NIGDY NIE ZAPOMNĘ TEGO, CO ZOBACZYŁAM W TEJ SZKOLE. Lato 1941 roku, Prebilowce. Ustasze wtargnęli do wsi, wywlekali ludzi z domów, a potem zamknęli nas wszystkich w budynku szkoły. Najpierw…

NIGDY NIE ZAPOMNĘ TEGO, CO ZOBACZYŁAM W TEJ SZKOLE. Lato 1941 roku, Prebilowce. Ustasze wtargnęli do wsi, wywlekali ludzi z domów, a potem zamknęli nas wszystkich w budynku szkoły. Najpierw...

Upał sierpniowego poranka 1941 roku przecinał krzyk. Setki uzbrojonych bojowników ustaszy otoczyło Prebilowce z trzech stron, a wieś, w której większość dorosłych mężczyzn spała ukryta w polach, została zdana na pastwę napastników. Zostali tylko ci, którzy nie mogli uciec – kobiety, dzieci, starcy. I to właśnie ich mieli zabić.

Thumbnail

Niemcy zaatakowały Jugosławię 6 kwietnia 1941 roku, a kraj rozpadł się w ciągu kilku dni. Na jego gruzach powstało marionetkowe, faszystowskie Niezależne Państwo Chorwackie, rządzone przez reżim ustaszy. Ich oficjalnym celem było wymazanie Serbów, Żydów i Romów. Całe wioski wybierano do likwidacji nie za to, co zrobiły, ale za to, że w ogóle istniały.

Gdy oddziały weszły do Prebilowców, zaczęły przeszukiwać domy od drzwi do drzwi. Rodziny wywlekano na zewnątrz, bito i zaganiano w grupach. Rabowano mienie, pędzono bydło. Kobiety i dziewczęta gwałcono brutalnie, często na oczach bliskich.

Nikt nie próbował tego ukrywać. To była zaplanowana, jawna przemoc. Po kilku godzinach wszystkich mieszkańców zapędzono do budynku wiejskiej szkoły. W środku zaczęło się coś, czego nawet wojna nie potrafi wytłumaczyć.

Ustasze – wielu z nich to młodzi mężczyźni z okolicznych wiosek – przez dwa dni znęcali się nad więźniami. Ich ofiarami padały głównie dziewczynki w wieku od dwunastu do piętnastu lat. Matkom kazano patrzeć. Kiedy ktoś się sprzeciwiał, był torturowany na miejscu.

Zeznania, które później złożyła Mara Bulut, jedyna kobieta, która przeżyła piekło w tej szkole, ujawniły skalę okrucieństwa. Ustasze zmusili dwudziestodwuletniego Maksima Buluta do zgwałcenia własnej kuzynki. Kiedy odmówił, był torturowany tak długo, aż przestał żyć. Nauczycielkę Stanę Arnaud najpierw zgwałcił jeden z oprawców, Nikola Merdan, a potem przekazał ją jej własnym uczniom.

Pod groźbą śmierci zmuszono ich do gwałcenia jej przez cały tydzień. Gdy kobieta oszalała, zamordowano ją i pochowano na szkolnym podwórku. Dzieci nie oszczędzano. Około pięćdziesięcioro niemowląt wyrwano z kołysek, chwytano za nogi i rozbijano o ścianę szkoły, podczas gdy ich matki były zmuszane patrzeć.

Dziewczęta, które stawiały opór, rozbierano do naga i zabijano na oczach pozostałych. To, co działo się w szkole, było jednak tylko wstępem. 6 sierpnia 1941 roku, dwa dni po ataku, do wsi przybyły posiłki z pobliskiego miasta Czaplina. Dowodził nimi Iwan Jowanowicz.

Więźniów wpakowano do wagonów bydlęcych i zawieziono w odległe, bezludne miejsce, w pobliżu jaskini Golubinka – jednej z tych pionowych, krasowych studni, które wcinają się w ziemię na dziesiątki metrów. Tam ofiary wyprowadzano małymi grupami. Rodzina po rodzinie stawała na skraju przepaści. Potem wpychano je w dół.

