Nocny dyżur, syrop dla dziecka z gorączką i zderzenie w korytarzu z mężczyzną w drogim garniturze. Plama na marynarce, krzyk „Co pani do cholery robi?” i srebrna spinka, która potoczyła się po…
Nocny dyżur na oddziale pediatrycznym we Wrocławiu ciągnął się bez końca. Kinga Zielińska szła szybko korytarzem, ściskając plastikowy kubeczek z odmierzoną dawką syropu. Mały Kubuś w sali numer sześć miał gorączkę, która nie chciała spaść, a lek trzeba było podać punktualnie o 1:30. Miała za sobą jedenaście godzin pracy, a przed sobą jeszcze cztery. Spojrzała … Read more