Był rok 1942. Na froncie wschodnim i zachodnim Niemcy zaczynali tracić cierpliwość. Coraz częściej na ich tyłach dochodziło do sabotaży, zamachów i akcji dywersyjnych przeprowadzanych przez specjalne oddziały. Brytyjskie komando, radzieccy partyzanci, jugosłowiańscy bojownicy – wszyscy oni działali w ukryciu, zadając ciosy, na które Wehrmacht nie potrafił odpowiedzieć w sposób konwencjonalny.

Niemcy nazywali tę walkę „wojną podstępną” – pogardliwie, ale i z narastającą frustracją. W dziwacznych wspomnieniach spisanych przed śmiercią jeden z wysokich oficerów niemieckich ujawnił, jak latem i jesienią 41 roku wydano tajne rozkazy, które miały zrównać umundurowanych żołnierzy specjalnych jednostek z bandytami. Niemcy początkowo przestrzegali pewnych zakazów – na przykład nie wykorzystywali jeńców do prac zbrojeniowych, kierując ich głównie do robót rolnych czy budowlanych. Jednak z czasem ich cierpliwość się kończyła.
Dowódcy na froncie otrzymali ścisłe wytyczne: każdy komandos wzięty do niewoli, nawet w pełnym mundurze, miał być traktowany nie jako jeniec wojenny, lecz jako przestępca. Zgodnie z rozkazem, po przesłuchaniu przez oficerów miał trafiać w ręce Gestapo, a stamtąd prosto do obozu koncentracyjnego. Do dokumentu dołączono nawet listę dystrybucyjną – aby żaden dowódca nie mógł twierdzić, że nie znał przepisów. Dodano też ostrzeżenie: każdy oficer, który zaniedba wykonania rozkazu, sam poniesie odpowiedzialność.
Los jednego z takich żołnierzy stał się symbolem tej brutalnej polityki. Brytyjski komandos, po dostaniu się w ręce Niemców, został przesłuchany przez oficerów Kriegsmarine, a następnie przekazany Gestapo. Zamiast trafić do obozu jenieckiego, wywieziono go do obozu koncentracyjnego w miejscowości Green. W listopadzie dołączyło do niego pięciu innych komandosów, pojmanych w podobnych okolicznościach.
Nie zawsze jednak rozkaz był stosowany w praktyce. W listopadzie 42 roku, w Tunezji, niemieccy spadochroniarze wzięli do niewoli brytyjskich spadochroniarzy. Brytyjczycy, zgodnie z rozkazem, mieli zostać potraktowani wyjątkowo surowo – ale niemieccy dowódcy, być może z szacunku dla walczących w ten sam sposób żołnierzy, zdecydowali się ich potraktować jak zwykłych jeńców. Ta decyzja uratowała im życie.
Francuski wywiad przejął kopię rozkazu o komandosach i przekazał ją aliantom. Już wtedy stało się jasne, że Niemcy łamią wszelkie zasady wojny. Po wojnie, jesienią 45 roku, alianci powołali pierwsze wojskowe trybunały, które miały osądzić konkretne przypadki zbrodni wojennych. Sprawy komandosów, którzy zginęli w obozach koncentracyjnych zamiast w niewoli, stały się jednym z najważniejszych punktów oskarżenia.
Ta historia to nie tylko opowieść o wojnie. To przypomnienie, że nawet w czasach największego chaosu istnieją granice, których przekroczyć nie wolno. I że ci, którzy je łamią, prędzej czy później poniosą konsekwencje.


