Włochy, wrzesień 1943 roku. Kraj pogrąża się w chaosie. Po latach sojuszu z nazistowskimi Niemcami Włochy podpisują rozejm z aliantami, którzy kilka tygodni wcześniej najechali Sycylię. W odpowiedzi niemieckie wojska wkraczają do środkowych i północnych Włoch, rozbrajają włoskich żołnierzy i przejmują kontrolę siłą.

Wraz z upadkiem faszystowskiego rządu rodzi się ruch oporu. Byli żołnierze, komuniści i zwykli cywile wyruszają na wzgórza i ulice, by walczyć z okupantem. Niemcy odpowiadają szybko i brutalnie. W Rzymie, po ataku partyzantów 23 marca 1944 roku, w którym ginie 33 niemieckich żołnierzy, nazistowskie dowództwo postanawia dokonać okrutnej zemsty.
Dzień później w jaskiniach Ardeatine Niemcy mordują 335 cywilów i więźniów politycznych. Ta zbrodnia nie pozostanie jednak bezkarna, a główni sprawcy zostaną schwytani i pociągnięci do odpowiedzialności. Włochy przystąpiły do II wojny światowej 10 czerwca 1940 roku, wypowiadając wojnę Francji i Wielkiej Brytanii. Pod rządami faszystowskiej dyktatury Benito Mussoliniego Włochy przez lata sprzymierzały się z nazistowskimi Niemcami, licząc na zdobycie terytoriów i przywrócenie imperialnej świetności starożytnego Rzymu.
Włoskie siły zbrojne walczyły u boku Niemców w Afryce Północnej, na Bałkanach i na froncie wschodnim. Kampanie te przynosiły jednak straty, a nie sukcesy. Sprzęt był słaby, dowództwo często nieskuteczne, a porażki następowały jedna po drugiej. Żołnierze cierpieli głód i zimno, ponosili ciężkie straty, a cywile w kraju borykali się z niedoborami, bombardowaniami i rosnącymi wątpliwościami co do słuszności udziału w konflikcie.
Gdy pozycja państw osi słabła, wiara w reżim malała, a niechęć do Niemców rosła. 25 lipca 1943 roku, po lądowaniu aliantów na Sycylii, Mussolini został odsunięty od władzy na rozkaz króla Wiktora Emanuela II i aresztowany. Nowy rząd pod przewodnictwem marszałka Pietro Badoglio szukał drogi wyjścia z wojny. 8 września 1943 roku Włochy podpisały rozejm z aliantami.
Zamiast pokoju nastał chaos. Nazistowskie Niemcy natychmiast zareagowały operacją „Oś”, przejmując kontrolę wojskową nad środkowymi i północnymi Włochami. Włoskie oddziały rozbrojono, żołnierzy pojmano, a Rzym i inne duże miasta zajęli Niemcy. Mussolini został uwolniony z więzienia przez niemieckie komando i mianowany głową Włoskiej Republiki Socjalnej na północy – marionetkowego państwa całkowicie zależnego od Niemiec.
Południe znalazło się pod kontrolą aliantów, ale Rzym pozostał okupowany, a jego mieszkańcy żyli w strachu, głodzie i przemocy. Niemiecka armia sprawowała surową kontrolę. Służby bezpieczeństwa kierowały więzieniami, przeprowadzały aresztowania, przesłuchania i tortury. Żydowskie rodziny były ścigane, deportowane lub zabijane na miejscu.
Przeciwnicy polityczni i podejrzani o działalność partyzancką znikali w więzieniach, by nigdy więcej nie wrócić. Jednocześnie ruch oporu stawał się coraz śmielszy. Sabotaże, zamachy i bombardowania stawały się coraz częstsze. Okupanci odpowiadali karami zbiorowymi – rozstrzeliwali cywilów, brali zakładników i zastraszali całe społeczności.
W tej atmosferze doszło do masakry w jaskiniach Ardeatine. Bezpośrednim pretekstem były wydarzenia z 23 marca 1944 roku. Po południu, około godziny 15:00, na Via Rasella, niedaleko centrum Rzymu, wybuchła bomba. Atak przeprowadzili członkowie włoskiego komunistycznego ruchu oporu.
