Mój ojciec uderzył mnie i wyrzucił z domu, gdy zobaczył mnie w mundurze SS. Krzyczał, że już nigdy nie jestem jego córką i że wstydził się znać mnie. Ale nie rozumiał, że znalazłam wreszcie…

Mój ojciec uderzył mnie i wyrzucił z domu, gdy zobaczył mnie w mundurze SS. Krzyczał, że już nigdy nie jestem jego córką i że wstydził się znać mnie. Ale nie rozumiał, że znalazłam wreszcie...

Brytyjscy żołnierze wkraczali do Bergen-Belsen w północnych Niemczech i nie mogli uwierzyć w to, co widzieli. Żywi leżeli obok zmarłych, a w powietrzu unosił się odór rozkładu. Tysiące niepochowanych ciał pokrywało ziemię, a dziesiątki tysięcy wygłodzonych więźniów patrzyło na wyzwolicieli z niedowierzaniem, że przybyli zbyt późno, by uratować większość z nich. Wśród aresztowanego personelu SS znajdowała się jedna z najbardziej znanych strażniczek nazistowskiego systemu obozowego.

Thumbnail

Nazywano ją Bestią z Belsen i Hieną z Auschwitz, ale jej prawdziwe imię brzmiało Irma Grese. Miała zaledwie dwadzieścia dwa lata. Urodziła się 7 października 1923 roku we wsi Wreschen w północnych Niemczech jako trzecie z pięciorga dzieci. Ojciec Alfred pracował jako mleczarz, a matka Berta zajmowała się domem i dziećmi.

Rodzina żyła skromnie, ale ubóstwo nie było jedyną trudnością. Atmosfera w domu była napięta i niestabilna, a ojciec, głęboko religijny i autorytarny, wymagał od dzieci całkowitego posłuszeństwa i okazywał im niewiele uczuć. W styczniu 1936 roku, kiedy Irma miała dwanaście lat, jej matka popełniła samobójstwo po tym, jak odkryła romans męża z młodszą kobietą. To Irma znalazła matkę martwą.

Ta chwila zburzyła resztki bezpieczeństwa, jakie pozostały w jej dzieciństwie. Po tej stracie nie nadeszło pocieszenie. Dom stał się jeszcze bardziej chłodny i surowy, a dyscyplina była egzekwowana przemocą. Ojciec potępiał nazizm i gardził reżimem, ale jego sprzeciw nie przekładał się na ochronę emocjonalną dzieci.

W szkole Irma osiągała słabe wyniki, była prześladowana przez rówieśników i coraz bardziej zamykała się w sobie. Jej siostra Helene wspominała później, że Irma nie miała pewności siebie, unikała konfrontacji i często uciekała zamiast bronić swoich racji. W 1938 roku, mając czternaście lat, opuściła szkołę bez żadnych świadectw. Rozpoczęła serię prac niewymagających kwalifikacji, najpierw w gospodarstwach rolnych, potem jako sprzedawczyni.

W tym czasie wstąpiła do Związku Niemieckich Dziewcząt, młodzieżowej organizacji kobiecej przy partii nazistowskiej. Po raz pierwszy w życiu znalazła porządek, poczucie przynależności i uznanie, których nigdy nie dała jej rodzina. Noszenie munduru nadawało jej tożsamość i cel. W 1939 roku, w wieku piętnastu lat, rozpoczęła pracę jako asystentka pielęgniarki w sanatorium Hohenlychen pod Berlinem, gdzie leczono funkcjonariuszy SS.

Placówką kierował Karl Gebhardt, osobisty lekarz Heinricha Himmlera. Gebhardt odegrał później kluczową rolę w zbrodniczych eksperymentach medycznych na więźniach obozu Ravensbrück. Irma głęboko go podziwiała i nazywała go świętym ruchu nazistowskiego. Chciała zostać wykwalifikowaną pielęgniarką, ale znów poniosła porażkę w nauce.

W 1941 roku została zwolniona i skierowana do pracy w mleczarni. Gebhardt zlitował się jednak nad nią i, ponieważ nazistowskie Niemcy potrzebowały więcej strażników do obozów, przekazał jej kontakt do kolegi z Ravensbrück. W lipcu 1942 roku, mając osiemnaście lat, Irma Grese rozpoczęła szkolenie jako strażniczka praktykantka. Szybko je ukończyła i otrzymała awans.

