30 stycznia 1933 roku Adolf Hitler został kanclerzem Niemiec. Jego reżim natychmiast zaczął odbierać Żydom prawa obywatelskie, wykluczając ich z zawodów, biznesu i życia publicznego. Wkrótce powstały pierwsze obozy koncentracyjne, a w latach 1933–1945 naziści i ich sojusznicy utworzyli ponad 44 000 miejsc przetrzymywania, w tym getta, gdzie miliony ludzi ginęły w wyniku przymusowej pracy, głodu i masowych egzekucji. Jednym z ludzi odpowiedzialnych za tę machinę śmierci był Herbert Böttcher.

Urodził się 24 kwietnia 1907 roku w małym miasteczku w Prusach Wschodnich. Ukończył gimnazjum w Kłajpedzie, studiował prawo na uniwersytetach w Królewcu, Monachium i Gdańsku, a w 1931 roku uzyskał doktorat. Po powrocie do Kłajpedy pracował jako prawnik i notariusz. Region ten, oddzielony od Niemiec po I wojnie światowej, znajdował się pod kontrolą Litwy.
Böttcher zaangażował się w ruch dążący do ponownego przyłączenia go do Rzeszy. W 1934 roku litewskie władze aresztowały go za działalność antypaństwową i skazały na osiem lat więzienia. Wyszedł na wolność w 1937 roku, a dwa lata później, gdy Niemcy przejęły Kłajpedę, wstąpił do NSDAP i SS. Gdy we wrześniu 1939 roku Niemcy zaatakowały Polskę, Böttcher dowodził już oddziałem SS w Kłajpedzie.
W 1940 roku został przeniesiony do Kassel jako szef policji, a w maju 1942 roku objął stanowisko dowódcy SS i policji w okręgu radomskim, na terenie Generalnego Gubernatorstwa. Radom był pod niemiecką okupacją od 8 września 1939 roku. Prześladowania Żydów zaczęły się natychmiast – rabunki, pobicia i publiczne upokorzenia stały się codziennością. Hans Frank, generalny gubernator, podczas wizyty w Radomiu w październiku 1939 roku powiedział: „Bądźcie surowi wobec Żydów.
Co za radość! W końcu można się na nich zemścić. Im więcej zginie, tym lepiej. Niech Żydzi poczują naszą obecność.
Będziemy ich prześladować wszędzie, gdzie tylko się da”. Żydzi musieli nosić opaski z gwiazdą Dawida, nie mogli korzystać z transportu publicznego ani chodników. Konfiskowano im majątek, zmuszano do niewolniczej pracy. Każde wykroczenie groziło aresztowaniem, pobiciem lub śmiercią.
W kwietniu 1941 roku władze nakazały utworzenie dwóch gett – dużego w centrum miasta i mniejszego w dzielnicy Glinice. Polscy mieszkańcy musieli się wyprowadzić, a Żydzi zostali stłoczeni w zamkniętych strefach. Duże getto skupiało się wokół ulicy Wałowej. Nie miało murów, ale okna wychodzące na zewnątrz zamurowano, a jedyne przejście kontrolowała strzeżona brama.
Po przesiedleniach z okolicznych terenów w getcie znalazło się prawie 25 000 osób. Panowało straszliwe przeludnienie, głód i choroby. Aby uniemożliwić Polakom pomoc Żydom, Böttcher wydał brutalny rozkaz: jeśli w polskim domu znaleziono broń lub ukrywających się Żydów, wszystkich mieszkańców, w tym dzieci, należało zabić, a dom spalić. Miał to być odstraszający przykład.
Wielu Polaków, choć współczuło Żydom, bało się im pomóc. W styczniu 1942 roku Reinhard Heydrich przedstawił plan systematycznej eksterminacji Żydów w Generalnym Gubernatorstwie – operację „Reinhard”. W okręgu radomskim kierował nią Wilhelm Josef Blom, ale to Böttcher, jako dowódca SS i policji, odpowiadał za jej przeprowadzenie w samym Radomiu. Likwidacja gett przebiegała w dwóch etapach.
4 i 5 sierpnia 1942 roku opróżniono mniejsze getto w Glinicach. Mieszkańców poprowadzono na stację kolejową, nieświadomych, że jadą do obozu zagłady w Treblince. Gdy pociągi czekały na bocznicy, okazało się, że przygotowano zbyt wiele wagonów. Böttcher rozkazał zabrać dodatkowe 2000 Żydów z dużego getta, aby wypełnić transport.
O świcie 5 sierpnia Niemcy wkroczyli na ulice dużego getta i rozpoczęli obławę. Osoby z ważnymi pozwoleniami na pracę tymczasowo oszczędzono. Pozostałych – mężczyzn, kobiety i dzieci – bez względu na wiek, wepchnięto do pociągów. Około dziewiątej rano transport odjechał do Treblinki.
