę i spokojnie wyszedł.
Tu jest 50 000. Radu odwrócił się do Kasi.


