Stałam na tarasie hotelu w Kazimierzu Dolnym, gdy Teodor złapał mnie za rękę i powiedział: „Nie chcę, żeby to się kończyło wraz z tym weekendem.” Miał rację. To nie miało się skończyć – zaczynał…

Stałam na tarasie hotelu w Kazimierzu Dolnym, gdy Teodor złapał mnie za rękę i powiedział: „Nie chcę, żeby to się kończyło wraz z tym weekendem.” Miał rację. To nie miało się skończyć – zaczynał...

Deszcz bębnił o szyby biurowca na trzydziestym piętrze, ale Teodor Ławniczak nie zwracał na to uwagi. Jego wzrok utkwiony był w monotonii szarego nieba nad Warszawą. Wibracja telefonu wyrwała go z zamyślenia. Kolejna wiadomość od Marty.

Thumbnail

„Teo, minął tydzień. Powiedz, że znalazłeś już kogoś na mój ślub. Mama dzwoni codziennie i pyta, czy jej ukochany syn znów pojawi się sam. Proszę, nie zawiedź mnie tym razem.

Westchnął ciężko, przecierając zmęczone oczy. Od rozwodu z Alicją minęło pięć lat i przez ten czas rodzina nie dawała mu spokoju. Każda ciotka, kuzynka i przyjaciółka rodziny próbowała go wyswatać. Teraz miał stanąć przed kolejną próbą – ślubem siostry w Kazimierzu Dolnym.

Obiecał Marcie, że tym razem nie przyjdzie sam. Ale z kim? Żadna z kobiet, które znał, nie wchodziła w grę. Albo były to jego pracownice, albo kobiety zbyt zainteresowane jego majątkiem.

Potrzebował kogoś inteligentnego, dyskretnego i z klasą. Kogoś, kto zagra rolę partnerki bez emocjonalnych komplikacji. Czysta umowa biznesowa. Mruknął do siebie, przeglądając kontakty w telefonie.

Po drugiej stronie miasta, w małym mieszkaniu na Pradze, Sabina Zawadzka pochylała się nad laptopem. Popijała wystygłą herbatę i tłumaczyła kolejną powieść z angielskiego. Zleceń było coraz mniej, a rachunki nie przestawały przybywać. Kryzys w wydawnictwach dawał się we znaki.

Gdy zadzwonił telefon, spojrzała na wyświetlacz. Karolina, przyjaciółka z czasów studiów. „Sabina, mam dla ciebie propozycję. Nietypową, ale dobrze płatną.

„Karolina, jeśli to kolejny podejrzany kontrakt, to naprawdę nie teraz. ”

„Nie, nie, słuchaj. Pracuję teraz w Ławniczak Investments. Teodor Ławniczak, ten miliarder, szuka osoby towarzyszącej na ślub swojej siostry.

Kogoś inteligentnego, z klasą, kto potrafi prowadzić rozmowę. Jeden weekend, a zapłata jest bardzo hojna. ”

Sabina zamarła. „Czy ty proponujesz mi, żebym udawała partnerkę jakiegoś bogatego faceta?

„To nie tak. On po prostu potrzebuje kogoś, kto pomoże mu uniknąć rodzinnych nacisków. Znam cię. Jesteś oczytana, znasz języki, masz klasę.

Poza tym, czy twoja sytuacja finansowa nie jest teraz skomplikowana? ”

Spojrzała na stos rachunków na biurku. Ostatnią zaliczkę zjadły remonty i opłaty. „To brzmi jak podejrzany układ.

„To tylko propozycja biznesowa. Spotkaj się z nim. Jeśli ci się nie spodoba, zawsze możesz odmówić. Ale pomyśl, to może rozwiązać twoje problemy na długie miesiące.

