Miałam wrócić do domu dopiero o 16:00. Wsiadłam do windy w naszym bloku na Przymorzu. Stopy niosły mnie przez korytarz, ale jakby należały do kogoś innego. Ta sama Livia, która uśmiechała się do mnie w windzie i pytała, jak w pracy, siedziała do mnie plecami.

Jego głowa była odchylona do tyłu, oczy zamknięte. Wróciłam do przedpokoju, włożyłam z powrotem buty, wzięłam torebkę i wyszłam. Jedyna rzecz, która w tym momencie należała tylko do mnie. Czekałam, aż mój oddech wróci do normy.
Wróciłam do domu 40 minut później. Poszłam do kuchni, odwróciłam się plecami do niego, żeby nie musiał widzieć mojej twarzy, żeby nie zobaczył tego, co tam było. Te same usta, które godzinę temu całowały ją. Może pojedziemy nad morze do Sopotu?
[muzyka] Czy mówił jej te same słowa, które mówił mi? Następnego ranka Damian wyszedł do pracy o 7:00. Do zobaczenia wieczorem, kochanie. O 9:00 wyszłam do sklepu.
Te same palce, które dotykały mojego męża wczoraj w mojej wannie, w moim domu. Słowa wyszły same. I będę przy tobie do końca. Wróciłam do domu o 6:00.
Myślał, że przeszło, że ten dziwny okres, kiedy byłam cicha i zamknięta w sobie, to po prostu zmęczenie pracą, że wszystko wróciło do normy, [muzyka] ale nic nie wróciło do normy. W środę rano, gdy Damian wyszedł do pracy, zadzwoniła Aniela. O 2:00 będziemy same. Te cztery godziny do drugiej były najdłuższe w moim życiu.
Weszłyśmy do salonu. Powiedział mi, [muzyka] że jedzie na spotkanie służbowe do Gdyni. Zamiast tego pojechał z nią do Łodzi. 12 dni do 15 września, 12 dni do wolności.
Damian wszedł do kuchni, objął mnie od tyłu, [muzyka] pocałował w szyję. Te same biodra, które widział mój mąż, to samo ciało, które dotykał w mojej wannie, ale nie czułam zazdrości. Podszedł do mnie. Każdy dzień przybliżał mnie do wolności.
Każda noc była jedną mniej do przetrwania. Damian wyszedł do pracy o 8:00. Do wieczora, kochanie. Może pojedziemy do Mazur?
Mężczyzną, który nazywał mnie przewidywalną, głupią, łatwą do oszukania. Zaparzyłam herbatę, przyniosłam do stołu, usiadłam naprzeciwko niego, wzięłam głęboki oddech. Podszedł do mnie, próbował złapać moją rękę. Idę spać do Anieli.
Telefon zaczął dzwonić, zanim dotarłam do windy. Przyszedł do szpitala. W piątek, tydzień po naszej ostatniej kolacji, wróciłam do mieszkania. A potem podeszłam do sypialni.
Obok położyłam list. Przyjechałyśmy do mojego nowego mieszkania. Znalazłem list. Wróciłam do rzeczy, które porzuciłam lata temu.
Skinęłam głową uprzejmie, [muzyka] tak jak skinęłabym głową do nieznajomego na ulicy.


