Stałem na korytarzu z walizką w ręce, gdy usłyszałem kroki. To był zwykły poranek, 30 czerwca 1934 roku, a ja miałem właśnie wsiąść do samochodu z moją Minną i pojechać na Maderę. Nasz miesiąc…

Stałem na korytarzu z walizką w ręce, gdy usłyszałem kroki. To był zwykły poranek, 30 czerwca 1934 roku, a ja miałem właśnie wsiąść do samochodu z moją Minną i pojechać na Maderę. Nasz miesiąc...

30 stycznia 1933 roku Republika Weimarska rozpadła się w ciągu jednego dnia, gdy Adolf Hitler został kanclerzem Niemiec. Przed kancelarią Rzeszy tłumy wiwatowały, porwane jego płomienną retoryką i nienawiścią, którą obiecywał ubrać w słowa i czyny. Ale za nowym rządem Hitlera szedł cień — formacja paramilitarna zwana SA, nazywana brunatnymi koszulami. Ci ludzie czerpali radość z przemocy i zastraszania.

Thumbnail

Chronili nazistowskie wiece, bili politycznych przeciwników i siłą przejmowali kontrolę nad ulicami miast. Jednym z ich dowódców był Karl Ernst — fanatyczny karierowicz, który zasłynął zarówno z brutalności, jak i skandali. Urodził się 1 września 1904 roku w Berlinie. Jego ojciec służył w kawalerii i był człowiekiem surowym, który z pewnością oczekiwał, że syn pójdzie w jego ślady.

Karl wybrał jednak inną drogę. Po szkole podstawowej imał się najróżniejszych zajęć: pracował jako boy hotelowy, później jako bramkarz w gejowskim klubie nocnym, gdzie berlińskie życie nocne mieniło się jazzem i zakazanymi przyjemnościami. Według plotek, które ciągnęły się za nim przez całą karierę, miał również świadczyć usługi seksualne. W kręgach nazistowskich ta rzekoma homoseksualność stała się źródłem zarówno drwin, jak i nienawiści.

Berlin dwudziestolecia międzywojennego był miastem pełnym sprzeczności. Z jednej strony stolica liberalnej republiki, słynąca z kabaretów, awangardowej sztuki i tolerancyjnego podejścia do seksualności. Z drugiej strony wrzało w nim poczucie upokorzenia po klęsce w I wojnie światowej i ciężar reparacji narzuconych przez zwycięzców. W tej atmosferze rozkwitały grupy paramilitarne, a tysiące bezrobotnych weteranów garnęło się do organizacji obiecujących działanie i zemstę.

Jedną z nich były Freikorpsy — zbieranina zgorzkniałych byłych żołnierzy, którzy na ulicach walczyli z komunistami i innymi wrogami politycznymi. Hitler założył SA w 1921 roku, początkowo gromadząc w niej najbrutalniejsze elementy Freikorpsów. Ci zahartowani w ulicznych bójkach ludzie, opanowani fanatycznym nacjonalizmem, widzieli siebie jako oddziały uderzeniowe młodego ruchu nazistowskiego. Kiedy w listopadzie 1923 roku nie powiódł się pucz monachijski, partia została na jakiś czas zdelegalizowana, a SA rozpadła się.

Szybko jednak, bo już w 1925 roku, Hitler odtworzył zarówno partię, jak i jej paramilitarne skrzydło. Mniej więcej wtedy Karl Ernst pojawił się ponownie w kręgach SA. Jego przeszłość bramkarza w nocnym klubie budziła zdziwienie wśród homofobicznych brunatnych koszul, ale ceniono jego znajomość życia ulicznego i bezgraniczną lojalność. W miarę pogłębiania się kryzysu gospodarczego i gwałtownego wzrostu bezrobocia, liczebność SA rosła w zawrotnym tempie.

Pod dowództwem szefa sztabu Ernsta Röhma brunatne koszule przekształciły się w potężną siłę, która w 1933 roku liczyła już miliony członków. Röhm marzył o radykalnej nazistowskiej rewolucji. Chciał połączyć SA z zawodową armią niemiecką, zastępując stare struktury władzy rządem brunatnych koszul. Takie pomysły niepokoiły konserwatywnych sojuszników Hitlera — przemysłowców, oficerów wojskowych i ludzi, którzy widzieli w nazistach jedynie narzędzie do zniszczenia lewicy.

Ambicje Röhma doprowadziły do narastającego konfliktu między SA a bardziej pragmatycznym kierownictwem partii. Pierwszym czynem, który przyniósł Karlowi Ernstowi złą sławę, był atak na Kurfürstendamm w dniu żydowskiego Nowego Roku, 12 września 1931 roku. Tętniący życiem bulwar wypełnili ludzie, w tym rodziny żydowskie wychodzące z pobliskiej synagogi. Członkowie SA wylegli na ulicę, skandując hasła wzywające do śmierci Żydów.