Wybuch trafił maszerującą jednostkę 11. kompanii pułku policyjnego SS „Bozen”, złożonego głównie z mieszkańców południowego Tyrolu. Zginęło 33 Niemców, a kilkudziesięciu zostało rannych. Czas ataku miał symboliczne znaczenie – była to rocznica powstania faszystowskich czarnych koszul założonych przez Mussoliniego 23 marca 1919 roku.
Przesłanie było jasne, ale reakcja Niemców natychmiastowa i bezlitosna. Tego samego wieczoru wysocy rangą niemieccy oficerowie spotkali się, by zdecydować o odwecie. Generał Eberhard von Mackensen, dowódca 14. armii odpowiedzialnej za obronę Rzymu, generał lotnictwa Kurt Mälzer, dowódca miasta Rzymu, oraz Herbert Kappler, oficer SS kierujący policją bezpieczeństwa i SD w Rzymie, uzgodnili brutalny plan.
Za każdego zabitego Niemca miało zostać straconych 10 Włochów. Marszałek polowy Albert Kesselring, oficer odpowiedzialny za wszystkie jednostki osi we Włoszech, zatwierdził propozycje, a później tej samej nocy Adolf Hitler potwierdził rozkaz. Wymagał on szybkiego działania i zachowania tajemnicy. Generał Alfred Jodl, szef niemieckiego dowództwa sił zbrojnych, postanowił, że egzekucja odbędzie się następnego wieczoru.
Początkowo wymagano 330 ofiar. Gdy jeden z rannych niemieckich policjantów zmarł, liczba wzrosła. Herbert Kappler otrzymał zadanie zorganizowania zabójstw. Wybierał nazwiska z list więźniów.
Byli to Żydzi oczekujący na deportację, więźniowie polityczni, członkowie ruchu oporu oraz mężczyźni aresztowani tylko dlatego, że znaleźli się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwej porze. Niektórzy siedzieli w więzieniu od miesięcy, inni od kilku dni. Wielu nigdy nie zostało skazanych ani formalnie oskarżonych. Byli to nauczyciele, robotnicy, prawnicy, urzędnicy, artyści, księża, ojcowie, synowie i bracia.
Niektóre rodziny dowiedziały się później, że zabrano więcej niż jednego członka rodziny. 24 marca więźniowie zostali przewiezieni ciężarówkami do jaskiń Ardeatine. Ich ręce związano liną, by ograniczyć ruchy. W jaskiniach prowadzono ich grupami po pięciu.
Kazano im uklęknąć, a następnie strzelano w tył głowy. Oficerowie SS Erich Priebke i Karl-Theodor Schütz wykreślali nazwiska z listy po zabiciu każdego z mężczyzn. Kappler sam brał udział w egzekucjach, w miarę jak piętrzyły się ciała. Kolejne ofiary zmuszano do klękania na zwłokach.
Egzekucje trwały wiele godzin, a więźniowie czekający przed jaskiniami słyszeli odgłosy strzałów. Po ostatnich rozstrzelaniach detonowano ładunki wybuchowe, aby zapieczętować jaskinię. Niektóre ofiary mogły jeszcze żyć, ale runęły na nie skały. O masakrze poinformowano dopiero następnego dnia w oficjalnym komunikacie niemieckim.
Opisano w nim ofiary jako przestępców i komunistów oraz stwierdzono, że zabójstwa były zgodne z prawem. Nie wspomniano o żydowskich zakładnikach, niewinnych więźniach ani o tajnym charakterze egzekucji. W całym Rzymie rodziny szukały bliskich po więzieniach i szpitalach, ale jedyną odpowiedzią była cisza. Po wyzwoleniu Rzymu 4 czerwca 1944 roku otwarto zasypane jaskinie i ujawniono prawdę.
Wewnątrz urzędnicy znaleźli ciała pogrzebane pod zawalonymi skałami i pyłem, ułożone jedno na drugim, dokładnie tak, jak upadły. Powietrze było ciężkie, a przestrzeń wąska, co sprawiało, że wydobywanie ciał było powolne i bolesne. Wiele ciał było nadal związanych linami, a niektóre nie do rozpoznania z powodu obrażeń i rozkładu. Osobiste przedmioty, strzępy ubrań, dokumenty i pierścienie zostały starannie zebrane, aby pomóc rodzinom w identyfikacji bliskich.