Tego dnia deportowano około 10 000 Żydów. Nikt z nich nie przeżył. Kolejna wielka akcja miała miejsce w nocy z 16 na 17 sierpnia. Żołnierze otoczyli duże getto, zainstalowali reflektory, a na bocznicy ustawiono 50 wagonów.
Operacją osobiście kierował Böttcher. Gdy zapadła noc, reflektory rozświetliły getto, a oddziały SS zaczęły szturmować domy. Wyciągano ludzi z łóżek, nie dając im czasu na zabranie rzeczy. Rodziny pędzono na rynek starego miasta, gdzie przeprowadzano selekcje.
Młodych i sprawnych oddzielano od reszty. W chaosie zginęło wiele osób – w domach, podczas prób ucieczki lub ukrycia się. Mieszkańców domu opieki rozstrzelano w ogrodzie Pęca, a pacjentów pobliskiego szpitala zabito bez wyjątku. Operacja trwała także w nocy z 17 na 18 sierpnia.
Na placu znów przeprowadzono selekcje, rozdzielając rodziny. Podczas likwidacji zamordowano około tysiąca osób, a ponad 18 000 deportowano do Treblinki, gdzie natychmiast po przybyciu zagazowano. Z transportu uciekł tylko jeden człowiek – Nusyn Berkowicz, który przeżył wojnę. Około 4000 Żydów tymczasowo oszczędzono, bo uznano ich za przydatnych do pracy.
Zgromadzono ich przy ulicy Szklarskiej. Pierwszym zadaniem, jakie im powierzono, było pochowanie ciał zabitych podczas likwidacji – w ogrodzie Pęca, który stał się masowym grobem. Potem kazano im oczyścić getto i zebrać wszystko, co wartościowe: meble, odzież, narzędzia, przedmioty religijne. Niektóre rodziny próbowały ukryć dzieci w domach i budynkach, licząc, że uda im się uniknąć deportacji.
Gdy SS znalazło kryjówki, w tym dawną koszerną rzeźnię, otworzyło ogień do wszystkich w środku, a potem wrzuciło granaty. Ludzie ginęli od kul lub spłonęli żywcem. Rada żydowska, większość żydowskiej policji i personelu administracyjnego nie przetrwała ostatnich etapów likwidacji. Zginął też ostatni rabin Radomia, Chaim Kalma Sztajnberg, zastrzelony, gdy próbował interweniować, gdy niemiecki żołnierz znęcał się nad dzieckiem.
Jednym z nielicznych świadków wydarzeń spoza getta był Alfred Lipson, Żyd pracujący przymusowo w fabryce mebli w okolicy. Wspominał: „Zapaliły się reflektory, oświetlając skazane na zagładę getto niczym wielką scenę. Tej nocy nikt w getcie nie spał. My również.
Nigdy nie widziałem pogromu ani pola bitwy, ale dźwięki, które do nas docierały, były mieszanką obu tych rzeczy. Strzały z karabinów maszynowych, pistoletów, rozkazy, rozdzierające serce płacze dzieci, krzyki ludzi w panice. Wszystko to składało się na prawdziwy obraz tragedii. Słuchając tego przez wiele godzin, popadliśmy w rozpacz.
Straciliśmy wszelką nadzieję i po prostu patrzyliśmy na siebie w milczeniu. O świcie nie byliśmy już pewni, czy to tylko koszmar, czy to naprawdę dzieje się w sercu cywilizowanej Europy na oczach całego świata”. W środę rano w getcie panowała martwa cisza. Zostało oczyszczone z Żydów, z wyjątkiem bloku budynków przy ulicy Szklarskiej.
Po likwidacji getta w Radomiu Böttcher nadal dowodził SS i policją w okręgu. Od sierpnia 1942 do czerwca 1944 roku nadzorował deportację ponad 300 000 Żydów do Treblinki. Brał też udział w brutalnych akcjach przeciwko partyzantom. W lipcu 1943 roku był zamieszany w masakrę w Michniowie, gdzie zamordowano 204 mieszkańców wsi, a ich domy spalono w odwecie za wspieranie polskiego ruchu oporu.
W listopadzie 1944 roku Böttcher awansował na generała brygady SS. Jego dowództwo zakończyło się, gdy Armia Czerwona wyzwoliła Radom 16 stycznia 1945 roku. Po wojnie Böttcher został aresztowany przez brytyjską żandarmerię wojskową. Przebywał w obozach internowania, a w 1947 roku został przekazany Polsce.
Osądzony w Radomiu za swoje zbrodnie, 18 czerwca 1949 roku skazano go na karę śmierci. Miał 43 lata, gdy 12 czerwca 1950 roku został powieszony.


