Kiedy nazistowski lekarz Josef Mengele stanął na rampie w Auschwitz-Birkenau, wiedział dokładnie, czego szuka. Nie chodziło mu o wybór więźniów do pracy. Szukał bliźniąt, karłów, osób z wadami wzroku – ludzi, których mógł wykorzystać do swoich pseudonaukowych eksperymentów. Dla niego Auschwitz nie było miejscem zagłady, ale ogromnym laboratorium, w którym mógł bez przeszkód prowadzić badania na ludziach, których uważał za rasowo gorszych.

Mengele urodził się w 1911 roku w Bawarii jako syn zamożnego producenta sprzętu rolniczego. Studiował medycynę i antropologię fizyczną, a w 1935 roku uzyskał tytuł doktora w Monachium. Dwa lata później zaczął pracować w Instytucie Biologii Dziedzicznej i Higieny Rasowej we Frankfurcie, pod okiem doktora Otmara von Verschuer – czołowego genetyka niemieckiego, znanego z badań nad bliźniętami. To Verschuer zaszczepił w młodym Mengelem wiarę w naukę rasową, fałszywą teorię o biologicznej wyższości rasy niemieckiej nad innymi.
W 1938 roku Mengele wstąpił do partii nazistowskiej i SS. Jego praca naukowa miała wspierać nazistowski cel utrzymania czystości rasy. Wraz z innymi naukowcami oceniał, którzy Niemcy nadają się do przymusowej sterylizacji, a którzy nie powinni zawierać małżeństw. W 1940 roku został powołany do wojska i służył na froncie wschodnim, gdzie był świadkiem brutalnych walk, a jego dywizja wymordowała tysiące żydowskich cywilów.
Za uratowanie dwóch żołnierzy z płonącego czołgu otrzymał Krzyż Żelazny. 30 maja 1943 roku SS przydzieliło go do obozu Auschwitz. Istnieją dowody, że sam o to prosił – widział w tym szansę dla swoich badań. W obozie pełnił funkcję lekarza i szybko stał się jedną z najbardziej przerażających postaci miejsca.
Więźniowie nadali mu przydomek „Anioł Śmierci”. Gdy pojawiał się w ambulatorium, wywoływał panikę. Nikt nigdy nie wiedział, czy wyjdzie z tego żywy. Mengele był odpowiedzialny za selekcje na rampie, czyli wybór, którzy przybyli Żydzi nadają się do pracy, a którzy mają zostać zamordowani w komorach gazowych.
Osoby starsze, chore, kobiety w ciąży i matki z małymi dziećmi były wysyłane na śmierć natychmiast po przybyciu. Mengele tłumaczył to w przerażający sposób: nie wiedział, co zrobić z żydowskim dzieckiem, więc wysyłał matkę i dziecko razem do pieca. 2 sierpnia 1944 roku brał udział w zagazowaniu prawie trzech tysięcy romskich więźniów. Wkrótce został głównym lekarzem obozu.
Jego sława jako osoby kierującej selekcjami była tak duża, że nawet gdy nie miał pełnić dyżuru, przychodził na rampę, by wypatrywać bliźniąt i lekarzy do swojej pracy. Eksperymenty, które przeprowadzał, były zatwierdzone przez SS. Mengele i inni lekarze nie pytali więźniów o zgodę, nie informowali ich o skutkach zabiegów. Więźniowie byli dla nich jedynie materiałem badawczym.
Mengele współpracował z instytutem w Berlinie, wysyłając do Niemiec krew, narządy, szkielety, a nawet płody pobrane od więźniów. Jego badania skupiały się na tym, jak geny przekładają się na cechy fizyczne i psychiczne. Chciał znaleźć markery, które pozwoliłyby odróżnić przedstawicieli różnych ras. W jego wypaczonej wizji nauki, badania te uzasadniały zadawanie bólu i śmierć ludzi uznawanych za podludzi.
Szczególnie interesowały go bliźnięta jednojajowe. W Auschwitz zgromadził setki par bliźniąt spośród przywożonych transportami Żydów i Romów. Nikt wcześniej nie miał możliwości badania tak dużej grupy. Kazał mierzyć każdą część ich ciał, pobierał ogromne ilości krwi, poddawał ich bolesnym zabiegom.
Renate Gutman, więźniarka numer 70917, została oddzielona od rodziny, zmierzona, prześwietlona i pobrano jej krew z szyi. Pewnego razu przywiązano ją do stołu i pocięto nożem. Lorenz Menasze wspominał, jak podawano bliźniętom zastrzyki w różne części ciała. Jego siostra zachorowała po jednym z nich – spuchła jej szyja, a operowano ją bez znieczulenia w prymitywnych warunkach.
Eksperymenty obejmowały amputacje kończyn, celowe zarażanie tyfusem, przetaczanie krwi jednego bliźniaka drugiemu. Vera Aleksander opisała, jak Mengele zszył dwóch romskich chłopców plecami do siebie, próbując stworzyć bliźnięta syjamskie. Dzieci zmarły na gangrenę po kilku dniach ogromnych cierpień. Ci, którzy przeżyli eksperymenty, często byli zabijani, aby można było przeprowadzić sekcję ich zwłok.
