„Mamo, ale co oni robią na naszej ulicy?” – zapytał mąż z niedowierzaniem w głosie. W piątkowy wieczór mieliśmy wreszcie zostać sami. Pizzę zamówioną, wino otwarte, dziecko u babci. I wtedy…
Teściowa zaprosiła gości do naszego domu, a potem wszyscy pakowali walizki szybciej, niż się spodziewaliśmy. W piątek wieczorem wreszcie mieliśmy z Patrykiem zostać sami. Mikołaj pojechał po południu do mojej mamy i miał zostać u niej do niedzieli. Dla nas to było niemal święto. Od kilku tygodni wciąż coś się działo – praca, szkoła, zakupy, … Read more