Po długiej chwili milczenia Sabina zgodziła się na spotkanie. Następnego dnia, w granatowej, prostej lecz eleganckiej sukience, stała w lobby wieżowca, w którym mieściła się siedziba Ławniczak Investments. Recepcjonistka wskazała jej windę. Gdy drzwi się otworzyły, zobaczyła przestronny hol z panoramicznym widokiem na miasto.

Karolina zaprowadziła ją do gabinetu, w którym czekał Teodor Ławniczak. Był wyższy, niż się spodziewała. Miał idealnie skrojony garnitur i ciemne włosy przyprószone siwizną na skroniach. Ale to jego oczy przykuły jej uwagę – intensywnie niebieskie, przenikliwe.

Wskazał jej fotel. „Pani Zawadzka, dziękuję za przyjęcie zaproszenia. Karolina wspominała, że jest pani tłumaczką. ”

„Tak, specjalizuję się w tłumaczeniach literackich.

„Imponujące. Przejdę od razu do rzeczy. Potrzebuję osoby towarzyszącej na ślub mojej siostry za trzy tygodnie. To trzydniowe wydarzenie.

Szukam kogoś inteligentnego, z dobrymi manierami, kto pomoże mi uniknąć nadmiernego zainteresowania ze strony rodziny. ”

„Nadmiernego zainteresowania? ”

„Moja rodzina uważa, że pięć lat samotności po rozwodzie to za długo. Każde rodzinne spotkanie zamienia się w sesję swatania.

Potrzebuję kogoś, kto będzie udawał moją partnerkę. Nic poważnego. Po prostu żeby dali mi spokój. ”

„A co dokładnie byłoby moim zadaniem?

„Towarzyszyć mi, prowadzić ciekawe rozmowy, tańczyć, jeśli zajdzie potrzeba, zachowywać się, jakbyśmy byli parą. Oferuję trzydzieści tysięcy złotych za cały weekend. Pokrywam wszystkie koszty – strój, fryzjer, makijaż, transport. Oczywiście będziemy mieli osobne pokoje.

Sabina z trudem ukryła zaskoczenie. Ta suma rozwiązałaby wszystkie jej finansowe problemy. „To dość nietypowa propozycja. ”

„Zgadzam się, ale moje intencje są czysto pragmatyczne.

Możemy spisać umowę określającą dokładnie zakres obowiązków i granice. ”

Potrzebowała czasu do namysłu. Teodor skinął głową. Wieczorem, siedząc w swoim mieszkaniu, Sabina analizowała sytuację.

Propozycja była dziwna, ale pieniądze naprawdę by jej pomogły. Poza tym było coś intrygującego w tym mężczyźnie. Pod maską pewnego siebie biznesmena dostrzegła człowieka zmęczonego oczekiwaniami innych. W końcu sięgnęła po telefon i napisała do Karoliny: „Zgadzam się.

Kiedy możemy omówić szczegóły? ”

Przez następne dwa tygodnie spotykali się kilkakrotnie, budując swoją historię. Mieli poznać się sześć miesięcy temu na wydarzeniu charytatywnym, połączyło ich zainteresowanie literaturą. Teodor zabrał ją na kolacje do ekskluzywnych restauracji, pokazał zdjęcia rodziny, opowiadał anegdoty z dzieciństwa.

Ku własnemu zaskoczeniu Sabina odkryła, że lubi te spotkania. Gdy nie był otoczony pracownikami, okazał się dobrym słuchaczem i interesującym rozmówcą. Dyskutowali o książkach, które tłumaczyła, śmiali się z jego żartów. Tydzień przed weselem, podczas kolacji na Starym Mieście, poczuła, że zapomina o finansowym aspekcie ich układu.

„Wiesz, zaczynam myśleć, że ten weekend może być całkiem przyjemny. ”

„Cieszę się, że tak uważasz. Muszę przyznać, że nasze spotkania stały się jaśniejszym punktem moich dni. ”

Ich spojrzenia spotkały się nad stolikiem i przez moment Sabina poczuła dziwne drżenie w piersi.

