Afganistan dzisiaj wygląda jak pole minowe pełne sprzeczności, a ich armia to mieszanka stylów wojskowych z całego świata. Ale wystarczy spojrzeć na zdjęcia z lat sześćdziesiątych, żeby zrozumieć, że coś tu nie gra. Żołnierze wyglądali jak weterani spod Stalingradu, a na ich głowach spoczywały niemieckie hełmy. Skąd to połączenie brytyjskich karabinów, sowieckich pistoletów maszynowych i niemieckich stalowych hełmów?

Czego tak naprawdę Hitler szukał w Afganistanie i jak ten górski kraj poradził sobie w czasie drugiej wojny światowej? ? Aby to zrozumieć, trzeba cofnąć się do czasów, gdy Afganistan dopiero wybijał się na niepodległość. Republika Weimarska i Afganistan – dwa państwa, które w pewnym sensie były wytworami pierwszej wojny światowej.
Niemcy szukały swojego miejsca w nowej rzeczywistości, a Afganistan od 1919 roku cieszył się wolnością spod brytyjskiego protektoratu. Po trzeciej wojnie angielsko-afgańskiej Brytyjczycy postanowili się wycofać i uznali niepodległość kraju, ustalając granicę na linii Duranda, która do dziś dzieli Pakistan i Afganistan. Przez cały XIX wiek ten region był obiektem zainteresowania Rosji i Wielkiej Brytanii, ale po upadku caratu i klęsce Niemiec Brytyjczycy uznali, że zagrożenie ze wschodu się skończyło. Rosja pogrążona w wojnie domowej wydawała się zbyt słaba, by kiedykolwiek zagrozić brytyjskim koloniom, a utrzymanie Afganistanu zawsze przysparzało kłopotów.
Ta kalkulacja miała jednak poważną wadę– Afganistan nie zamierzał pozostawać niczyim wasalem. Nawet w kwestiach wojskowych Afganistan zwracał się do Brytyjczyków, kupując karabiny Enfield P14, które w brytyjskiej armii były już zastępowane nowocześniejszymi modelami. Ale to był dopiero początek wojskowych puzzli. Związek Radziecki, istniejący oficjalnie od 1922 roku, szybko zainteresował się Azją.
Stosował metodę kija i marchewki– niektóre terytoria próbował ogarnąć rewolucją, a Afganistanowi od początku oferował przyjaźń. Już w 1919 roku bolszewicka Rosja jako jedna z pierwszych uznała Afganistan na arenie międzynarodowej. Afganistan wkraczał w erę modernizacji– w 1921 roku powstały zarysy systemu politycznego, a w kwietniu 1923 roku uchwalono pierwszą konstytucję, którą zastąpiono nowszą w 1931 roku. Ale do pełnej stabilizacji władzy było daleko.
Król Amanullah, koronowany rok wcześniej, w 1927 roku wyruszył w podróż dyplomatyczną po Europie. Odwiedził Stambuł, Londyn, Paryż, Berlin, Warszawę i Moskwę. Zauroczony zachodnią kulturą, wrócił do domu z rolls royce’em i planem wymuszenia zmian w konserwatywnym kraju. Chciał, aby afgańskie elity zgoliły brody i ubrały się jak zachodni dyplomaci– cylinder miał zastąpić tradycyjne nakrycia głowy.
Jego ambicje były zrozumiałe, ale król popełniał błędy podobne do brytyjskich– jego władza nie była jeszcze ugruntowana, a wewnętrzni przeciwnicy i ryzyko sowieckiej interwencji wisiałe nad nim jak fatum. Już w 1928 roku bojownik Habibullah Kalakani, znany jako Baczai Sakao, przeprowadził udane powstanie i w styczniu 1929 roku zdobył Kabul. Amanullah abdykował i wyjechał do ukochanej Europy, gdzie spędził resztę życia. Rządy Baczai trwały krótko– został obalony, pojmany i stracony przez siły Nadira Szacha, który ogłosił się nowym królem i zrobił wszystko, by stary monarcha nie wrócił na tron.
