“Moja kompania straciła 55 procent stanu osobowego w ciągu trzech tygodni. A nasz generał w tym czasie przeniósł swój sztab dalej od frontu, bo bał się, że Niemcy go złapią. Kiedy w końcu…

"Moja kompania straciła 55 procent stanu osobowego w ciągu trzech tygodni. A nasz generał w tym czasie przeniósł swój sztab dalej od frontu, bo bał się, że Niemcy go złapią. Kiedy w końcu...

Ranking najgorszych generałów II wojny światowej to temat, który zawsze wywołuje emocje. Szczególnie gdy ograniczymy się wyłącznie do wojsk lądowych, bo wtedy wybór staje się naprawdę szeroki. Zaczynamy od listopada 1939 roku i Klimenta Woroszyłowa, który po rozbiorze Polski miał za zadanie wymusić ustępstwa terytorialne na Finlandii. Stalin zakładał, że Finowie ugną się przed agresywnymi żądaniami Moskwy, ale fińska delegacja odrzuciła stawiane im warunki.

Thumbnail

Woroszyłow, który wcześniej udowodnił swoją niekompetencję podczas czystek w Armii Czerwonej, poprowadził atak na Finlandię z zaskakującą beztroską. Jego żołnierze maszerowali w zwartych kolumnach, często bez podstawowego wyposażenia, wprost na fińskie pozycje obronne. Zamarzali w rosyjskich płaszczach, które nie chroniły przed mroźną fińską zimą. Ginęli tysiącami, a Woroszyłow nie potrafił wyciągnąć żadnych wniosków z kolejnych porażek.

Dopiero gdy straty stały się nie do ukrycia, Stalin odsunął go od dowodzenia, ale reputacja Woroszyłowa została zniszczona na zawsze. Przenosimy się do roku 1940 i generała dowodzącego francuskimi siłami w czasie kampanii francuskiej. Jego całkowity brak reakcji na niemieckie natarcie przez Ardeny doprowadził do katastrofy. Kiedy niemieckie czołgi przedzierały się przez lasy, francuski dowódca pozostawał w bezczynności.

Uparcie trzymał się przestarzałych planów i nie dostrzegał zagrożenia, dopóki nie było już za późno. Jego opieszałość i brak elastyczności sprawiły, że armia francuska została rozbita w ciągu zaledwie kilku tygodni. Kolejny na liście to generał, który zasłynął z katastrofalnego dowodzenia na froncie wschodnim. Jego jednostki zostały okrążone i zniszczone, a on sam wykazywał się całkowitym brakiem inicjatywy i zrozumienia sytuacji.

Zamiast podjąć decyzję o przebiciu się przez okrążenie, czekał na rozkazy z centrali, które nigdy nie nadchodziły. Jego bierność kosztowała życie tysięcy żołnierzy. W 1942 roku na pierwszy plan wysuwa się generał odpowiedzialny za obronę Stalingradu. Jego błędne decyzje i brak koordynacji działań doprowadziły do okrążenia całej armii.

Zamiast wydać rozkaz o odwrocie, gdy było jeszcze na to czas, upierał się przy utrzymaniu pozycji za wszelką cenę. W rezultacie jego żołnierze zostali odcięci od zaopatrzenia i skazani na śmierć głodową lub radzieckie obozy jenieckie. Rok 1943 to czas generała, który dowodził wojskami na froncie włoskim. Jego bezczynność i brak zdecydowania w krytycznych momentach doprowadziły do tego, że alianci ugrzęźli na długie miesiące pod Monte Cassino.

Zamiast wykorzystać przewagę lotniczą i artyleryjską, nakazał frontalne ataki na dobrze ufortyfikowane pozycje niemieckie. Jego żołnierze ginęli w bezsensownych szturmach, a on nie potrafił zmienić taktyki. W listopadzie 1943 roku amerykański generał wykazał się rażącą niekompetencją podczas walk o Tarawę. Jego plan zakładał lądowanie o złej porze dnia, co doprowadziło do katastrofalnych strat wśród marines.

Zamiast przesunąć atak na późniejszą godzinę, uparł się przy pierwotnym planie. Jego decyzje kosztowały życie tysięcy żołnierzy, a zdobycie wyspy zajęło znacznie więcej czasu niż zakładano. Rok 1944 to kolejne katastrofalne przykłady złego dowodzenia. Japoński generał Renia Mutaguchi przygotował szaleńczy plan ataku na Indie przez dżunglę.

Jego żołnierze mieli zapasy na zaledwie kilka tygodni, ale Mutaguchi zakładał, że zdobędą brytyjskie zaopatrzenie. Podwładni generałowie ostrzegali go przed katastrofą, ale on nie chciał słuchać. Kampania zamieniła się w koszmar, a głodujący japońscy żołnierze ginęli tysiącami podczas odwrotu przez monsunową dżunglę. W tym samym roku amerykański generał Joseph Stilwell zniszczył aliancką współpracę w Chinach.

Jego arogancja i brak taktu doprowadziły do konfliktu z Changiem Kaj-szekiem, Brytyjczykami i własnymi rodakami. Zamiast skupić się na wspólnym celu, Stilwell prowadził prywatne wojny z sojusznikami. Jego pamiętniki ujawniły, że celowo wywoływał kryzysy w alianckich strukturach dowodzenia, licząc na przejęcie kontroli nad chińską armią. Listopad 1944 roku to czas generała Courtneya Hodgesa i jego katastrofalnego dowodzenia w lesie Hürtgen.

Jego upór i brak wyobraźni sprawiły, że amerykańscy żołnierze ginęli w bezsensownych atakach na niemieckie pozycje obronne. Straty sięgały 55 procent w niektórych jednostkach. Hodges nie potrafił też właściwie zareagować na niemiecką ofensywę w Ardenach, a jego panika doprowadziła do przeniesienia sztabu w bezpieczniejsze miejsce. Na koniec zostaje Karol Świerczewski.

Ten radziecki generał polskiego pochodzenia dowodził drugą armią wojska polskiego w operacji berlińskiej. Jego pijaństwo i brak kompetencji wojskowych sprawiły, że rozproszył swoje dywizje i dał Niemcom szansę na kontratak. W bitwie pod Budziszynem druga armia straciła ponad 20 procent stanu osobowego. Świerczewski wydawał sprzeczne rozkazy i był całkowicie zależny od radzieckich doradców.

Jego niekompetencję przykryto propagandą, a on sam stał się symbolem komunistycznej Polski. To była podróż przez najgorsze przykłady dowodzenia w czasie drugiej wojny światowej. Każdy z tych generałów zapłacił krwią swoich żołnierzy za własne błędy, pychę i niekompetencję.