Szybko odwróciła wzrok, przypominając sobie, że to tylko umowa. Ale gdy Teodor odprowadzał ją do taksówki, jego dłoń na jej plecach wydawała się cieplejsza, niż powinna. W piątkowy poranek Sabina czekała przed swoją kamienicą z nową, elegancką walizką. Punktualnie o ósmej podjechała czarna limuzyna.

Kierowca poinformował, że pan Ławniczak czeka na nią w Kazimierzu Dolnym. Poczuła lekkie ukłucie rozczarowania, ale szybko je stłumiła. Po trzygodzinnej podróży malowniczą drogą limuzyna zatrzymała się przed zabytkowym hotelem. Teodor czekał w lobby.

Na jej widok uśmiechnął się i ucałował lekko w policzek. Był ubrany w letni garnitur, a jego dłoń na jej plecach była ciepła i naturalna. Pokazał jej luksusowy apartament z widokiem na rynek i zamkowe wzgórze. Na stoliku czekały kwiaty i butelka szampana.

Jego pokój był naprzeciwko. Podczas obiadu powitalnego Sabina poznała rodzinę Teodora. Jego matka, Barbara, była elegancką, ciepłą kobietą o dociekliwym spojrzeniu. Marta, siostra Teodora, od razu przypadła jej do serca.

Rozmowa przy stole krążyła wokół jej pracy tłumaczki, a Teodor dyskretnie wspierał ją, czasem dotykając jej dłoni. Po obiedzie, na tarasie z widokiem na Wisłę, Marta zwierzyła się Sabinie. „Tak się cieszę, że Teodor w końcu kogoś znalazł. Po tym, co przeszedł z Alicją, martwiłam się, że już nikomu nie zaufa.

„To był ciężki czas. Alicja i jego wspólnik zranili go głęboko. Od tamtej pory zamknął się w sobie, poświęcił całkowicie pracy… aż do teraz.

Widać, że przy tobie jest inny, spokojniejszy, bardziej obecny. ”

Sabina poczuła ukłucie winy. Ale słowa Marty sprawiły, że zaczęła patrzeć na Teodora inaczej. Nie jak na bogatego biznesmena, który ją wynajął, ale jak na człowieka, który przeszedł przez bolesne doświadczenia.

Wieczorem spacerowali po malowniczych uliczkach Kazimierza. Powietrze pachniało lipami i rzeką. „Jak ci się podobała moja rodzina? ” – zapytał.

„Są bardzo mili. Twoja siostra jest urocza, a rodzice troskliwi… dociekliwi. ”

„Jesteś świetna w tym, co robisz.

„W udawaniu? ” – zapytała, niespodziewanie dotknięta tymi słowami. Teodor zatrzymał się i spojrzał na nią poważnie. „Nie.

W byciu sobą. W sprawianiu, że ludzie czują się swobodnie w twoim towarzystwie. To rzadka umiejętność. ”

Stali tak przez chwilę w blasku latarni, a granica między grą a rzeczywistością zaczęła się zacierać.

Sobotni poranek powitał ich słońcem. Teodor przysłał jej śniadanie z bukietem polnych kwiatów i karteczką: „Myślałem, że przyda ci się spokojny poranek. Spotkajmy się o 11:00 w lobby. ” Te drobne gesty sprawiły, że Sabina uśmiechnęła się mimo woli.

Spędzili dwie godziny na spacerze po miasteczku. Teodor okazał się doskonałym przewodnikiem. Pokazał jej ukryte zaułki, zabrał na wzgórze, z którego roztaczał się widok na Wisłę. „To moje ulubione miejsce.

Jako nastolatek wymykałem się tu, gdy rodzice jeszcze spali. Lubiłem patrzeć, jak słońce powoli oświetla miasto. ”

W drodze powrotnej ich dłonie ocierały się o siebie. W pewnym momencie Teodor wziął ją za rękę, jakby to był najbardziej naturalny gest na świecie.

