W sobotni poranek zaprowadziłem go do garażu. Powiedziałem, że potrzebuję chwili samotności, ale tak naprawdę chodziło o coś znacznie ważniejszego. Ten dom, który kupiłem w 1992 roku za 743 000 złotych, był teraz wart prawie 800 000. A mój syn odliczał dni, aż będzie mógł go sprzedać.

Kiedy wśliznąłem się do środka przez tylne drzwi, wyciągnąłem zapasowy klucz do garażu. Przeszedłem przez ciemność do bocznego wejścia. Nieruchomość należała już do Ksaverego, legalnie i całkowicie. Wsiadłem do ciężarówki, uruchomiłem silnik i zaparkowałem na parkingu hotelu Ibis około 20:30.
Następnego dnia zszedłem do strefy śniadaniowej. Syn zadzwonił i powiedział, że idzie do prawnika. Usłyszałem w słuchawce, że nie ma prawnego tytułu do dostępu do nieruchomości ani funduszy. Rozmawialiśmy dwadzieścia minut o stopniach sprężania i gaźnikach, ale jego głos przechodził od gniewu do desperacji, a potem do gróźb.
Kuba próbował mnie zastraszyć, ale wszystko było już nie do odwrócenia. Wszystkie pieniądze, które ukrywał przed urzędem skarbowym, cała zaliczka na karcie kredytowej — to wszystko było częścią większego planu. Przez 47 godzin nagrywałem każdą rozmowę, każdą obietnicę, każdą groźbę. Potem skondensowałem to do najbardziej obciążających momentów.
20 stycznia nastał zimny i jasny dzień. Zadzwoniłem do Ksaverego. Tego popołudnia pojechałem do biura Katarzyny Adamskiej, która powiedziała mi, że to najsłabszy wniosek o nadzwyczajny nakaz, jaki widziała w dwadzieścia lat. Ale to nie miało znaczenia.
Pojechałem do domu przez śnieg, myśląc o jej słowach. Rano Reynolds zadzwonił i powiedział, że Kuba nie ma nic do ugody. Nieruchomość przy ulicy Spokojnej 47 wyceniono na 806 000 złotych. Portfel inwestycyjny funduszy indeksowych wart 3 560 000, kolekcja pięciu odrestaurowanych klasycznych samochodów — 360 000, fundusz edukacyjny — 720 000.
Łączna wartość: 8 320 000 złotych. Gdy Kawery skończy 25 lat w 2038 roku, konserwatywne szacunki z 6% wzrostem projektują wartość funduszu na około 20 200 000 złotych. Do 2019 roku miałem siedem lokalizacji w całej Polsce. Sprzedałem biznes za 7 200 000 złotych.
Każdy aktyw, każda złotówka trafia do Ksaverego. Kuba zwrócił się do syna, spędzili dwadzieścia minut badając nasze auto, zadając techniczne pytania. Nagroda to 20 000 złotych. Potem wrócił do zabezpieczania mocowań.
„Gotowy, dziadku? ” — zapytał. Teraz miał 8 320 000 złotych w funduszu, umiejętność, którą kochał, i dziadka, który w niego wierzył.
Kubie pozostało tylko patrzeć, jak jego plany rozpadają się w pył.


