„Będę za 20 minut”, powiedział, a ja przytuliłam się do jego pleców, zanim zdążyłam pomyśleć, co robię. To było na lotnisku, kompletnie obcy mężczyzna w czarnej kurtce i zielonej czapce, a ja zachowywałam się, jakbym znała go od lat. Wtedy nie wiedziałam jeszcze, że to spotkanie odmieni całe moje życie. Dorian był architektem, tak jak ja, i przyjechał do Warszawy w tych samych sprawach co ja.

„Więc co sprowadza cię do Warszawy? ” – zapytał, gdy usiedliśmy w kawiarni. „Przywiązanie do miejsca to nie jest zła rzecz. Mieszkałem w kilku miastach, nawet za granicą, ale zawsze wracam do Polski”.
Mówił o ojcu, który zniszczył jego projekt, o kompromisach, które go złamały, a ja słuchałam i czułam, że rozumiem go lepiej niż kogokolwiek wcześniej. Tego wieczoru zadzwoniłam do niego z hotelu, trzymając telefon tak, żeby nie słyszał drżenia mojego głosu. „Muszę zostać do późna” – powiedziałam do Doriana, ale to była nieprawda. Prawda była taka, że bałam się, co się stanie, jeśli spotkamy się znowu.
„W takim razie jadę do hotelu Bristol” – odpowiedział, a ja poczułam, jak coś we mnie pęka. Wieczorem przyszedł po mnie punktualnie o 20:00. Kelner przyniósł wino, a Dorian opowiadał o swojej pracy, o determinacji i o tym, co chce udowodnić. „Jako dziecko ciągle przestawiałam meble w pokoju, doprowadzając rodziców do szału” – zaśmiałam się, a on patrzył na mnie tak, jakby widział coś, czego ja sama nie dostrzegałam.
„Chcesz od razu wracać do hotelu, czy może przejdziemy się trochę? ” – zapytał, a ja wiedziałam, że powinnam wrócić, ale poszłam z nim na rynek starego miasta. Następnego dnia wszystko wyglądało inaczej. Projekt, nad którym pracowałam, okazał się sukcesem, a ja zadzwoniłam do Doriana, żeby mu powiedzieć.
„Mam kilka godzin przed pociągiem do Krakowa” – powiedziałam, a on odpowiedział: „Mam spotkanie za godzinę, ale powinno skończyć się do 14:00”. Spotkaliśmy się w kawiarni Between Words, a on pochylił się i pocałował mnie w policzek. „Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem twojego podejścia do projektowania” – powiedział, a ja czułam, że to nie były tylko słowa o pracy. „Tak, przytulanie nieznajomych na lotnisku może prowadzić do niespodziewanych sytuacji” – zaśmiałam się, ale w głębi wiedziałam, że to coś więcej niż przypadek.
Obiecaliśmy sobie spotkanie w przyszłym tygodniu, a potem musiałam wsiąść do pociągu. Przez kolejne miesiące wszystko się zmieniało. Pakiwałam ostatnie kartony w moim krakowskim mieszkaniu, bo przeprowadzałam się do Warszawy, do mieszkania, które dzieliłam z Dorianem. Żadne z nas nie spodziewało się, że tak to się potoczy.
Dorian wszedł do salonu z dwoma kubkami kawy. „Wszystko gotowe? ” – zapytał, a ja spojrzałam na niego i poczułam, że wreszcie jestem w domu. Ale zanim zdążyłam odpowiedzieć, zadzwonił jego telefon.
Spojrzał na ekran, a jego twarz nagle stężała. „Muszę to odebrać” – powiedział cicho i wyszedł do sypialni, zostawiając mnie z pytaniem, które nie dawało mi spokoju.


