Nazywali ją „suką z Berlina”, ale jej głos był jednym z najniebezpieczniejszych dźwięków II wojny światowej. Amerykanka, która została twarzą nazistowskiej propagandy, w przededniu D-Day wygłosiła…

Nazywali ją „suką z Berlina”, ale jej głos był jednym z najniebezpieczniejszych dźwięków II wojny światowej. Amerykanka, która została twarzą nazistowskiej propagandy, w przededniu D-Day wygłosiła...

6 czerwca 1944 roku, o świcie, morze u wybrzeży Normandii roiło się od statków, a niebo drżało od huku samolotów. Żołnierze alianci szturmowali plaże Francji w największej operacji desantowej w historii. Niemcy czekali na to od miesięcy, ale nawet gdy pierwsze fale żołnierzy walczyły o przetrwanie na piasku, w cieniu toczyła się już inna, cichsza bitwa. Kilka tygodni wcześniej w Berlinie spokojny, przenikliwy głos kobiety rozbrzmiał w audycji radiowej, ostrzegając, że ta inwazja zakończy się rzezią.

Thumbnail

Jej transmisja, zatytułowana „Vision of Invasion”, mieszała odgłosy rozbijających się fal z krzykami konających mężczyzn. Malowała obrazy płaczących matek i porzuconych ukochanych, nakłaniając żołnierzy do zastanowienia się, czy sprawa, za którą mieli zginąć, jest tego warta. To była propaganda starannie zaprojektowana, by złamać odwagę w chwili, gdy była najbardziej potrzebna. Alianccy dowódcy odrzucili ją jako wrogą grę, ale wśród żołnierzy ten głos był dobrze znany.

Nazywali ją Axis Sally z Berlina, ale jej prawdziwe imię brzmiało Mildred Gillars. Mildred Elizabeth Sisk urodziła się 29 listopada 1900 roku w Portland w stanie Maine. Jej rodzice rozwiedli się, gdy była mała, a matka wyszła ponownie za mąż za Roberta Brua Gillarsa, którego nazwisko Mildred przyjęła. Niespokojna i ambitna, marzyła o czymś więcej niż małomiasteczkowe życie.

Studiowała sztukę i muzykę, mając nadzieję na karierę aktorską. W 1918 roku rozpoczęła studia na Uniwersytecie Wesleyan w Ohio, ale nigdy ich nie ukończyła, rezygnując w 1922 roku. Potem przeniosła się do Nowego Jorku, gdzie podejmowała się różnych prac, by sfinansować lekcje aktorstwa. Mimo determinacji nie udało jej się jednak wejść na scenę.

W 1929 roku wyjechała z matką do Europy, spędziła sześć miesięcy we Francji, po czym wróciła do Stanów Zjednoczonych. W 1933 roku ponownie opuściła kraj, podróżując przez Afrykę Północną, by ostatecznie osiąść w Niemczech w 1934 roku – niedługo po dojściu Hitlera do władzy. Berlin tamtych lat był zarówno fascynujący, jak i przerażający. Ulice wypełniały parady i transparenty, a głos ministra propagandy Josepha Goebbelsa docierał z głośników do każdego domu.

Radio, niegdyś zwykły element wyposażenia, stało się polityczną bronią. Dla kogoś takiego jak Mildred, z sercem tęskniącym za sztuką, Berlin jawił się jako niezwykła scena. Utrzymywała się z nauczania angielskiego i pracy przy małych produkcjach teatralnych, ale z czasem jej życie coraz bardziej splatało się z reżimem, który dominował nad wszystkim. Wszystko zmieniło się 1 września 1939 roku, gdy Niemcy napadły na Polskę i rozpoczęła się II wojna światowa.

Ministerstwo Propagandy Goebbelsa szukało osób, które potrafiłyby przemawiać do zagranicznej publiczności. Gillars, dzięki płynnej angielszczyźnie i aktorskiemu talentowi, w końcu zwróciła na siebie uwagę. W 1940 roku podjęła pracę w Reichs-Rundfunk-Gesellschaft, niemieckim radiu państwowym. Zaczynała od lekkich programów rozrywkowych, ale wkrótce stała się najlepiej opłacanym pracownikiem stacji.

Gdy wojna się nasiliła, a Niemcy znalazły się w bezpośrednim konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi, jej rola uległa zmianie. Nie posłuchała wezwań Departamentu Stanu USA, który doradzał obywatelom amerykańskim opuszczenie Niemiec. Została także z powodu narzeczonego, Paula Carlsona, który groził, że nigdy jej nie poślubi, jeśli wróci do Ameryki. Wkrótce potem Carlson zginął na froncie wschodnim, a Gillars utknęła w nazistowskich Niemczech.

W 1942 roku rozpoczęła nadawanie programów skierowanych do żołnierzy alianckich. Jej głos był czysty, akcent autentycznie amerykański, a umiejętność prowadzenia rozmowy nadawała audycjom przekonujący charakter. Żołnierze nazywali ją Axis Sally, ale też „suką z Berlina”. Jej celem było zdemoralizowanie wrogich wojsk i zasianie wątpliwości.