Naoczni świadkowie wspominali później, że Wolf-Heinrich von Helldorf, wysoki rangą przywódca SA, oraz Karl Ernst jeździli samochodem wzdłuż alei, wydając rozkazy nasilenia przemocy. Część brunatnych koszul wtargnęła do kawiarni, raniąc gości. Inni ścigali przechodniów, których uznali za Żydów po wyglądzie. Okrucieństwo było tak wielkie, że zszokowało nawet część konserwatywnej prasy, która zazwyczaj przymykała oko na nazistowską brutalność.

Policja szybko zidentyfikowała Ernsta i Helldorfa jako prowokatorów. Obaj zostali aresztowani, krótko zatrzymani i postawieni w stan oskarżenia. W czasach, gdy wpływy nazistów rosły w zawrotnym tempie, konsekwencje prawne nie były jednak długotrwałe. Po początkowych wyrokach skazujących obaj mężczyźni uzyskali złagodzenie kar i zamiast więzienia zapłacili niewielkie grzywny.

Ta łagodna kara doskonale pokazywała, jak bardzo naziści przeniknęli już do systemu sądowniczego. Dla Karla Ernsta zamieszki na Kurfürstendamm ugruntowały reputację człowieka, który nie boi się przelewu krwi w imię sprawy Hitlera. Atak miał też drugie dno. Wcześniej, w 1931 roku, przywódca berlińskiej SA Walter Stennes zbuntował się przeciwko kierownictwu organizacji, oświadczając, że on i jego ludzie nigdy nie będą służyć pod rozkazami notorycznego homoseksualisty, jakim miał być Röhm, wraz ze swoimi „pupenjungen”, czyli męskimi prostytutkami.

Wśród rzekomych prostytutek Röhma wymieniano właśnie Karla Ernsta. Zamieszki na Kurfürstendamm można więc czytać także jako desperacką próbę udowodnienia przez Ernsta lojalności i brutalności wobec nazistów w obliczu tych oskarżeń. Wszystko zmieniło się 30 stycznia 1933 roku. W miesiącach poprzedzających nominację Hitlera na kanclerza naziści systematycznie zastraszali przeciwników i manipulowali systemem wyborczym.

Hitlerowi wciąż jednak brakowało większości w Reichstagu. Joseph Goebbels organizował masowe wiece, które zagłuszały krytykę morzem flag ze swastyką i donośnymi hasłami. Za kulisami SA demonstrowała swoją siłę na ulicach, uciszając sprzeciw pięściami i pałkami. Wraz z dojściem Hitlera do władzy Karl Ernst otrzymał znaczący awans.

W marcu 1933 roku faktycznie dowodził SA w Berlinie. Brunatne koszule, będące teraz legalnym ramieniem partii rządzącej, czuły, że mogą działać bezkarnie. Atakowali żydowskie sklepy, włamywali się do biur politycznych przeciwników i zaciągali przerażonych cywilów do prowizorycznych miejsc przetrzymywania. Wielu berlińczyków żyło w ciągłym strachu, a Ernst znajdował się niemal na samym szczycie tej przerażającej hierarchii.

Jednym z najbardziej przełomowych momentów na początku rządów nazistów był 27 lutego 1933 roku, kiedy Reichstag, symboliczne serce niemieckiego parlamentaryzmu, stanął w płomieniach. Na miejscu zatrzymano bezrobotnego Holendra, Marinusa van der Lubbego, którego szybko aresztowano, skazano i stracono na gilotynie. Krążyły jednak pogłoski, że to czołowi naziści, w tym prawdopodobnie Karl Ernst, podpalili budynek, aby stworzyć pretekst do wprowadzenia stanu wyjątkowego. Mówiono, że Ernst wraz z dziesięcioma innymi agentami SA przedostał się do Reichstagu tunelem połączonym z oficjalną rezydencją Hermanna Göringa, przewodniczącego Reichstagu i bliskiego sojusznika Hitlera.

Nigdy nie ujawniono jednoznacznych dowodów potwierdzających udział Ernsta, ale wielu historyków uważa, że pożar został co najmniej wykorzystany, jeśli nie wywołany przez nazistów. Już następnego dnia Hitler przekonał prezydenta Paula von Hindenburga do podpisania dekretu zawieszającego swobody obywatelskie. W ciągu kilku tygodni Reichstag uchwalił ustawę upoważniającą, dającą Hitlerowi niemal nieograniczoną władzę. Niezależnie od tego, czy Ernst faktycznie podłożył ogień, czy nie, jego nazwisko ponownie pojawiało się w cichych rozmowach na temat nazistowskich intryg.

Przez cały 1933 rok naziści umacniali swoją dominację nad Niemcami. Inne partie polityczne zostały rozwiązane lub zastraszone do samorozwiązania. Życie publiczne uległo nazistowskiej transformacji poprzez propagandę, aresztowania i terror uliczny. Karl Ernst, jako dowódca SA w Berlinie, brał w tym czynny udział.