Sabina nie zaprotestowała. Dotyk jego dłoni był dziwnie kojący. Przed hotelem Barbara przedstawiła im Krystynę Nowak, rodzinną przyjaciółkę. Teodor spiął się na widok jej córki, Anety.

„Aneta jest tutaj? ” – zapytał z napięciem w głosie. W windzie Sabina zapytała wprost: „Kto to jest Aneta? ”

„Córka przyjaciółki rodziny.

Znamy się od dzieciństwa. Nasze rodziny zawsze miały nadzieję, że się połączymy. Aneta jest idealna na papierze. Wykształcona, ambitna.

Ale nigdy nie czułem do niej nic poza przyjaźnią, a ona zawsze chciała czegoś więcej. ”

Podczas ceremonii ślubnej Sabina siedziała obok Teodora w pierwszym rzędzie. Czuła jego dłoń spoczywającą lekko na swojej. Gdy Marta szła do ołtarza, a Piotr nie mógł oderwać od niej oczu, Sabina pomyślała, że między nią a Teodorem rośnie coś, co wykracza poza umowę.

Na weselu w ogrodzie, przy eleganckich namiotach, podeszła do nich Aneta. Była klasycznie piękna, o arystokratycznych rysach i chłodnym spojrzeniu. „Theodor, jak miło cię widzieć po tak długim czasie. ”

Teodor przedstawił Sabinę jako swoją partnerkę.

Aneta uścisnęła jej dłoń lekko i badawczo. „Słyszałam, że jesteś tłumaczką. Fascynujące zajęcie. ” Potem zwróciła się do Teodora: „Pamiętasz, jak planowaliśmy, że pewnego dnia połączymy siły?

Ty ze swoim imperium finansowym, ja z kontaktami politycznymi? ”

„To było dawno temu. Wiele się zmieniło. ”

„Nie aż tak wiele.

Niektóre rzeczy są przejściowe, a niektóre trwałe. ”

Zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć, zabrzmiała muzyka oznajmiająca wejście pary młodej. Aneta dyskretnie się oddaliła, ale Sabina czuła jej wzrok na sobie przez resztę kolacji, szczególnie gdy Teodor nachylał się do niej lub gdy ich dłonie się spotykały. Było w tych spojrzeniach coś, co sprawiało, że czuła się nieswojo.

Jakby Aneta wiedziała, że ich związek jest udawany, i czekała tylko na moment, by to ujawnić. Po kolacji, gdy zespół zaczął grać, Teodor poprosił Sabinę do tańca. Objął ją w talii, przyciągając bliżej, niż kiedykolwiek wcześniej. „Dziękuję ci za wszystko.

Za to, że tu jesteś, za to, jak radzisz sobie z moją rodziną, z Anetą. ”

„To część naszej umowy. ”

Teodor patrzył na nią przez moment, jakby chciał coś powiedzieć, ale się wahał. W końcu pochylił się i pocałował ją lekko, czule, jakby testował jej reakcję.

Sabina wiedziała, że powinna się odsunąć, ale zamiast tego oddała pocałunek, pozwalając, by przez tę jedną chwilę gra stała się rzeczywistością. Niedzielny poranek nastał spokojnie. Sabina leżała w łóżku, wspominając taniec i pocałunek, który zmienił wszystko. Gdy wrócili do hotelu, odprowadził ją do drzwi i pocałował jeszcze raz.

Dłużej, głębiej. A potem, ku jej zaskoczeniu, powiedział „dobranoc” i odszedł. Pukanie do drzwi wyrwało ją z zamyślenia. Pokojówka przyniosła śniadanie i wiadomość od Teodora: „Spotkajmy się o 10:00 na tarasie.

Musimy porozmawiać. ”

Te słowa sprawiły, że serce zabiło jej szybciej. Może chciał przypomnieć jej o granicach umowy. Może żałował pocałunku.

