6 kwietnia 1941 roku niebo nad Belgradem rozbrzmiało rykiem niemieckich bombowców. Pod kryptonimem „Kara” nazistowskie Niemcy zaatakowały Jugosławię, aby zabezpieczyć sobie południową flankę przed planowanym uderzeniem na Związek Radziecki. Opór jugosłowiański upadł w ciągu jedenastu dni, a kraj został rozdarty między państwa Osi. Trzy lata później u podnóża góry Kamesznica brutalność okupacji osiągnęła punkt kulminacyjny.

W dniach od 26 do 30 marca 1944 roku oddziały 7 Ochotniczej Dywizji Górskiej SS „Książę Eugeniusz” oraz 369 Dywizji Piechoty ruszyły na chorwackie wioski. To, co zaczęło się jako operacja antypartyzancka, przerodziło się w masakrę cywilów. Zamordowano wtedy około trzech tysięcy kobiet, dzieci i osób starszych. Sytuacja na Bałkanach zaostrzyła się, gdy Włochy, sojusznik Niemiec, nie zdołały podbić Grecji zimą 1940 i 1941 roku.
Sukces Greków pozwolił Brytyjczykom zdobyć przyczółek na kontynencie. Aby to odwrócić, Niemcy chciały przeciągnąć Jugosławię i Bułgarię na swoją stronę. 25 marca 1941 roku Jugosławia przystąpiła do Paktu Trzech, zgadzając się przepuścić wojska niemieckie w drodze do Grecji. Wiadomość o porozumieniu wywołała ogromny sprzeciw, zwłaszcza w Serbii i Czarnogórze.
Rząd jugosłowiański szybko ogłosił, że nie dotrzyma zobowiązań wynikających z paktu. Adolf Hitler wpadł we wściekłość. Wieczorem 27 marca nakazał inwazję. Po upadku Jugosławii Dalmacja, historyczny region nad Adriatykiem, znalazła się pod kontrolą faszystowskich Włoch.
Górskie zaplecze, znane jako dalmatyńskie hinterland, stało się bastionem partyzanckiego ruchu oporu. Kiedy we wrześniu 1943 roku Włochy poddały się aliantom, Niemcy błyskawicznie wkroczyły do regionu, przejęły włoskie pozycje i wprowadziły stan wojenny. Do stłumienia rebelii wysłano między innymi 7 Dywizję SS „Książę Eugeniusz”. Utworzona w 1941 roku, składała się z ochotników pochodzenia niemieckiego z Jugosławii, Węgier i Rumunii.
Już wcześniej zasłynęła z bestialstwa wobec ludności cywilnej. Wspierała ją 369 Dywizja Piechoty, jednostka niemiecka złożona głównie z Chorwatów służących pod reżimem ustaszy. Gdy działania partyzanckie w górach Mosor i Kamesznica nasiliły się, Niemcy oskarżyli mieszkańców okolicznych wsi o pomoc partyzantom. Pod koniec marca 1944 roku dowództwo nakazało operację karną w dolinie Kamesznicy.
26 marca żołnierze ruszyli z okolic Mosoru, ścigając wycofujące się oddziały partyzanckie. Kiedy partyzanci zniknęli w górach, cała furia spadła na cywilów. 28 marca hitlerowcy przetoczyli się przez wioski Otok i Donji Dolac. W ciągu jednego dnia zamordowano 834 osoby.
Były to głównie kobiety, dzieci i starcy. Spalono ponad pięćset domów. Żołnierze zrywali ofiarom z palców pierścionki, zabierali zegarki i wszystko, co miało wartość. Rodziny spędzano na podwórza i do stodół, a następnie rozstrzeliwano z broni maszynowej.
Wśród rannych rzucano granaty. Innych zamykano w domach, oblano benzyną i podpalano. W jednym z domów w Otoku znaleziono czterdzieści pięć spalonych ciał. W innym zwłoki dwudziestu dwóch ofiar ułożone w stos.
We wsi Ruda mieszkańców zgromadzono w jednym miejscu i rozstrzelano. Każdy, kto próbował się ukryć, był ścigany i zabijany na miejscu. Nie oszczędzono nawet niemowląt w ramionach matek. Świadkowie później zeznawali, że masakry zostały starannie przygotowane z wyprzedzeniem — wioski nie stawiały żadnego oporu i nie dały Niemcom żadnego powodu do odwetu.