Jama miała pionowy spadek około dwudziestu siedmiu metrów i dopiero potem wąskie, strome zejście na samo dno, około stu metrów niżej. Dzieci podrzucano w powietrze, zanim spadły. Jedna z kobiet urodziła dziecko w trakcie upadku. Noworodek zginął pod ciężarem ciał razem z matką.

Skalę tej rzezi opisał później katolicki biskup Mostaru, Alojzije Mišić, w liście z 7 listopada 1941 roku. Napisał: „Ludzi łapano jak zwierzęta, zabijano i wrzucano żywcem do przepaści. Kobiety, matki z dziećmi, dorosłe dziewczęta i całe rodziny wrzucano do dołów”. Przed wojną Prebilowce liczyły ponad tysiąc mieszkańców.

Tego lata ustasze zamordowali ponad osiemset dwadzieścia osób. Wśród nich było trzystu dzieci i niemowląt. Z tych, których wrzucono do jamy, upadek przeżyło czterdzieści pięć osób. Udało im się wydostać z dołu i uciec, żeby opowiedzieć światu o tragedii.

Po skończonej pracy oprawcy usiedli wokół jaskini, pili i świętowali. Miesiąc po masakrze władze ustaszy przesiedliły do opustoszałej wsi około siedemdziesięciu chorwackich rodzin z okolicznych okręgów. Prebilowce przemianowano na Novo Selo – Nowa Wieś. Ci, którzy przeżyli, nie mieli dokąd wrócić.

Kiedy siły włoskie zajęły Hercegowinę, ustasze i osadnicy uciekli, zostawiając wieś pustą. Włoski generał Alessandro Lusano sporządził szczegółowy raport o masakrze i wysłał go do Benito Mussoliniego. Opisał w nim masowe morderstwa i systematyczną przemoc seksualną. Zaznaczył też, że wśród sprawców znalazł się ksiądz rzymskokatolicki.

Pełna prawda wyszła na jaw dopiero po wojnie. W lipcu 1946 roku śledczy jugosłowiańskiej komisji do spraw zbrodni wojennych spisali zeznania ocalałych. Kluczowe znaczenie miało świadectwo Mary Bulut, która jako jedyna kobieta przeżyła piekło w wiejskiej szkole. Sprawiedliwość, choć spóźniona, w końcu dopadła niektórych sprawców.

Główny organizator masakry, Iwan Jowanowicz, po wojnie przez kilka lat ukrywał się, a nawet wstąpił do komunistycznych partyzantów Tity. Później zamieszkał w pobliżu Suboticy. Został aresztowany w 1956 roku, a dwa lata później stracony. Pięciu innych sprawców również skazano na śmierć.

Wiekosław Luburić, człowiek, który osobiście nadzorował i napędzał ludobójcze kampanie przeciwko Serbom, Żydom i Romom w Niezależnym Państwie Chorwackim, został zamordowany we własnym domu w Hiszpanii w kwietniu 1969 roku. Jaskinia Golubinka, która pochłonęła ofiary masakry, przez dziesięciolecia pozostawała zamknięta. Dopiero w 1990 roku serbscy księża prawosławni, pod przewodnictwem patriarchy Pawła, zeszli do jej wnętrza. Odprawili nabożeństwo żałobne nad szczątkami ofiar.

Z głębi wydobyto ciała około tysiąca pięciuset pięćdziesięciu osób. Rok później, w pięćdziesiątą rocznicę masakry, szczątki prawie czterech tysięcy ofiar – wydobyte z Golubinki i piętnastu okolicznych jaskiń – złożono w krypcie kościoła pod wezwaniem Świętych i Męczenników Serbskich w Prebilowcach. W czerwcu 1992 roku, podczas wojny domowej po rozpadzie Jugosławii, wieś została ponownie spalona. Tym razem przez oddziały Armii Republiki Chorwacji.

Zburzono kościół i zniszczono kryptę, w której spoczywały ofiary. Nawet po śmierci nie dano im spokoju.