Detektyw Parker powiedział, że Rachel przyznała się do wszystkiego. Motywem była kradzież poufnych informacji z firmy Daniela. Przez lata zazdrościła mu sukcesu i próbowała sprzedać dane konkurencji. Otrucie Ashley miało odwrócić uwagę rodziny, żeby mogła to zrobić.

Lekarz wszedł do pokoju z poważną miną. Stan Rachel nagle się pogorszył. Okazało się, że sama połknęła truciznę, nieostrożnie obchodząc się z toksyną. Teraz walczyła o życie na intensywnej terapii.
Stałam oszołomiona, próbując to wszystko ogarnąć. Dni mijały w szpitalnym rytmie. Korytarze wypełniał zapach środków dezynfekujących i cicha praca personelu. Lekarze wprowadzili nową terapię detoksykacyjną.
Powoli, bardzo powoli, stan Ashley zaczął się poprawiać. Jej puls się ustabilizował, a potem pewnego dnia poruszyła palcami. Mamo? usłyszałam cichy głos córki.
Łzy popłynęły mi po policzkach. Ashley wracała do zdrowia. Koledzy z pracy, uczniowie i sąsiedzi zasypali nas wsparciem. Szpitalny korytarz wypełniły kolorowe kartki i kwiaty.
Dom witał nas transparentem „Witaj w domu, Ashley”. Kilka tygodni później zadzwonił telefon. To była Rachel. Jej głos drżał, gdy mówiła, jak bardzo przeprasza.
Nie potrafiłam wybaczyć jej od razu, ale słuchałam. Obiecałam, że kiedyś może nadejść dzień pojednania. Zapadł wieczór, gdy Daniel przekazał mi wiadomość od prokuratora. Proces Rachel miał się rozpocząć za miesiąc.
Zostanie oskarżona o szpiegostwo przemysłowe i napaść. Jak długi może być wyrok? zapytałam. Daniel zastanowił się.
Za samo oskarżenie o napaść grozi jej do dwudziestu pięciu lat. Usiadłam na kanapie, patrząc na gwiazdy za oknem. Nasze życie już nigdy nie będzie takie samo. Ashley powoli wracała do formy, ale przed nami wciąż była długa droga.
Proces, rekonwalescencja i pojednanie z Rachel. Ścisnęłam dłoń Daniela. Wiedziałam, że musimy być silni.


