„Umowa była prosta – udaj moją dziewczynę, a zapłacę ci za leczenie matki”. Myślałam, że to będzie jeden wieczór, jeden spektakl wśród obcych ludzi. Ale gdy matka Oskara uścisnęła moją dłoń i…

„Umowa była prosta – udaj moją dziewczynę, a zapłacę ci za leczenie matki”. Myślałam, że to będzie jeden wieczór, jeden spektakl wśród obcych ludzi. Ale gdy matka Oskara uścisnęła moją dłoń i...

„Jesteś pewna, że chcesz w to wejść? ” – zapytał Oskar, patrząc na Tamarę przez przednią szybę czarnego Mercedesa. Właśnie zaparkowali przed ogromną posiadłością w Wilanowie. Światła lało się z okien, a z wewnątrz dobiegała muzyka.

Thumbnail

Tamara zacisnęła dłonie na sukience, czując, jak serce bije jej mocniej. „Udajesz moją dziewczynę przez jeden wieczór” – dodał, odwracając się do niej. „Potem wracamy do normalności”. Umowa była prosta.

Oskar potrzebował kogoś, kto zagra jego partnerkę na weselu kuzyna, żeby rodzina przestała go wypytywać o samotność. Tamara, szukająca dodatkowych pieniędzy na leczenie matki, zgodziła się. Czuła jednak, że to przekracza pewną granicę – bo gdy Oskar wziął ją za rękę i wprowadził do sali, ona poczuła coś, czego nie planowała. Zofia, matka Oskara, powitała ją z uśmiechem, który był zbyt ciepły, zbyt szczery.

„Wreszcie ktoś, kto potrafi go uszczęśliwić” – powiedziała, ściskając dłoń Tamary. A potem ściszyła głos. „Nikt nigdy nie znalazł do niego klucza, dopóki ty się nie pojawiłaś”. Tamara uśmiechnęła się, ale w środku coś ją ścisnęło.

Kłamstwo stawało się cięższe z każdą minutą. Gdy przy pierwszym tańcu Oskar przyciągnął ją do siebie, szepnął jej do ucha: „Wiem, że to tylko gra. Ale gdybym miał wybrać kogoś do tej gry, wybrałbym właśnie ciebie”. Tego wieczoru Tamara poznała jego rodzinę, wysłuchała historii o jego dzieciństwie i zobaczyła, jak jego oczy ciemnieją, gdy mówi o samotności.

Kiedy wrócili do mieszkania na Mokotowie, stanął w drzwiach jej pokoju. „Tamaro” – zaczął, ale urwał. „Tak? ” – szepnęła, modląc się, żeby powiedział coś, na co czekała cały wieczór.

„Dziękuję, że zgodziłaś się w to zagrać” – powiedział w końcu i zamknął drzwi. Następnego dnia rano Tamara znalazła na stole listowny zapis: Oskar wyjeżdżał do Konstancina na niedzielny obiad u matki – i chciał, żeby Tamara pojechała z nim. „Zofia cię uwielbia” – napisał. „Nie mogę jej powiedzieć prawdy”.

I tak to się zaczęło – weekendy udawania, kolacje z jego rodziną, ręka, którą trzymał pod stołem. Ale pewnego wieczoru, gdy deszcz bębnił o szyby, Tamara zapytała go wprost: „Dlaczego nikt cię nie pokochał? ”

Oskar długo milczał. Potem spojrzał na nią z czymś, czego nie potrafiła nazwać.

„Bo nikt nie zadał mi tego pytania” – odpowiedział cicho. „Dopóki nie pojawiłaś się ty”. Tamara poczuła, jak świat jej się zawęża tylko do niego. Tego wieczoru, gdy pochylił się nad nią, przestała pamiętać, że to gra.

Gdy ich usta się spotkały, wiedziała, że to nie jest już udawanie. Ale gdy tydzień później Oskar wyciągnął z kieszeni aksamitne pudełeczko, Tamara wstrzymała oddech. „Wiem, że to szaleństwo” – powiedział, klękając przed nią. „Ale nie chcę już dłużej grać.

Chcę, żeby to była prawda”. Tamara spojrzała na pierścionek, potem na jego pełne nadziei oczy. I wtedy przypomniała sobie, że wciąż nie powiedziała mu wszystkiego – o matce, o długach, o tym, dlaczego właściwie zgodziła się na tę umowę. „Oskar” – wyszeptała.

„Muszę ci coś powiedzieć”. Jego dłoń z pierścionkiem znieruchomiała w powietrzu.