To była skomplikowana gra o władzę, ale doskonale obrazowała, jak trudna jest afgańska polityka. W 1930 roku afgański rząd zgodził się nawet na wkroczenie Armii Czerwonej do północnych prowincji, by zdusić ruch basmaczy, powstanie antyradzieckie w Azji Środkowej. Nadir Szach nie rządził długo– został zamordowany w 1933 roku. Tron przejął jego dziewiętnastoletni syn, Zahir Szach, ale realna władza przez lata spoczywała w rękach jego braci i wujków, przede wszystkim Haszima Chana, premiera w latach 1933–1946.
Gdy kraj powoli stabilizował się wewnętrznie, na arenie międzynarodowej sytuacja stawała się coraz groźniejsza. Rok 1933 przyniósł Europę na krawędzi, a w Niemczech Adolf Hitler umacniał swoją władzę, likwidując demokratyczną Republikę Weimarską i przeciwników politycznych w nocie długich noży w 1934 roku. Po śmierci prezydenta Hindenburga Hitler przejął pełną kontrolę nad siłami zbrojnymi, a w 1935 roku oficjalnie utworzono Wermacht, który miał błyskawicznie się rozrastać. Układ sił w Europie i na świecie zbliżał się do wielkiego trzęsienia ziemi.
W latach trzydziestych Afganistan sąsiadował z nowymi republikami radzieckimi– Tadżycką, Uzbecką i Turkmeńską. Sowieckie rządy były brutalne i setki tysięcy ludzi uciekało przez granicę do Afganistanu. Afgański rząd znalazł się w trudnym położeniu– musiał zachować lojalność wobec prześladowanych muzułmanów, a jednocześnie budować normalne stosunki ze Związkiem Radzieckim, nie stając się celem ekspansji. Więzy gospodarcze z komunistami były ważne jako przeciwwaga dla brytyjskich wpływów, ale najlepszym rozwiązaniem byłoby znaleźć odległych sojuszników, którzy osłabiliby pozycję zarówno Moskwy, jak i Londynu.
Nic dziwnego, że afgańscy politycy z zainteresowaniem patrzyli na państwa Osi. Japonia budziła podziw już od 1905 roku, Niemcy podnosiły się po porażce, a Włochy były rozczarowane traktowaniem przez Francję i Wielką Brytanię. O dyplomatycznym spóźnieniu Afganistanu świadczy fakt, że do Ligi Narodów dołączył dopiero we wrześniu 1934 roku, razem ze Związkiem Radzieckim i Ekwadorem. To było tuż przed remilitaryzacją Nadrenii i włoskim atakiem na Abisynię, które ostatecznie pokazały słabość tej organizacji.
Afgańscy politycy poruszali się po dyplomatycznym polu minowym, ale na razie potrafili wykorzystywać paradoksy europejskiej sytuacji. Same Niemcy też zaczęły dostrzegać Afganistan– przede wszystkim jego zasoby naturalne i unikalne położenie geograficzne. Nie minęło wiele czasu od przejęcia władzy przez nazistów, gdy do Afganistanu zaczęli zjeżdżać niemieccy przedsiębiorcy, inżynierowie, dyplomaci i archeolodzy. Sam Himmler interesował się pochodzeniem Nurystańczyków, błękitnookiego plemienia z północno-wschodniego Afganistanu.
Hitler coraz mocniej dostrzegał potencjał państw islamskich w podkopywaniu brytyjskich wpływów. W 1936 roku nastąpił kluczowy zwrot ideologiczny– nazistowscy myśliciele, z Alfredem Rosenbergiem na czele, doszli do wniosku, że Arabów, Persów i ludy irańskie należy uznać nie za gorszych, a po prostu za innych. To otwierało drogę do propagandy przedstawiającej Niemcy jako prawdziwych sojuszników islamu, zdolnych pokonać potęgi kolonialne. Od drugiej połowy 1936 roku rozpoczął się okres miodowy w relacjach niemiecko-afgańskich.
30 października 1936 roku Rosenberg zapisał w dzienniku, że Hitler zgodził się na nacisk na pertraktacje z Afganistanem i Iranem. Umowa z Afganistanem opiewała na 22 miliony, z czego 15 milionów stanowiły dostawy dla armii lądowej, za które Afgańczycy mieli zapłacić w dwudziestu procentach dewizami. 4 listopada miał przyjechać afgański premier, a Rosenberg planował też przejąć projekt umowy o koncesję na ropę naftową, by zablokować negocjacje z Amerykanami. Rywalizacja o Afganistan była zacięta– nawet stada owiec stawały się narzędziem walki.
