Wszystko zaczęło się od rozlanej kawy. Siedziałem sam w kawiarni, gdy z sąsiedniego stolika usłyszałem chichot: „Patrz, to ten facet, który zawsze przychodzi tu sam. Taki żałosny”. Dwie dziewczyny…
Kawa rozlała się po jego koszuli jak ciemna, nieubłagalna burza. Marek Kowalski zamarł, czując gorący płyn przesiąkający przez błękitny materiał i palący skórę na klatce piersiowej. Kawiarnia Sotto w centrum Warszawy nagle ucichła. Siedem par oczu zwróciło się w jego stronę. Siedem par oczu, które widziało człowieka, który właśnie stracił kontrolę nad najprostszą czynnością – … Read more