Stałam w zakrystii w sukni ślubnej, trzy metry od mężczyzny, z którym za chwilę miałam stanąć przed ołtarzem, i powiedziałam: „Wiem, gdzie byłeś przedwczoraj”. Jego uśmiech zgasł warstwami. A ja…
Tamtego wtorku wieczorem siedziałam sama w mieszkaniu. Marek powiedział, że jedzie do kolegi, że to coś związanego z przygotowaniami do kawalerskiego. Nie pytałam o szczegóły. Na krześle przy oknie stało pudło z moją suknią ślubną. Śmietankowa biel, koronka na ramionach, prosty krój, który wybrałam sama, wbrew sugestii pani Krystyny, że coś bardziej klasycznego byłoby stosowniejsze. … Read more