Gdy Rosjanie dowiedzieli się o niemieckiej umowie, nie przepuścili z powrotem do Afganistanu 180 000 karakułów, które pasły się na ich terenie. Wiele dróg prowadziło jednak Afgańczyków do sympatii z Niemcami. Stany Zjednoczone bardzo późno uznaly rząd Afganistanu– w 1928 roku, gdy Amanullah planował przedłużyć podróż o Waszyngton, amerykańska dyplomacja potraktowała go obcesowo, sugerując, że wizyta nie będzie uznana za wizytę głowy państwa. W Niemczech natomiast przyjęto go z honorami.
Haszim Chan, premier Afganistanu, podczas wizyty w 1936 roku zrobił na Rosenbergu ogromne wrażenie. Afgańczyk, stryj króla, wyglądał na naturalnego wodza, typ orientalny. Podczas spotkania z Hitlerem powiedział, że narodowy socjalizm zastępuje dotychczasowe metody polityki jak elektryczność zastąpiła dawne oświetlenie. Rosenberg dał się przekonać do równości rasowej między Niemcami a Afgańczykami, a premier Afganistanu spotkał się też z samym Hitlerem.
Ale na tym etapie Niemcy nie były w stanie zaoferować lepszej umowy niż Amerykanie. Do końca 1936 roku amerykańskie konsorcjum Inland Exploration Company, złożone między innymi z Texaco i Standard Oil, podpisało z rządem Afganistanu porozumienie dające prawa na 75 lat do wydobycia afgańskich surowców. Do podpisania umowy doszło w trakcie dyplomatycznej wycieczki premiera Afganistanu– pod nosem Rosenberga i Hitlera. Brytyjczycy, odsunięci na bok, cieszyli się, że afgańska ropa nie trafi do Włochów ani Niemców.
Umowa pozwalała Afganistanowi stanąć na nogi gospodarczo– Amerykanie mieli ponieść koszty poszukiwań i wydobycia, a rząd w Kabulu miał otrzymywać sowity procent, nawet w postaci minimalnej kwoty wypłacanej corocznie, gdyby nie doszło do wydobycia. Amerykański obserwator zauważył jednak, że warunki postawione przez afgański rząd są bardzo surowe, a ryzyko całej operacji wysokie. Pogarszająca się sytuacja międzynarodowa sprawiła, że w kwietniu 1938 roku amerykańskie firmy zrezygnowały z koncesji w Afganistanie, a przy okazji także w Iranie. O decyzji rząd w Kabulu został poinformowany dopiero 19 czerwca i wiadomość ta go zszokowała.
Afgańczycy natychmiast zaoferowali lepsze warunki, byle utrzymać dopływ gotówki, ale Amerykanie odmówili. Amerykański dyplomata Cornelius Van Engert zauważył w nocie dyplomatycznej, że Niemcy są niezwykle aktywni w staraniach o koncesję, a powszechnie uważa się, że Sowieci nie dopuszczą, by trafiła ona do niemieckiego biznesu. Amerykanie zdawali sobie sprawę, że ich wycofanie się otwiera pole dla Trzeciej Rzeszy, ale liczono, że bliskość sowieckiej strefy wpływów odstraszy niemieckie koncerny naftowe. Tego nikt nie przewidział, to zbliżenie między dwoma pariasami Europy– Trzecią Rzeszą i Związkiem Radzieckim.
Z perspektywy Afganistanu wycofanie się Amerykanów było kolejnym policzkiem od zamorskiej dyplomacji i musiało wzmocnić proniemiecką euforię. Niemcy jawnie grały na nosie Brytyjczykom i Francuzom. Do 1939 roku zmieniał się też kontekst bliskowschodni– w brytyjskiej Palestynie wybuchło poważne powstanie arabskie, a indyjski Kongres Narodowy wzmacniał się w dążeniu do niepodległości. Afganistan mógł zyskalć na upadku kolonialnych potęg, ale ryzykował też, że brytyjski parasol ochronny zastąpi znacznie gorszy– sowiecki.
