Usłyszałam cichy stukot butów na korytarzu Pawiaka i wiedziałam, że to mój ostatni dzień. Strażnik rzucił mi byle jakie ubranie i powiedział: „Pakuj się, jedziesz do innego więzienia”. Pozwolili…

Usłyszałam cichy stukot butów na korytarzu Pawiaka i wiedziałam, że to mój ostatni dzień. Strażnik rzucił mi byle jakie ubranie i powiedział: „Pakuj się, jedziesz do innego więzienia". Pozwolili...

Warszawa, 21 września 1939 roku. Niemcy wkraczają do stolicy, a wraz z nimi rozpoczyna się polowanie na polską inteligencję. Pod pretekstem represji politycznych aresztowano polityków, naukowców, artystów, duchownych i tych, którzy mogli stanąć na czele oporu. Mężczyźni i kobiety są ładowani na ciężarówki pod pozorem przeniesienia do innego więzienia.

Thumbnail

Cel podróży jest jednak inny – odległy las w pobliżu wsi Palmiry, około 30 kilometrów na północny zachód od Warszawy, gdzie wcześniej wykopano ogromne doły. Tam ofiary ustawia się w szeregu na skraju grobu i rozstrzeliwuje strzałem w tył głowy. Ciała spadają do masowego grobu. W latach 1939–1941 w ten sposób zginęło ponad 1700 osób.

Zbrodnia ta nie pozostanie jednak bezkarna. Sprawcy zapłacą za nią własnym życiem. Zanim Palmiry stały się miejscem kaźni, terror zaczął się w samej Warszawie. Dla nazistowskich przywódców miasto to nie było tylko punktem na mapie – było sercem politycznego, intelektualnego i kulturalnego życia Polski.

Znajdowało się tam ponad 900 szkół i uczelni, około 200 muzeów, archiwów i bibliotek oraz niezliczone miejsca kultu. Ponad połowa nakładu prasy krajowej powstawała w Warszawie, a liczba wykładowców i studentów stanowiła około 40 procent całego kraju. Po inwazji Warszawa została zdegradowana do rangi prowincjonalnego miasta w obrębie nowego Generalnego Gubernatorstwa. Pozostała jednak bijącym sercem polskiej kultury i siedzibą państwa podziemnego.

Hans Frank, gubernator Generalnego Gubernatorstwa, zapisał w swoim dzienniku 14 grudnia 1943 roku:

„W tym kraju jest jedno miejsce, które jest źródłem wszystkich naszych nieszczęść. To Warszawa. Bez Warszawy nie mielibyśmy czterech piątych problemów, z którymi się teraz borykamy. ”

Stolica poddała się Niemcom 28 września 1939 roku.

Zaledwie trzy dni później wkroczył do niej oddział SS pod dowództwem Lotara Beutela, nazistowski mobilny szwadron śmierci. Rozpoczęły się rewizje i masowe aresztowania. 8 października 1939 roku zatrzymano 354 nauczycieli i księży katolickich, oskarżonych o polski szowinizm i zagrażanie porządkowi publicznemu. Więzienia – Pawiak, Mokotów, areszt centralny przy Daniłowiczowskiej i siedziba Gestapo przy alei Szucha – szybko się przepełniły.

Część więźniów wywieziono do obozów koncentracyjnych, część stracono. W pierwszych miesiącach okupacji więźniów politycznych rozstrzeliwano potajemnie w ogrodach za budynkiem polskiego parlamentu. Od października 1939 do kwietnia 1940 roku zamordowano tam kilkaset osób. Prowadzenie egzekucji w samym centrum Warszawy wkrótce stało się jednak zbyt trudne do ukrycia.

Nazistom potrzebne było ustronne miejsce. Wybór padł na polanę w lesie nieopodal Palmir. Egzekucje przeprowadzano z przerażającą precyzją. Katami byli członkowie policji porządkowej oraz żołnierze 1.

Pułku Kawalerii SS „Totenkopf” stacjonującego w Warszawie. Nad całością czuwali funkcjonariusze Gestapo pod dowództwem Josefa Meingera, komendanta służby bezpieczeństwa w Warszawie. Masowe groby kopano z wyprzedzeniem, często przez członków Służby Pracy Rzeszy lub Hitlerjugend. Doły osiągały ponad 30 metrów długości i niemal 3 metry głębokości.

Lokalni leśnicy dostawali w dni egzekucji wolne, a niemiecka policja patrolowała teren, by nikt nieświadomy nie zbliżył się do polany. Większość ofiar przywożono z warszawskiego Pawiaka. Pod pretekstem przeniesienia do innego więzienia lub wysłania do obozu pozwalano im zabrać rzeczy osobiste, czasem dawano dodatkowe jedzenie, a nawet zwracano dokumenty. W pierwszych miesiącach podstęp działał – wiele osób do ostatniej chwili nie wiedziało, co ich czeka.

Gdy wieść o Palmirach rozeszła się po Warszawie, niektórzy więźniowie próbowali wyrzucać z ciężarówek listy i przedmioty, by ostrzec rodziny. Podczas powojennych ekshumacji znajdowano przy ciałach karteczki z napisem „rozstrzelany w Palmirach”. Niektórym ofiarom związano ręce i zasłonięto oczy. Ustawiano je nad krawędzią dołu i rozstrzeliwano, często z broni maszynowej.