Mówiła spokojnie, niemal współczująco, jak przyjaciółka zdradzająca sekrety. W programach takich jak „Home Sweet Home” opisywała niewierne żony i dziewczyny, rodziny rozpadające się bez synów, życie zmarnowane przez bezsensowne poświęcenie. Nadawała też „Mid Mike”, szerząc defetyzm i antysemicką retorykę. W „GI Letterbox” i „Medical Reports” zwracała się bezpośrednio do amerykańskiej publiczności, wykorzystując informacje od zestrzelonych lotników.

Odwiedzała szpitale jenieckie, podając się za przedstawicielkę Czerwonego Krzyża, a potem wykorzystywała zdobyte dane w swoich audycjach. Jedna z jej najbardziej znanych transmisji została wyemitowana 11 maja 1944 roku, tuż przed inwazją na Francję. W dramatycznym słuchowisku „Vision of Invasion” wcieliła się w rolę amerykańskiej matki, która śni, że jej syn zginął w strasznych okolicznościach na statku na kanale La Manche. W tle słychać było krzyki i jęki konających.

Dla Niemców miało to być arcydzieło wojny psychologicznej; dla żołnierzy – mrożąca krew w żyłach audycja. Wielu z nich twierdziło później, że wyśmiewali ją jako propagandowe bzdury, ale aliancki wywiad uważnie ją monitorował. Jej skuteczność nie polegała na przekonywaniu do zmiany stron – nikt nie zdezerterował z powodu jej głosu. Chodziło o zasianie wątpliwości przed bitwą.

Stała się na tyle znana, że żołnierze żartowali na jej temat, a jej głos był jednym z najbardziej rozpoznawalnych dźwięków wrogiej machiny propagandowej. W Berlinie żyła pod ochroną ministerstwa Goebbelsa, ciesząc się komfortem, którego nie znali zwykli Niemcy znoszący bombardowania i racjonowanie żywności. Później twierdziła, że została w Niemczech z powodu osobistych więzi, w tym związku z Maxem Otto Koischwitzem, dyrektorem programowym radia, w którym pracowała. Było to jednak sprzeczne z jej przysięgą wierności Hitlerowi, co wytknięto jej później w sądzie.

Gdy wojna odwróciła się przeciwko Niemcom, jej audycje stawały się coraz bardziej desperackie. Po lądowaniu w Normandii, gdy wojska alianckie posuwały się naprzód, a Armia Czerwona nacierała ze wschodu, Gillars nadal twierdziła, że zwycięstwo Rzeszy jest możliwe. Ale wiosną 1945 roku, gdy radziecka artyleria grzmiała na przedmieściach Berlina, stacje radiowe milkły jedna po drugiej. Gdy nazistowskie Niemcy poddały się w maju 1945 roku, Mildred Gillars wciąż była w Berlinie, wśród ruin reżimu, któremu służyła.

Przez wiele miesięcy unikała schwytania, wtapiając się w chaos okupowanych Niemiec, sprzedawała meble na targach i unikała afiszy z pytaniami o jej miejsce pobytu. W marcu 1946 roku amerykańscy agenci kontrwywiadu namierzyli ją i aresztowali. Wróciła do Stanów Zjednoczonych, aby stanąć przed sądem za zdradę. Jej przybycie było szeroko komentowane w prasie, która przedstawiała ją jako znaną rzeczniczkę wroga.

Dla wielu była uosobieniem zdrady – kobiety, która wykorzystała swoją narodowość i język, by ranić rodaków. Proces rozpoczął się 25 stycznia 1949 roku w Waszyngtonie. Prokuratorzy przedstawili transkrypcje audycji, nagrania głosu i zeznania żołnierzy. Najbardziej obciążającym dowodem było słuchowisko „Vision of Invasion”, które według oskarżycieli bezpośrednio pomogło niemieckim wysiłkom wojennym, podkopując morale aliantów w przededniu inwazji.

Gillars broniła się, twierdząc, że działała pod presją, że bała się więzienia lub śmierci, gdyby odmówiła. Jej prawnicy sugerowali, że była bardziej aktorką niż zdrajczynią i że pozostawała pod niemal hipnotycznym wpływem Koischwitza aż do jego śmierci w 1944 roku. Ława przysięgłych nie dała się jednak przekonać. 10 marca 1949 roku została uznana winną zdrady, pozbawiono ją obywatelstwa amerykańskiego i skazano na 10 do 30 lat więzienia oraz grzywnę w wysokości 10 000 dolarów, co odpowiada dzisiejszym ponad 135 000 dolarów.

Po odbyciu 12 lat kary została zwolniona w 1961 roku. Wróciła do Ohio, gdzie żyła pod prawdziwym nazwiskiem. Nigdy nie wyszła za mąż i nie miała dzieci. Przez pewien czas pracowała w szkole przyklasztornej, bo w więzieniu przeszła na katolicyzm.

Przez całe życie nie wyraziła skruchy za swoje powiązania z nazizmem. Tuż przed śmiercią pokazała sąsiadowi filiżankę, którą opisała jako jedną z najcenniejszych pamiątek – podarował jej ją Heinrich Himmler, przywódca SS. Mildred Gillars, niegdyś znana jako „suka z Berlina”, zmarła 25 czerwca 1988 roku w wieku 87 lat, niemal całkowicie zapomniana przez świat, który kiedyś tak dobrze znał jej głos.

Jej historia pozostała jednak ostrzeżeniem – jak propaganda potrafi przemawiać znajomym tonem, jak zdrada może przybrać przyjazną twarz i jak jeden głos, niosący się przez fale radiowe, może stać się bronią.