Afgańscy politycy, wbrew temu, co pisał Rosenberg, do ostatniej chwili nie potrafili jasno określić się w szybko zmieniającej się sytuacji. Oficjalnie stosunki z Moskwą były poprawne, ale niepokój budził fakt, że Brytyjczycy w obliczu niemieckiego zagrożenia prowadzili ożywione rozmowy z Sowietami. Stosunki sowiecko-niemieckie pogorszyły się w 1938 roku, gdy Związek Radziecki nie uznał układu monachijskiego. Afgańczycy musieli trzymać wszystkie furtki otwarte, choć od 1939 roku szczególnie kusiła fuertka sojuszu z państwami Osi.
Rosenberg w lutym 1937 roku zapisał, że afgański premier podczas pożegnalnej wizyty podziękował mu za wsparcie i w zaufaniu przekazał, że Afganistan musi ostrożnie lawirować między Rosją a Indiami. Dywizję, którą Niemcy miały wystawić dla Afganistanu, można było traktować jako część armii niemieckiej, a umowa kulturalna została dopięta na ostatni guzik. W ramach tej współpracy Niemcy wysłały do Afganistanu swoje charakterystyczne hełmy, tyle że przestarzałe wersje M1918, bo sam Wermacht przesiadał się już na nowsze M1935. Nie ma śladów żadnej niemieckiej dywizji w Afganistanie, ale od 1937 roku liczba specjalistów z Niemiec, Japonii i Włoch tylko rosła.
Niemcy mieli zbudować pierwszą wieżę radiową w Kabulu i pomagać w rozbudowie przemysłu tekstylnego. Lufthansa otworzyła widowiskowe, choć nierentowne połączenie z Berlina do Kabulu. W samej stolicy miało przebywać nawet półtora do dwóch tysięcy niemieckich specjalistów jednocześnie. Współcześni zauważali, że Niemcy odnosili się do Afgańczyków z szacunkiem i traktowali swoje zadanie poważnie– co kontrastowało z arogancją Brytyjczyków.
Afgańską twarzą proniemieckiego zwrotu w biznesie stał się Abdul Madżid Zabuli. Brytyjski dyplomata William Fraser-Tytler ostrzegał, że dopóki panuje pokój, niemiecka pomoc dla Afganistanu jest korzystna dla Wielkiej Brytanii, ale w razie wojny sytuacja może się odwrócić. Prawdopodobne było, że niemiecka penetracja Afganistanu jest wymierzona przede wszystkim w Rosję– Niemcy widzieli w Afganistanie centralny punkt, z którego można połączyć się z Japonią przeciwko Związkowi Radzieckiemu. Ale to, co prawdziwe wobec Rosji, jest też prawdziwe wobec Indii.
Gdyby wybuchła wojna brytyjsko-niemiecka, Niemcy usiłowałyby wykorzystać Afganistan do nękania brytyjskiej granicy i związywania sił w Indiach. Te obawy stały się jeszcze poważniejsze, gdy doszło do porozumienia niemiecko-sowieckiego. Pakt Ribbentrop-Mołotow wstrząsnął politykami na całym świecie– nie tylko przeciwnikami Niemiec, ale też ich sojusznikami. W Kabulu obawy co do dalszej polityki były słuszne.
We wrześniu 1939 roku, w gorączce wybuchu wojny, król Zahir Szach ogłosił neutralność Afganistanu. Neutralność miała niewiele znaczyć w polityce mocarstw, ale dyplomatycznie była sygnałem dla Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych, że Afganistan nie zamierza angażować się w konflikt. Fraser-Tytler w swojej książce podkreślał, że te zapewnienia o neutralności, powtarzane między innymi w 1940 roku, zostały w Wielkiej Brytanii odebrane szalenie pozytywnie. W Trzeciej Rzeszy wielka sympatia do rządu Haszima Chana ustępowała jednak rozgoryczeniu i rodziły się nowe pomysły na wciągnięcie Afganistanu w walkę przeciw Brytyjczykom.
Jesienią 1939 roku doszło do poważnego zamieszania wywołanego przez Theodora Habichta, sekretarza ministerstwa spraw zagranicznych. Rosenberg w listopadzie zapisał, że Amanullah, obalony król, przysłał do niego swojego niemieckiego przyjaciela z wiadomością, że chce w Kabulu zrobić zamach stanu i z rosyjską pomocą wkroczyć do północno-zachodnich Indii. Rosenberg odesłał sprawę do Canarisa, szefa Abwehry, zaznaczając, że nie potrafi ocenić szans na powodzenie. Plan zakładał, że Amanullah, korzystając z powstania przeciw dynastii Zahira Szacha, stworzy proniemiecki rząd marionetkowy.
