Padał zimny grudniowy deszcz, a ja szedłem przez Warszawę bez żadnego powodu, żeby dalej żyć — Nagle mały chłopiec wpadł na mnie i wyszeptał: „Proszę, Panie, tylko udawaj, że mnie przytulasz”….
Zimna grudniowa mżawka padała na warszawski Mokotów. August Wiśniewski poprawił swój wełniany płaszcz, błądząc bez celu po ulicach miasta. Słowa terapeutki wciąż odbijały się echem gdzieś w jego głowie: „August nie może po prostu istnieć. Żyć i istnieć to dwie zupełnie różne rzeczy”. Minęło piętnaście miesięcy od wypadku, który zabrał Zofię i ich nienarodzone dziecko. … Read more