Na tarasie Teodor stał przy balustradzie, patrząc na panoramę miasta. Odwrócił się, gdy usłyszał jej kroki. Jego twarz była poważna. „O naszej umowie chciałem porozmawiać.

Wczorajszy pocałunek nie był jej częścią. Nie powinienem był tego robić bez twojej zgody. ”

„Nie poczułam się niekomfortowo. ”

Ich spojrzenia spotkały się.

„Sabina. Nie wiem, jak to się stało, ale ten weekend zmienił coś. Zaczęło się od umowy, ale teraz czuję, że to coś więcej. ”

„Oboje wiemy, że to była tylko gra.

„Czy naprawdę tylko udawaliśmy? Bo jeśli tak, to jesteś najlepszą aktorką, jaką kiedykolwiek spotkałem. A ja chyba nigdy nie byłem tak szczery, jak w tych momentach, gdy byliśmy razem. ”

„Co próbujesz powiedzieć?

„Że nie chcę, żeby to się kończyło wraz z weekendem. Chcę poznać cię naprawdę. Nie jako udawaną partnerkę, ale jako kobietę, z którą mógłbym zbudować coś prawdziwego. ”

Zanim zdążyła odpowiedzieć, w drzwiach tarasu stanęła Aneta.

„Och, przepraszam, czy przeszkadzam? ”

„Nie, właśnie rozmawialiśmy. ”

Aneta podeszła bliżej. Jej wzrok chłodno przesunął się po nich.

„Chciałam się pożegnać przed wyjazdem. Wiesz, Sabino, zawsze podziwiałam ludzi, którzy potrafią tak przekonująco grać swoje role. ”

Sabina poczuła, jak krew odpływa jej z twarzy. „Och, nie udawajmy.

Wczoraj wieczorem przypadkiem usłyszałam rozmowę Karoliny z jedną z druhen. Wynająć kogoś, by udawał partnerkę na weselu. Fascynujące. Nie spodziewałam się tego po tobie, Teo.

Teodor zbladł, ale nie puścił dłoni Sabiny. „To nie twoja sprawa, Aneto. ”

„Zastanawiam się, czy twoja rodzina też wie. Czy Marta wie, że na jej weselu odegrałeś małe przedstawienie?

„To nie było przedstawienie” – powiedziała Sabina cicho, ale stanowczo. „Nie? A jak inaczej nazwać układ, w którym ktoś płaci komuś za udawanie zakochanego? ”

„Na początku to był układ” – odpowiedział Teodor, patrząc Anetce prosto w oczy.

„Ale rzeczy się zmieniają. Ludzie się zmieniają. Coś, czego ty nigdy nie potrafiłaś zrozumieć. ”

„Och, Teodor.

Zawsze byłeś romantykiem. To dlatego Alicja tak łatwo złamała ci serce. A teraz dajesz się zwieść kolejnej kobiecie, która widzi w tobie tylko dość. ”

„Nie masz prawa tak mówić!

” – przerwała jej Sabina, czując narastający gniew. „Nie znasz mnie. Nie wiesz, co czuję do Teodora. ”

„A co czujesz?

Miłość czy wdzięczność za hojne wynagrodzenie? ”

„Wystarczy” – Teodor stanął między nimi. „Proszę, żebyś zostawiła tę sprawę w spokoju. ”

Aneta spojrzała na nich przez chwilę, jakby ważyła swoje opcje.

W końcu wzruszyła ramionami. „Jak sobie życzysz. Zawsze szanowałam twoje decyzje, nawet jeśli uważałam je za błędne. ” Spojrzała na Sabinę.

„Powodzenia w waszej… czymkolwiek to jest. ”

Po jej wyjściu zapadła cisza. „Czy ona powie twojej rodzinie?

” – zapytała Sabina. „Porozmawiam z Martą. Powiem jej całą prawdę. Zatrudniłem cię, bo byłem zmęczony próbami swatania.