Problem w tym, że istniały pewne granice sowiecko-niemieckiego sojuszu– Stalin nigdy nie poparłby koncepcji oznaczającej wzmocnienie niemieckich wpływów na tyłach Związku Radzieckiego. W ostatnich dniach grudnia przygotowania do operacji zostały zatrzymane przez samego Hitlera. Rosenberg nie krył satysfakcji. 7 stycznia 1940 roku führer zaaprobował jego memorandum przeciwko ministerstwu spraw zagranicznych.
Habicht musiał ściągać swoich ludzi z Moskwy, bo działania przeciwko państwu afgańskiemu bez aktywnego wsparcia Moskwy wydawały się rozpraszaniem sił. Niemcy szykowali też nowe plany pokonania Wielkiej Brytanii i nowego podziału światowego tortu między Japonię, Związek Radziecki i Niemcy. Generał von Brauchitsch wyszedł z planem przekierowania uwagi komunistów w kierunku Indii, by zapewnić sobie swobodę działania na południu Europy– tam Niemcy mocno angażowały się w Rumunii, by zabezpieczyć dostawy ropy. Nietrudno zauważyć cynizm niemieckiej polityki– zapewnienia o wielkiej przyjaźni i obietnice dywizji przegrywały z próbą przekierowania sowieckiego apetytu na wschód.
Spełniał się najgorszy możliwy scenariusz dla Afganistanu– Niemcy podwójnie zdradzały kraj, który uważały za sojusznika. Co więcej, państwa Osi aktywnie wspierały plemiona niezadowolone z rządów monarchii, między innymi ruch Fakra z Ipi, który prowadził wojnę partyzancką przeciwko Brytyjczykom, ale łatwo było go przekierować także przeciwko rządowi w Kabulu. W pewnym sensie powtarzał się scenariusz z pierwszej wojny światowej– wówczas niemiecka ekspedycja Wernera von Hentiga ruszyła do Kabulu, by namówić Afgańczyków do wystąpienia przeciw Brytyjczykom. Tym razem intryga miała na celu zastąpienie rządu, który nie potrafił jasno opowiedzieć się po stronie Niemiec.
Sprawy zaszły tak daleko, że afgańscy żołnierze wyposażeni w niemieckie hełmy zastrzelili jednego niemieckiego agenta i ranili drugiego, gdy ci przewozili pieniądze dla Fakra z Ipi. Sojusz Niemiec i Związku Radzieckiego ułatwiał handel Afganistanu z Trzecią Rzeszą, ale wewnątrz kraju ścierały się trzy sprzeczne nurty polityki– neutralność i dobre stosunki z Wielką Brytanią i Związkiem Radzieckim, handel z Niemcami z powodów gospodarczych, a przy tym pełna świadomość, że Niemcy tylko czyhają na okazję, by wprowadzić w Kabulu marionetkowy rząd. Rosenberg, tak chwalący afgański rząd, we wrześniu 1940 roku zapisał już coś innego. 13 września wrócił z Afganistanu jego wysłannik, złożył relację i przekazał notatkę o tajnej naradzie z Abdulem Madżidem.
Afgańczyk ten trzymał z Niemcami na przekór wszystkim brytyjskim machinacjom, oczekiwał jednak dostaw i zabezpieczenia północnej granicy, by móc dojść aż do Oceanu Indyjskiego. Rosenberg narzekał na opór ministerstwa spraw zagranicznych, a brytyjski dyplomata podsumował politykę Kabulu w 1940 roku jako wystawiona na najwyższą próbę pomysłowość i umiejętności afgańskich mężów stanu. Pod koniec 1940 roku postawa afgańska wobec spraw zewnętrznych była tak zagmatwana, że zbijała z tropu nawet najbardziej doświadczonych ekspertów. Wybuch wojny między Niemcami a Związkiem Radzieckim mógł się wydawać wyprostowaniem paradoksów afgańskiej polityki, ale stało się odwrotnie.