Zdarzało się, że zmuszano skazańców, by trzymali tyczkę lub drabinę za plecami, dzięki czemu ciała spadały do grobu równą warstwą. Nazistowscy okupanci próbowali zatrzeć ślady zbrodni. Groby zasypywano, przysypywano mchem i igłami, obsadzano młodymi sosnami. Rodzinom mówiono, że ich bliscy zmarli z przyczyn naturalnych.

Utrzymanie tajemnicy okazało się jednak niemożliwe. Miejscowi, zwłaszcza pracownicy leśni, widzieli konwoje i słyszeli strzały. Leśniczy Adam Herbański wraz z kolegami, ryzykując życie, zaznaczył lokalizację grobów i przekazał informacje polskiej konspiracji. Kilka fotografii wykonanych przez samych katów zostało wykradzionych przez ruch oporu, by prawda nie zginęła.

Niemiecka polityka wymierzona była przede wszystkim w polską elitę. Zwykłych ludzi traktowano jako siłę roboczą, inteligencję zaś postrzegano jako jedyną część społeczeństwa posiadającą świadomość narodową. Poprzez eksterminację elit Niemcy chcieli zniszczyć polską tożsamość i zredukować resztę narodu do biernej masy. Definicja „inteligencji” była szeroka – nie ograniczała się do osób z wyższym wykształceniem.

Obejmowała każdego, kto cieszył się szacunkiem, miał wpływy lub pełnił funkcję przywódczą. Największa egzekucja w Palmirach miała miejsce 20 i 21 czerwca 1940 roku. W ciągu dwóch dni trzy transporty przywiozły z Pawiaka 358 więźniów. Wśród nich znaleźli się najwybitniejsi przedstawiciele polskiego życia politycznego, kulturalnego i społecznego: Maciej Rataj, były marszałek Sejmu, działacz socjalistyczny Mieczysław Niedziałkowski, parlamentarzystka Halina Jaroszewiczowa, wojewoda Ludomir Skórewicz, intelektualiści tacy jak Jan Bełcikowski.

Rozstrzelano prawników, dziennikarzy, artystów i przemysłowców. Zamordowano także słynnego mistrza olimpijskiego Janusza Kusocińskiego. W tej jednej masakrze zginęły 82 kobiety. Skala strat była ogromna, a intencja jasna – zniszczenie polskiej klasy przywódczej.

23 lipca 1940 roku Hans Frank oficjalnie ogłosił zakończenie akcji AB, mającej na celu wyeliminowanie intelektualistów i wyższych warstw społeczeństwa. Zbrodnia w Palmirach była jej częścią, ale zabójstwa wcale się nie skończyły. Egzekucje kontynuowano przez cały 1940 rok i w pierwszych miesiącach 1941 roku – w mniejszych grupach, ale z tym samym celem: terroryzować, zastraszać i eliminować wszystkich, którzy mogli zainspirować opór. Ostatnia potwierdzona egzekucja w Palmirach miała miejsce 17 lipca 1941 roku.

Kilka transportów zniknęło bez śladu, ale dowody wskazują, że lato 1941 roku oznaczało koniec funkcjonowania tego miejsca kaźni. Głównym powodem była potrzeba zachowania tajemnicy – nazwa „Palmiry” pojawiała się już w prasie podziemnej, raporty szczegółowo opisywały zabójstwa, a wywiadowi udało się zdobyć zdjęcia wykonane przez niemieckich oprawców. Zostały one przemycone do Londynu. Po wojnie Palmiry były jednym z pierwszych miejsc zbrodni nazistowskich zbadanych przez polskie władze.

Dzięki staraniom Herbańskiego i innych leśników możliwe stały się ekshumacje. Z piaszczystej leśnej gleby wydobyto setki ciał. Wiele z nich wciąż miało zasłonięte oczy i związane ręce – to był wyraźny dowód egzekucji. Dziś cmentarz i muzeum w Palmirach upamiętniają prawie 1700 osób zamordowanych w latach 1939–1941.

Wielu sprawców nigdy nie stanęło przed sądem. Część z nich doczekała się jednak sprawiedliwości, a czasem nawet zemsty. Paul Moder, dowódca SS i policji w okręgu warszawskim, formalnie odpowiedzialny za podjednostki przeprowadzające egzekucje, zginął na froncie wschodnim w lutym 1942 roku. Ludwig Fischer, gubernator okręgu warszawskiego, który nadzorował kampanię terroru, został skazany na śmierć przez Najwyższy Trybunał Narodowy i stracony w marcu 1947 roku.

Josef Meisinger, dowódca niemieckiej policji bezpieczeństwa w Warszawie, znany jako „rzeźnik Warszawy”, odegrał bezpośrednią rolę w akcji AB i był osobiście odpowiedzialny za transporty zmierzające do masowych grobów w Palmirach. Został skazany na śmierć w 1947 roku i powieszony. Sprawiedliwość dosięgła także Hansa Franka. Po wojnie stanął przed Międzynarodowym Trybunałem Wojskowym w Norymberdze, został uznany winnym zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości, a 16 października 1946 roku stracony przez powieszenie.

W ciągu pięciu lat nazistowskiej okupacji zamordowano około 6 milionów obywateli Polski.