Zyskała stałą pensję, lepsze warunki życia i poczucie władzy, jakiego nigdy wcześniej nie zaznała. Zrobiła wrażenie na przełożonych nie tylko dyscypliną, ale także brutalnością wobec więźniów. Podczas wizyty w domu w 1943 roku, gdy miała na sobie mundur SS, doszło do burzliwej konfrontacji z ojcem. Kiedy zrozumiał, że dobrowolnie wstąpiła do nazistowskiego systemu obozowego, uderzył ją i wyrzucił z domu.

To było ostateczne rozstanie. Irma nigdy więcej nie wróciła do domu i zerwała wszelkie więzi z rodziną. W marcu 1943 roku została przeniesiona do Auschwitz-Birkenau w okupowanej Polsce. Był to największy kompleks obozowy, centrum masowej eksterminacji europejskich Żydów.

Komory gazowe, krematoria, przymusowa praca i głód były codziennością. Grese początkowo pełniła funkcje administracyjne, ale wkrótce przejęła dowództwo nad oddziałami karnymi i roboczymi. Odkryła, że w Auschwitz przemoc była nie tylko dozwolona, ale wręcz popierana. W maju 1944 roku, mając zaledwie dwadzieścia lat, awansowała ponownie i otrzymała władzę nad obozem C, sekcją, w której przebywało do trzydziestu tysięcy żydowskich kobiet.

To tutaj jej okrucieństwo osiągnęło szczyt. Ocaleni opisywali ją jako jedną z najbardziej budzących strach strażniczek. Nosiła bicz ze splecionej przezroczystej celofanowej taśmy, zaprojektowany tak, by można było z łatwością zmyć z niego krew. Codziennie biła więźniarki za drobne przewinienia lub bez żadnego powodu.

Głód, wyczerpanie i choroby nie stanowiły żadnej ochrony. Kopała kobiety, aż upadały. Nosiła pistolet podczas selekcji i strzelała do więźniów próbujących uciec. Zmuszała głodujące kobiety do stania przez wiele godzin podczas apeli, często trzymając ciężkie kamienie nad głowami, i karała te, które traciły równowagę.

Masza Greenbaum wspominała: „Kiedy ją widziałyśmy, uciekałyśmy. Po prostu uciekałyśmy, bo kiedy na ciebie natrafiła, kopała cię, aż upadałaś na podłogę, a potem uderzała cię butami w szyję i w ten sposób po prostu zabijała ludzi”. Grese regularnie brała udział w selekcjach do komór gazowych, często u boku Josefa Mengele, znanego jako Anioł Śmierci. Ocaleni zeznali, że wysyłała na śmierć zarówno chore, jak i zdrowe kobiety, a decyzje te były arbitralne i okrutne.

Mordy rejestrowała biurokratycznie jako „specjalne traktowanie”. Kobiety prowadzono nago, oglądano je jak zwierzęta, a te, które próbowały uniknąć selekcji, były ciągnięte z powrotem, biczowane i bite aż do krwi. Ocaleni mówili także o jej zboczonych skłonnościach seksualnych. Utrzymywała sadystyczne relacje zarówno z personelem SS, jak i z żydowskimi więźniarkami.

Wykorzystywała swoją absolutną władzę nad ich ciałami i życiem, traktując niektóre kobiety jak tymczasową własność, a gdy się nimi znudziła, skazywała je na śmierć podczas kolejnej selekcji. Znęcała się również nad więźniami płci męskiej. Kiedy przystojny mężczyzna z Gruzji odrzucił jej zaloty, publicznie torturowała jego dziewczynę, wlokąc ją za włosy i biczując. Mężczyzna został stracony, a kobieta wysłana do obozowego burdelu.

Miała romanse z oficerami SS, w tym z Josefem Mengele. Kiedy ten dowiedział się, że wdała się w romanse z żydowskimi więźniami, zerwał z nią relację. Jej kochankiem był także komendant obozu Josef Kramer. Miała tak wielu kochanków, że w pewnym momencie zaraziła się chorobami przenoszonymi drogą płciową i wielokrotnie poddawała się aborcji.