Hitler jeszcze w lutym 1941 roku kazał nakreślić plany ewentualnego ataku na Indie przez terytorium Afganistanu. Z drugiej strony sojusz sowiecko-brytyjski sprawił, że Afganistan znalazł się w kleszczach między przeciwnikami Niemiec. Gdy latem 1941 roku Armia Czerwona chwiała się pod ciosami, siły brytyjsko-sowieckie przeprowadziły wspólną operację na przełomie sierpnia i września, zajmując Iran. Afganistan został właściwie otoczony przez aliantów.
Nic dziwnego, że to właśnie alianci we wrześniu 1941 roku poczuli się na tyle pewni, by oficjalnie zażądać od Kabulu wydalenia wszystkich Niemców przebywających na terenie kraju. Do wydalenia doszło w październiku. Wydarzenia 1942 roku mogły jednak mocno namieszać w głowach. Wewnętrzny wpływ Niemców w Afganistanie zmalał, ale sukcesy na froncie robiły wrażenie.
W pierwszej połowie 1942 roku państwa Osi odniosły szereg spektakularnych zwycięstw– Rommel zdobył Tobruk i wydawało się, że wkroczy do Egiptu. Japończycy opanowali Singapur i Filipiny. Niemcy posuwali się daleko na południe Rosji, dochodząc niemal pod Grozny, choć od tego punktu do Kabulu w linii prostej było jeszcze dwa tysiące kilometrów. W 1942 roku doszło do serii tajnych spotkań między afgańskimi i niemieckimi dyplomatami.
Kabul wysyłał podwójne sygnały– gotów był wesprzeć siły Osi, ale stawiał warunki pozostawiające pole do manewru. Afganistan miał zaangażować się w wojnę tylko w wypadku zakończenia niemieckiej kampanii na Kaukazie i przy bliskim wsparciu sił państw Osi, tak by nie stawał sam przeciw Wielkiej Brytanii. Brzmiało to rozsądnie, ale nie stanowiło żadnego wiążącego zobowiązania. Po klęsce pod Stalingradem sytuacja Afganistanu kompletnie się wyjaśniła.
Kabul coraz mocniej wiązał się gospodarczo z aliantami, a kraj, jak miało się okazać, znalazł się w oku wojennego cyklonu. Sowieci i Brytyjczycy byli zajęci innymi frontami, a odpływ najpierw amerykańskiego, później niemieckiego kapitału zahamował rozwój Afganistanu, który musiał bazować na środkach płynących ze Związku Radzieckiego. Brytyjczycy, zajęci dekolonizacją Indii, zostawili Sowietom pole do manewru. W fali powojennej modernizacji afgańskiej armii do Kabulu szerokim strumieniem popłynęło sowieckie uzbrojenie z drugiej wojny światowej, w tym pepesze– pistolety maszynowe wzór 41.
W ten sposób odpowiedź na pytanie, dlaczego afgański żołnierz wyglądał tak specyficznie, staje się jasna– miał brytyjski karabin, sowiecki pistolet maszynowy i niemiecki hełm na głowie. To właśnie niemiecki hełm miał zostać najdłużej utrzymującym się artefaktem pozornej afgańsko-niemieckiej przyjaźni i symbolem ostatecznie nieudanego niemieckiego wypadu dyplomatycznego do Azji Środkowej. Hełm przetrwał w afgańskiej armii aż do lat siedemdziesiątych. Hitler w Afganistanie szukał klucza do światowej dominacji– w najśmielszych planach Afganistan stawał się orientalnym skarbem, którego posiadanie miałoby oznaczać ostateczny upadek wpływów rosyjskich i brytyjskich oraz lądowe połączenie z japońskim sojusznikiem, połączenie, którego Niemcom tak brakowało przez całą wojnę.
Zdobycie tego skarbu było jednak realnie niemożliwe. Trzecia Rzesza poruszała się po omacku, przyzwyczajona do interwencji u sojuszników, ale Kabul nie był Budapesztem ani Bukaresztem. Znajdował się daleko poza zasięgiem Wermachtu i nazistowskich intryg. Wyposażenie afgańskiego żołnierza po drugiej wojnie światowej jest jednak też symbolem do czasu udanej, choć pokrętnej polityki zagranicznej Afganistanu.
Kraj uniknął losu Iranu i potrafił lawirować między wielkimi potęgami, czerpiąc od nich to, czego potrzebował. Niestety, sąsiedztwo Związku Radzieckiego nigdy nie wróżyło niczego dobrego– ale to już temat na inny odcinek.