Nadzorował wszystko — od zastraszania dziennikarzy po zatrzymywanie przeciwników politycznych. Ale nadciągała burza. Ernst Röhm, krajowy przywódca SA, wciąż wyobrażał sobie, że jego brunatne koszule zastąpią oficjalną armię. Tymczasem Hitler zabiegał o przychylność generałów i wpływowych biznesmenów.

SA liczyła miliony członków, znacznie przewyższając liczebność regularnych sił zbrojnych, a sam jej rozmiar budził niepokój wśród wojskowej elity. Hitler rozumiał, że musi dokonać wyboru między zaspokojeniem radykalnych ambicji Röhma a utrzymaniem poparcia konserwatystów i armii. Marzenie Röhma o Niemczech zdominowanych przez SA rozwścieczyło nie tylko wojskowych, ale również najbliższe otoczenie Hitlera, zwłaszcza Heinricha Himmlera i Reinharda Heydricha, którzy stali na czele konkurencyjnej formacji — SS. W tajemnicy opracowali plan zniszczenia Röhma i całego najwyższego kierownictwa SA.

Ich chwila nadeszła 30 czerwca 1934 roku, kiedy Hitler rozpoczął krwawą czystkę znaną jako noc długich noży. Tamtego ranka Karl Ernst wraz z żoną Minną Wolf dotarł do Bremy, zamierzając wyruszyć w rejs na Maderę i spędzić tam miesiąc miodowy. Zamiast urlopu czekał na niego nakaz aresztowania. Ernst został pobity, a wraz z nim jego żona i przyjaciel Martin Kirschbaum.

Całą trójkę przekazano oddziałowi SS pod dowództwem Kurta Gildischa — człowieka, który niegdyś należał do osobistej straży przybocznej Hitlera, ale z powodu nadmiernego picia nie cieszył się zaufaniem nawet samego Himmlera. Nastąpiły tortury i przesłuchania. Potem Ernst został zmuszony do wejścia na pokład samolotu lecącego do Berlina. Po lądowaniu strażnicy SS zaprowadzili go do koszar Leibstandarte Adolf Hitler, elitarnego pułku ochrony Hitlera.

Tam, o zmierzchu 30 czerwca 1934 roku, stanął przed plutonem egzekucyjnym. Strzały odbiły się echem od zimnych ścian baraku, kończąc życie człowieka, o którym niegdyś mówiono, że był sercem nazistowskiej rewolucji w Berlinie. Miał dwadzieścia dziewięć lat. Świadkowie twierdzili, że zmarł w przekonaniu, iż wszystko to było straszliwą pomyłką.

Czystka trwała do 2 lipca 1934 roku i pochłonęła dziesiątki przywódców SA, w tym samego Röhma. Hitler uzasadnił pozasądowe egzekucje twierdzeniem, że doszło do spisku mającego na celu obalenie rządu. Twierdzenie to nigdy nie zostało poparte żadnymi konkretnymi dowodami. Usuwając najwyższe kierownictwo SA, Hitler spełnił żądania armii i jeszcze bardziej wzmocnił pozycję SS.

W kolejnych dniach i tygodniach reżim zalegalizował te morderstwa z mocą wsteczną, określając je mianem aktu narodowej samoobrony. SA szybko straciła znaczenie polityczne, ustępując miejsca SS Himmlera. Żona Karla Ernsta została ostatecznie zwolniona z aresztu, ale nazwisko jej męża praktycznie zniknęło z oficjalnych rejestrów. Był kolejnym przywódcą brunatnych koszul, pochłoniętym przez ruch, któremu służył.

Historycy wciąż dyskutują, w jakim stopniu Karl Ernst był zaangażowany w kluczowe wydarzenia, takie jak pożar Reichstagu. Jego rola w berlińskiej kampanii terroru jest jednak niezaprzeczalna. Od organizowania antysemickich ataków na Kurfürstendamm po awans w brutalnych szeregach SA — Ernst uosabiał okrutną naturę wczesnej nazistowskiej władzy. Plotki o jego przeszłości gejowskiej prostytutki oraz późniejsza arogancja jako czołowego członka SA podkreślają dziwne i często sprzeczne ścieżki, którymi podążało wielu ludzi w hitlerowskich Niemczech.

Ambicja, strach i surowa brutalność pchały go do przodu, aż do nocy długich noży. Wtedy odkrył, że w bezwzględnym świecie nazistowskiej polityki lojalność nie gwarantuje przetrwania. Błyskawiczny awans i równie gwałtowny upadek Karla Ernsta to przestroga. Przyczynił się do powstania systemu, w którym nagradzano przemoc, dopóki nie obróciła się przeciwko niemu.

Jego historia pokazuje, jak naziści wykorzystali siłę formacji paramilitarnych do przejęcia władzy, by następnie zdradzić własnych ludzi, gdy ci przestali być im potrzebni. Carl Ernst pozostał postacią, która daje do myślenia — szeregowym żołnierzem terroru, pochłoniętym przez tę samą brutalną machinę, którą sam pomógł zbudować.