Nie na Grażynę, tylko na Bartka, bo to do niego musiało to w końcu dotrzeć. Wtedy to do mnie dotarło. Zanim jednak przejdę do tego, co wydarzyło się później, zerknijcie na dół, zostawcie łapkę w górę i zasubskrybujcie kanał, jeśli ta historia jakoś do was trafia. Dzwoniła do syna średnio cztery razy w tygodniu.

Podczas powrotu do domu z tej kolacji wiedziałam już jedno. Zdążyłam wyłapać pięć słów, zanim wrócił z łazienki i odwrócił aparat wyświetlaczem do blatu. Jakieś 20 minut później, wiem dokładnie, bo kontrolowałam czas z tą upierdliwą dokładnością, która pojawia się, gdy mózg pracuje na najwyższych obrotach. Bartek wrócił do pokoju.
Przelew na 1000 zł do odbiorcy, którego nie kojarzyłam. Potem o półtora, o wó do nad ranem miałam przed oczami sumę 45200 zł. Pisałam do Bartka przed snem, a on odpisał mi serduszkiem i rzucił, że kładzie się spać. Moja podstawa: system premiowy, pakiety medyczne i ubezpieczeniowe.
Adres, na który to wysłał, należał do faceta, którego widziałam tylko raz. Wróciłam do tamtej korespondencji. Do firmy Kluczyk pojechałam o wó ro. Chłopak na recepcji miał może ze 20 lat i kompletnie nie zdawał sobie sprawy, z jakim kalibrem poranka właśnie się mierze.
W dokumentach widniała jeszcze jedna osoba upoważniona do wejścia. Podziękowałam mu, wyszłam i wsiadłam do samochodu. A potem zadzwoniłam do radcy prawnego, mecenas Anny Kowalskiej. Ten dokument od Karolaka wygląda jak ordynarne przygotowanie do wyłudzenia lub oszustwa.
Przyjadę dziś do ciebie do kancelarii. Zaangażowała do pomocy biegłego do spraw audytu śledczego, faceta nazwiskiem Dariusz Paszkowski. Chwilę później Ania dokopała się do tak zwanego oświadczenia poręczyciela. Papier ten trafił wprost do firmy Piotra Karolaka.
Musiało to być coś z twoim pełnym podpisem, do czego Grażyna miała swobodny dostęp. Własnoręcznie dostarczyłam jej idealny wzornik do ćwiczeń, nazywając to zwykłą kulturą osobistą. Kiedy wróciłam tamtego wieczoru do domu, zrobiłam najbardziej otrzeźwiającą rzecz w moim życiu. Musisz do mnie zadzwonić.
Telefon zostawiłam na stole konferencyjnym ekranem do dołu. Do rana pod wpisem pojawiło się 37 komentarzy. Przygotowała się do tego występu. Widać było, że obrała konkretną linię obrony i zamierzała się jej trzymać do końca.
Mówiłaś mi, że tylko kopiujesz ten podpis do wewnętrznych dokumentów dla celów poglądowych. Sędzia Morawska zbliżyła się do mikrofonu. A ja poczułam coś, na co do dzisiaj próbuję znaleźć odpowiednie słowo. Sędzia Morawska już w następny poniedziałek oficjalnie skierowała sprawę podrobionego podpisu do prokuratury rejonowej.
Te 45200 zł z nieautoryzowanych przelewów zostało mi zwrócone co do grosza. Osobno zgłosiłam działalność Karolaka do Komisji Nadzoru Finansowego.


