30 stycznia 1933 roku Hitler zostaje kanclerzem Niemiec. Reżim nazistowski zaczyna przekształcać kraj według wypaczonych idei o rasie i biologii. Medycyna przestaje służyć leczeniu, a staje się narzędziem w rzekomej walce o przetrwanie narodu. Lekarzy zachęca się do eliminowania tego, co reżim nazywa słabością.

Szpitale i uniwersytety są wciągane w system, w którym lojalność znaczy więcej niż etyka. Niektórzy lekarze z zadowoleniem przyjmują nowy porządek, inni dostosowują się po cichu, zwabieni funduszami i prestiżem. Granica między nauką a zbrodnią zaczyna się zacierać. Klaus Karl Schilling urodził się 5 lipca 1871 roku w Monachium.
Dorastał w czasach, gdy Niemcy budowały instytucje naukowe i realizowały ambicje kolonialne. Studiował medycynę i uzyskał tytuł doktora w 1895 roku. Należał do pokolenia lekarzy wierzących w postęp i siłę nauki. W 1896 roku pracował w niemieckim szpitalu w Londynie, a później wstąpił do kolonialnej służby medycznej.
Pracował w Togo i niemieckiej Afryce Wschodniej, gdzie zetknął się z malarią na ogromną skalę. Widział, jak choroba niszczy lokalną ludność i osłabia europejskich żołnierzy. Od tego momentu malaria stała się głównym celem jego pracy. W 1905 roku został dyrektorem oddziału medycyny tropikalnej w Instytucie Roberta Kocha.
Był profesorem parazytologii w Berlinie i członkiem komisji Ligi Narodów do spraw malarii. Przez wiele lat uchodził za rzetelnego i oddanego naukowca. Ale świat wokół niego zmieniał się szybko. Niemcy pogrążone były w niestabilności politycznej, załamaniu gospodarczym i niepokoju społecznym.
Inflacja zniszczyła oszczędności, bezrobocie rozprzestrzeniło się w miastach, a zaufanie do instytucji demokratycznych malało. W tej atmosferze ludzie szukali radykalnych rozwiązań. Ekstremistyczne ideologie zyskiwały popularność, obiecując stabilność i wskazując wrogów. Kiedy Hitler doszedł do władzy, nauka i medycyna zostały włączone w cele nazistowskich Niemiec.
Lekarze odegrali kluczową rolę w przymusowej sterylizacji, klasyfikacji rasowej i późniejszych masowych mordach. Schilling nigdy nie wstąpił do partii nazistowskiej, ale też się jej nie sprzeciwiał. Jego badania były zgodne z potrzebami wojskowymi reżimu. Po odejściu z Instytutu Roberta Kocha w 1936 roku przeniósł się do faszystowskich Włoch.
Znalazł tam pole do działania. Włoskie siły zbrojne zaatakowały Etiopię w 1935 roku, a żołnierze masowo chorowali na malarię. Tysiące z nich zachorowało, co podważyło kolonialne ambicje Włoch. Władze faszystowskie desperacko szukały rozwiązań.
Schilling przeprowadzał eksperymenty szczepień na pacjentach instytucji psychiatrycznych, którzy nie mogli wyrazić zgody. Przekraczał granice etyki, tłumacząc to koniecznością naukową. Nazistowski rząd wspierał jego pracę finansowo. Ambicje naukowe coraz bardziej przeważały nad moralnością.
Kiedy wybuchła II wojna światowa, malaria znów stała się strategicznym problemem dla Niemiec, zwłaszcza dla żołnierzy w południowej Europie. W listopadzie 1941 roku Schilling spotkał się w Rzymie z Leonardem Contim, przywódcą do spraw zdrowia Rzeszy. Działając na polecenie Heinricha Himmlera, Conti wyznaczył Schillinga do kontynuowania badań nad malarią w Niemczech. Wybrano obóz koncentracyjny Dachau.
Dachau powstał w marcu 1933 roku jako pierwszy stały obóz koncentracyjny. Podczas wojny stał się ośrodkiem eksperymentów medycznych. Lekarze Luftwaffe przeprowadzali tam eksperymenty dotyczące wysokości i hipotermii. Inni testowali leki przeciwko gruźlicy i malarii.
Wszystko to robiono na więźniach, którzy nie mieli wyboru ani ochrony. W lutym 1942 roku Klaus Schilling, mający ponad 70 lat, rozpoczął pracę w Dachau. Twierdził, że jego badania są konieczne i nie wyrządzają poważnych szkód. To było kłamstwo.
Więźniowie byli celowo zarażani malarią przez kontakt z komarami lub wstrzykiwanie ekstraktów z gruczołów zarażonych owadów. Potem podawano im eksperymentalne leki w dawkach od bardzo wysokich do śmiertelnych. Ofiary cierpiały ogromne męki: wysoką gorączkę, silne dreszcze, dotkliwy ból i długotrwałe osłabienie. Ofiary wybierano spośród osób uznanych przez reżim za zbędne.
Początkowo byli to Polacy, w tym polscy księża. Później także uwięzieni Włosi i obywatele radzieccy. Nikt nie zgłosił się na ochotnika. Wszyscy zostali zmuszeni, a za opór karano.
Niektórzy zginęli podczas eksperymentów, inni przeżyli, ale doznali trwałych uszkodzeń, które ostatecznie doprowadziły do ich śmierci. Więźniowie nadali Schillingowi przydomek „krwawy Schilling”. W sumie ponad tysiąc więźniów zostało poddanych jego eksperymentom, w tym około dwustu księży. Około trzydziestu zmarło bezpośrednio w wyniku procedur, a kolejnych trzystu do czterystu zmarło później z powodu powikłań.
Eksperymenty trwały prawie do końca wojny. Przerwano je 5 kwietnia 1945 roku, kiedy Himmler nakazał ich wstrzymanie, bo klęska Niemiec stawała się oczywista. Dachau został wyzwolony 29 kwietnia 1945 roku przez armię amerykańską. Żołnierze napotkali głód, choroby i śmierć.
Spośród ponad dwustu tysięcy uwięzionych w Dachau i podobozach prawie czterdzieści dwa tysiące zostało zamordowanych. Schilling został aresztowany wkrótce po wyzwoleniu. Stanął przed amerykańskim Trybunałem Wojskowym podczas pierwszego procesu obozowego w Dachau, który rozpoczął się 15 listopada 1945 roku. Oskarżono go i czterech innych lekarzy o naruszanie praw i zwyczajów wojennych.
Dowody wykazały, że działał samodzielnie i w pełni świadomie. Podczas procesu Schilling przemawiał po angielsku i przedstawiał się jako naukowiec oddany wiedzy, a nie przestępca. Błagał sąd, aby oszczędził mu życie i pozwolił dokończyć badania nad malarią. Rozpłakał się i twierdził, że jego praca przyniesie korzyści ludzkości.
Mówił: „Włożyłem w tę pracę ogromny wysiłek. Nieukończenie jej byłoby naprawdę straszną stratą”. Jego dramatyczna przemowa nie przyniosła skutku. 13 grudnia 1945 roku został skazany na śmierć.
Kilku kolegów z renomowanych instytucji złożyło wnioski o ułaskawienie, ale wszystkie odrzucono. 28 maja 1946 roku, tuż przed powieszeniem, zapytany, czy chce coś powiedzieć, odpowiedział: „Nie jestem winny. Proszę, po prostu to zakończcie”.