Doktor Miklos Nyiszli opisał, jak Mengele osobiście zabił czternaścioro bliźniąt w jedną noc, wstrzykując im chloroform do serca. Jeśli jedno z bliźniąt umierało z powodu choroby, zabijał drugie, aby móc sporządzić porównawcze raporty pośmiertne. Mengele szukał też osób z wadami fizycznymi – karłów, ludzi z gigantyzmem, z końsko-szpotawymi stopami. Przeprowadzał na nich pomiary, pobierał krew, usuwał zdrowe zęby, leczył ich na siłę i naświetlał promieniami rentgenowskimi.
Po zbadaniu kazał ich mordować, a ciała wysyłał do Niemiec. Elizabeth Ovitz, karłowata ocalała z jego eksperymentów, mówiła później, że nie da się opisać słowami bólu, który odczuwali przez wiele dni po zakończeniu zabiegów. Interesował się również heterochromią – różnobarwnymi tęczówkami. Jednemu z kolegów z instytutu zabijał takie osoby, aby wyjąć im oczy i wysłać do Berlina.
W swoim laboratorium Mengele trzymał setki ludzkich oczu przypiętych do ściany, nazywając je swoją kolekcją motyli. Większość jego ofiar stanowiły dzieci. Był wobec nich przyjazny – wybierał je do eksperymentów, dawał im nieco lepsze jedzenie i traktowanie. Moshe Ofer wspominał, że Mengele odwiedzał dzieci jak dobry wujek, przynosząc czekoladę.
Przed użyciem skalpela mówił: „Nie bójcie się, nic wam nie będzie”. Podawał jego bratu chemikalia, przeprowadzał operacje kręgosłupa, a potem przynosił prezenty. W późniejszych eksperymentach wbijał dzieciom szpilki w głowy. Pewnego dnia zabrał brata Moshego.
Tibi wrócił po kilku dniach z głową owiniętą bandażami i zmarł w ramionach brata. Mengele współpracował też przy badaniach nad zmianą koloru oczu, podając dzieciom i noworodkom substancje chemiczne, które powodowały podrażnienia, obrzęk, ślepotę, a nawet śmierć. Czeska ocalała Ruth Elias była w ciąży, gdy trafiła do obozu. Urodziła piękną, dużą dziewczynkę, ale Mengele kazał jej związać piersi, aby sprawdzić, jak długo noworodek przeżyje bez jedzenia.
Po kilku dniach obserwowania cierpienia dziecka, lekarka z obozu podała Eliáš strzykawkę z przedawkowaną morfiną, aby zakończyć agonię. Doktor Olga Lengyel wspominała, jak Mengele z wielką starannością nadzorował poród, a w ciągu godziny wysłał matkę z dzieckiem do komory gazowej. Innym razem wyrwał niemowlę z łona matki, spodziewając się bliźniąt. Ponieważ dziecko nie było bliźniakiem, wrzucił je do pieca.
Gisela Perl, żydowska ginekolog, opisała, co robił Mengele po jednym z brutalnych morderstw. Wyjął z torby kawałek pachnącego mydła i gwizdżąc radośnie, z uśmiechem zadowolenia, umył ręce. Kiedy w obozie wybuchła epidemia tyfusu, Mengele wysłał 600 żydowskich kobiet do komór gazowych, a potem kazał zdezynfekować baraki i przenieść pozostałych więźniów. W styczniu 1945 roku, gdy Armia Czerwona zbliżała się do Auschwitz, Mengele uciekł wraz z resztą personelu SS.
Kolejne miesiące spędził w obozie Gross-Rosen, a w ostatnich dniach wojny przebrał się w mundur zwykłego żołnierza i poddał się Amerykanom. Nie znali jego prawdziwej tożsamości, więc go zwolnili. Przez kilka lat ukrywał się w Bawarii jako robotnik rolny. Kiedy amerykańscy śledczy zaczęli go szukać, jego rodzina skłamała, mówiąc, że nie żyje.
W 1949 roku, dzięki wsparciu finansowemu rodziny, wyemigrował do Argentyny. W 1956 roku czuł się na tyle bezpiecznie, że uzyskał obywatelstwo jako José Mengele. Kiedy dowiedział się, że prokuratorzy z Niemiec Zachodnich chcą go aresztować, uciekł do Paragwaju. Po porwaniu Eichmanna przez izraelski wywiad w 1960 roku, Mengele uciekł do Brazylii, gdzie spędził resztę życia pod fałszywym nazwiskiem.
W 1977 roku odwiedził go syn Rolf. Zastał niepokornego nazistę, który twierdził, że nigdy nikogo osobiście nie skrzywdził, że tylko wykonywał obowiązki oficera. 7 lutego 1979 roku, mając 67 lat, Mengele doznał udaru i utonął podczas kąpieli w Brazylii. Został pochowany pod fałszywym nazwiskiem Wolfgang Gerhard.
Najbardziej znany z nazistowskich lekarzy uniknął aresztowania przez 34 lata i nigdy nie stanął przed sądem.