W kolejnych latach zidentyfikowano 326 z 335 ofiar. Wśród nich byli przywódca ruchu oporu pułkownik Giuseppe Cordero Lanza di Montezemolo, filozof i nauczyciel Pilo Albertelli oraz żydowski uchodźca Heinz Erich Tuchmann. 75 zamordowanych osób było Żydami. Najmłodsza ofiara miała 15 lat, najstarsza 74 lata.
Masakra stała się symbolem brutalności nazistów we Włoszech i raną, która nigdy się nie zagoiła. Po wojnie sprawiedliwość w końcu dosięgła sprawców. Pietro Caruso, faszystowski szef policji w Rzymie, który w 1944 roku wraz z Herbertem Kapplerem brał udział w organizacji masakry, sporządzając listy zakładników i ułatwiając transport ofiar na miejsce egzekucji, został aresztowany po wyzwoleniu Rzymu. Został osądzony przez włoski sąd, skazany na śmierć i stracony przez rozstrzelanie na dziedzińcu fortu Bravetta w Rzymie 22 września 1944 roku.
Generał Alfred Jodl, który potwierdził rozkaz odwetu, został skazany na śmierć przez Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze i stracony 16 października 1946 roku. Jego wniosek o wykonanie kary przez rozstrzelanie zamiast powieszenia został odrzucony ze względu na kryminalny, a nie wojskowy charakter jego czynów. Jodl został powieszony przez sierżanta armii amerykańskiej, który celowo wykonywał swoją pracę nieudolnie, aby skazani zbrodniarze cierpieli. 56-letni Jodl spadł z szubienicy z niewystarczającą siłą, by złamać kark, i konwulsje trwały 18 długich minut, zanim zmarł.
Marszałek polowy Albert Kesselring został skazany na śmierć w 1947 roku, ale jego kara została później złagodzona i zwolniono go w 1952 roku. Generał Eberhard von Mackensen i generał Kurt Mälzer również zostali skazani na śmierć, ale ich wyroki uchylono. Mälzer zmarł w więzieniu w 1952 roku. Oficer SS Herbert Kappler został osądzony w Rzymie w 1948 roku i skazany na dożywocie za zamordowanie wszystkich 335 ofiar.
Pozostał w więzieniu przez dziesięciolecia. W sierpniu 1977 roku, cierpiąc na raka i ważąc zaledwie 47 kg, uciekł ze szpitala wojskowego z pomocą żony, która przemyciła go w dużej walizce. Kappler uciekł do Niemiec, gdzie zmarł sześć miesięcy później. Oficer SS Erich Priebke uciekł po wojnie do Argentyny i przez 50 lat żył na wolności.
W 1996 roku został ekstradowany do Włoch, a dwa lata później osądzony i skazany na dożywocie. Zmarł w 2013 roku. Karl-Theodor Schütz, inny zaangażowany oficer SS, również został skazany w 1998 roku na dożywotnie więzienie. Po procesach i wyrokach pozostały wspomnienia.
Jaskinie Ardeatine nie przemawiały, ale przetrwały. Kamień, ziemia i ciemność zachowały ślady tego, co się tam wydarzyło. Po wojnie jaskinię przekształcono w miejsce pamięci, a każde wyryte w kamieniu imię zastąpiło próbę wymazania życia. Masakra miała uciszyć miasto, ale stała się jednym z najwyraźniejszych świadectw okupacji i terroru we Włoszech.
Długo po tym, jak zniknęły mundury, a rozkazy straciły moc, jaskinie pamięci przypominały odwiedzającym o cenie przemocy i posłuszeństwa. Zmarłych nie można było przywrócić do życia, ale nie byli już ukrywani. Ich obecność przetrwała jako ostrzeżenie i żądanie, aby to, co wydarzyło się w Rzymie 24 marca 1944 roku, nigdy nie zostało przebaczone ani zapomniane.