Jedną z nich przeprowadziła doktor Gisella Perl, a jedyną troską Irmy był ból, jaki odczuje. Ze względu na kontrast między jej młodzieńczym, atrakcyjnym wyglądem a skrajną brutalnością więźniowie nadali jej przydomki Hiena z Auschwitz i Piękna Bestia. Nosiła eleganckie ubrania zrabowane zamordowanym więźniom. Jej ulubionym strojem była błękitna marynarka z ciemnoniebieskim krawatem, uszyta przez żydowskich więźniów w Birkenau.

Często spędzała godziny przed lustrem, układając włosy i marząc o sławie. Pewnego razu oświadczyła: „Po wojnie będę grać w filmach. Zobaczycie moje imię jako gwiazdę na ekranie”. Nie miała racji.

W styczniu 1945 roku, gdy siły radzieckie zbliżały się do Auschwitz, Grese wzięła udział w ewakuacji obozu, eskortując więźniów podczas marszów śmierci na zachód. Ci, którzy upadali z wyczerpania, byli rozstrzeliwani na miejscu. W marcu 1945 roku dotarła do Bergen-Belsen, obozu ogarniętego głodem, chorobami i masową śmiercią. Ocalała z Holokaustu Dita Kraus opisała, jak widziała grupę kobiet kucających wokół garnka, w którym ugotowały ludzką wątrobę.

Nawet tam Grese do samego końca znęcała się nad więźniami, których nazywała brudnymi i chorymi. Biła wychudzonych więźniów, zmuszała ich do wyczerpujących ćwiczeń, a kobiety do pracy na zaledwie kilka dni przed wyzwoleniem. Na krótko przed przybyciem aliantów uderzyła o siebie głowy dwóch głodujących sióstr za to, że próbowały zjeść skórki ziemniaków. Mimo że służyła tam tylko trzy i pół tygodnia, osadzeni natychmiast nadali jej przydomek Bestia z Belsen.

15 kwietnia 1945 roku siły brytyjskie wyzwoliły obóz. Wśród ocalałych leżało trzynaście tysięcy niepochowanych zwłok. Grese została aresztowana dwa dni później i wraz z innymi członkami SS zmuszona do pomocy przy grzebaniu zmarłych w masowych grobach. Nie pozwalano im używać rękawiczek ani żadnej odzieży ochronnej.

Ocaleni wspominali, że wściekli więźniowie wcisnęli jej głowę do obozowej toalety. To było upokorzenie stanowiące ostry kontrast z władzą, jaką niegdyś sprawowała nad życiem i śmiercią. Sprawiedliwość dopadła ją podczas procesów w Belsen, które rozpoczęły się 17 września 1945 roku. W trakcie postępowania Grese czasami śmiała się tak głośno, że musiała pochylać się do przodu w ławie oskarżonych.

Śmiała się również podczas zeznań żony Josefa Kramera, która opowiadała, jak jej mąż wracał do domu po całym dniu w Auschwitz, chodził po pokoju i wołał: „Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? ”.

Grese zareagowała niekontrolowanym śmiechem. Przez resztę procesu zachowywała się oschle i arogancko. Śmiała się podczas zeznań ocalałych, z irytacją poprawiała prokuratorów i odrzucała oskarżenia jako przesadzone, twierdząc, że więźniowie byli karani wyłącznie za nieposłuszeństwo. Jej brak empatii szokował widzów i przyciągał uwagę międzynarodowej prasy, która skupiała się na kontraście między jej młodością a popełnionymi zbrodniami.

Tylko raz straciła panowanie nad sobą. Kiedy jej siostra Helene zeznawała o życiu rodzinnym i opisywała gwałtowny konflikt między Irmą a ojcem, Grese załamała się i rozpłakała, szlochając niekontrolowanie. Jej emocjonalna wrażliwość była zarezerwowana nie dla ofiar, ale wyłącznie dla własnej przeszłości. 17 listopada 1945 roku brytyjski trybunał wojskowy skazał Irmę Grese na karę śmierci.

Po ogłoszeniu wyroku płakała, miała zaczerwienione i zapadnięte oczy. Błagała o łaskę, ale na początku grudnia feldmarszałek Montgomery odrzucił wszystkie apelacje. 13 grudnia 1945 roku została powieszona przez brytyjskiego kata w więzieniu w Hameln. Miała dwadzieścia dwa lata.

Kiedy szła na szubienicę, jej ostatnim i jedynym słowem było „schnell” – szybko. Była najmłodszą kobietą skazaną na śmierć na mocy brytyjskiego prawa w XX wieku.