Ale podczas tego weekendu coś się między nami zmieniło. Coś prawdziwego. ”

„A jeśli nie zrozumie? ”

„Zrozumie.

Zawsze była najbardziej wyrozumiała. ”

Teodor wziął jej dłonie w swoje. „Słuchaj. Wiem, że to skomplikowane.

Zaczęliśmy od kłamstwa, ale teraz chcę ci zaproponować coś innego. Prawdziwe spotkanie. Bez udawania, bez umowy. Tylko ty i ja.

„A co będzie, jeśli ta historia się wyda? Jeśli twoi rodzice się dowiedzą, jak zaczęliśmy? ”

„Porozmawiam z nimi. Powiem im prawdę.

Szczególnie gdy zobaczą, że to, co do ciebie czuję, jest prawdziwe. ”

Sabina czuła, jak jej opór topnieje. „Ten weekend był niezwykły. Zaczęłam go jako twoja wynajęta partnerka, ale kończę, czując coś, czego się nie spodziewałam.

To mnie przeraża. ”

„Najlepsze rzeczy w życiu często nie idą zgodnie z planem. ”

„Ale ja nie jestem częścią twojego świata. Nie obracam się wśród miliarderów i dyplomatów.

Jestem zwykłą tłumaczką z Pragi. ”

„I właśnie to w tobie pokochałem” – słowa wypłynęły z jego ust, zanim zdążył je powstrzymać. „Twoją autentyczność, twój świat pełen książek, twoją pasję. Jesteś jak powiew świeżego powietrza w moim życiu pełnym sztucznych uśmiechów.

Słowo „pokochałem” zawisło między nimi. „Pokochałeś? ” – zapytała cicho. „Tak.

Wiem, że to szaleństwo. Poznaliśmy się trzy tygodnie temu w nietypowych okolicznościach. Ale tak, Sabino, zakochałem się w tobie. I jeśli dasz mi szansę, chcę ci to udowodnić.

Nie kontraktem. Codziennymi gestami, szczerymi rozmowami, prawdziwymi chwilami. ”

Sabina poczuła łzy w oczach. „Ja też coś do ciebie czuję.

Coś, czego się nie spodziewałam. I chciałabym zobaczyć, dokąd nas to zaprowadzi. Bez umów, bez udawania. ”

Teodor uśmiechnął się szeroko, a w jego oczach pojawiła się radość.

Przyciągnął ją do siebie i pocałował. Nie dla publiczności. Dla nich samych. Kilka godzin później, podczas pożegnalnego brunchu, Teodor rozmawiał na osobności z Martą.

Sabina obserwowała, jak Marta najpierw wygląda na zaskoczoną, potem rozbawioną, a w końcu wzruszoną. Gdy rodzeństwo się rozeszło, Marta podeszła do Sabiny i uściskała ją ciepło. „Mój brat właśnie mi wszystko powiedział. I wiesz co?

To najlepsza historia, jaką słyszałam. Zaczęło się od kłamstwa, a skończyło na prawdzie. To prawie jak w tych powieściach, które tłumaczysz. ”

„Przepraszam, że was oszukiwaliśmy.

„Nie oszukiwaliście nas w tym, co najważniejsze. Widziałam, jak na siebie patrzycie. To nie było udawane. Cieszę się, że mój brat w końcu znalazł kogoś, kto widzi w nim człowieka.

Późnym popołudniem Teodor i Sabina wsiedli do limuzyny, która miała zabrać ich z powrotem do Warszawy. Gdy Kazimierz znikał za nimi, Sabina oparła głowę na jego ramieniu. „Co teraz? ”

„Teraz?

Zaczynamy od początku. Bez umów, bez udawania. Tylko ty i ja, poznający się nawzajem. ”

„Lubię ten plan.

Uśmiechnęła się, splatając swoje palce z jego. Słońce zachodziło nad polami, a oni jechali ku przyszłości, której żadne z nich się nie spodziewało, ale której oboje teraz pragnęli.