Gdy 30 marca operacja dobiegła końca, dolina u podnóża Kamesznicy legła w ruinie. Najbardziej ucierpiały Donji Dolac i Vrštane. Donji Dolac straciła 272 mieszkańców, w tym dziesięcioro dzieci. Największe straty poniosła Vrštane, gdzie zginęło od 337 do 400 cywilów, w tym 140 dzieci.
Potwierdzono śmierć co najmniej 1500 osób; niektóre raporty podawały liczbę nawet 3000 ofiar. W powojennym procesie o zakładniki odnotowano 2014 ofiar w 22 wioskach. Przez kolejne miesiące żołnierze obu dywizji kontynuowali brutalną kampanię w Bośni i Chorwacji, pozostawiając za sobą spalone wioski i zamordowanych cywilów. Wielu sprawców nigdy nie stanęło przed sądem.
Ale sprawiedliwość, a nawet zwykła zemsta, w końcu dopadła tych, którzy brali udział w masakrze w Kamesznicy. W ostatnich tygodniach wojny resztki Dywizji „Książę Eugeniusz” wycofały się na północ przez Bośnię i Chorwację, próbując dotrzeć do Austrii i poddać się aliantom zachodnim. 10 maja 1945 roku dotarli do słoweńskiego miasta Celje, a następnego dnia, trzy dni po kapitulacji Niemiec, złożyli broń przed oddziałami Jugosłowiańskiej Armii Ludowej. Żołnierze dywizji, którzy trafili do niewoli jugosłowiańskiej, zostali zabici.
Większość rozstrzelano bez procesu, a ciała usunięto zaraz po kapitulacji. Egzekucje, które nigdy nie zostały ukarane, zarządzili lokalni dowódcy jugosłowiańscy, działając wbrew instrukcjom marszałka Josipa Broz Tity, który nakazywał przetrzymywać jeńców w obozach i sprawdzać, czy nie ma wśród nich zbrodniarzy wojennych. W 2010 roku w pobliżu słoweńskiej wsi Brežice odkryto masowy grób ze szczątkami około dwóch tysięcy żołnierzy dywizji. Zostali rozebrani do naga, związani drutem telefonicznym i rozstrzelani 22 maja 1945 roku.
Ich ciała pochowano w rowie. Wielu krewnych tych żołnierzy zginęło później podczas wypędzania i mordowania niemieckojęzycznych cywilów w całej Europie Wschodniej. Podobny los spotkał dowódcę dywizji, SS-Brigadeführera Augusta Schmidahubera. 11 maja 1945 roku schwytali go jugosłowiańscy partyzanci i przekazali władzom w Belgradzie.
Sąd wojskowy osądził go za masowe mordy, deportacje i okrucieństwa wobec ludności cywilnej. Skazano go na śmierć przez powieszenie. Wyrok wykonano w lutym 1947 roku w Belgradzie. 369 Dywizja Piechoty podzieliła los swojego dowódcy.
Liczyła początkowo około czternastu tysięcy żołnierzy, zorganizowanych w dwa pułki piechoty pod dowództwem około 3500 niemieckich oficerów i podoficerów. Dywizja walczyła z partyzantami przez całą wojnę, ale w kwietniu 1945 roku została zredukowana do grupy bojowej liczącej zaledwie około trzech tysięcy żołnierzy. Większość niemieckich oficerów zginęła lub zaginęła. W ostatnich tygodniach wojny resztki dywizji wycofały się przez północno-zachodnią Bośnię i Slawonię w kierunku Austrii.
Wyczerpanych i rozproszonych ocalałych przechwycili jugosłowiańscy partyzanci w pobliżu słoweńskiego miasta Dravograd. 11 maja 1945 roku dywizja, z wyjątkiem jednej kompanii, została rozbrojona. Ci, którzy próbowali przedrzeć się przez granicę, zostali pokonani w ciągu kilku dni. Łącznie 160 oficerów i prawie 2900 żołnierzy poddało się siłom brytyjskim.
Ponieważ dywizja składała się zarówno z Niemców, jak i Chorwatów, niemieccy członkowie zostali zatrzymani w Austrii. Chorwackich żołnierzy przekazano partyzantom, którzy większość z nich stracili. Dowódca dywizji, generał Fritz Neidholdt, został wydany Jugosławii. Osądzono go za zbrodnie wojenne i powieszono w Belgradzie w lutym 1947 roku.
Szacuje się, że podczas II wojny światowej w Jugosławii zginęło około 1,2 miliona osób, z czego około 581 tysięcy stanowiła ludność cywilna.


