Roman zostawił mi klucz do sekretarzyka i list. W środku znalazłem kopie dwóch komunikatów: bilet autobusowy bez nazwisk oraz list Romana. List nie rozstrzygał, co się wydarzyło. Była tam opaska ze szpitala, zdjęcia, pierwsze dokumenty i oryginalny list Romana.

Nie wynosi się rodzinnych brudów do obcych. Gdy wyszedł, schowałem fotografię Kuby do szuflady. Zapytał, czy chcę od razu jechać do laboratorium. Dlatego ograniczyłem się do zapisania niepewnego pochodzenia opaski.
Rozłożyliśmy kopie, które sfotografował przed powrotem do Elżbiety. List Romana opisywał tę samą trasę, ale mylił godzinę odjazdu. A jeśli nie zechcę, nie wejdę do jej mieszkania. Nie potwierdzą, do kogo przedmietał.
Jeśli pozwolisz temu człowiekowi grzebać w naszej rodzinie, spalę list, zdjęcia i wszystko, co Roman zostawił. Oddaję opaskę do oceny. Schowałem fotografię do portfela. Zwróciła się do mnie.
Elżbieta natychmiast zaproponowała powrót do domu. Nie mam do nazywać go Kubą, nie dzwonić do Elżbiety za jego plecami i nie publikować historii. Ja wróciłem do zakładu. To pytanie do niego.
Zabrał rodzinny przedmiot do badania i próbuje wymusić kontakt. Elżbieta zadzwoniła do firmy Michała. Przyjechał do mnie po południu. Mówiłeś, że nie zadzwonisz do laboratorium.
Pokazałem mu zgłoszenie do administratora i brak publicznej odpowiedzi. Blizna, guzik, list. Schował potwierdzenie laboratorium do kieszeni. Powiedziała, że woli oddać go do innego punktu.
Następnego dnia poszedłem do pracy wcześniej. Elżbieta przysłała list polecony. Napisałem do Michała krótki list, ale nie wysłałem. Jeśli wrócę do tematu, sam przyjdę.
Anna szukała do śmierci. Napisałem krótkie oświadczenie do Michała. Koperty nie zaniosłem do firmy. Koperta jest do odbioru bez spotkania.
Potem odłożyłem telefon do szuflady. Sprzedam mieszkanie i wyjadę do siostry. Wyjąłem notes, lecz Michał poprosił, żebym go schował. Wydukowałem swój egzemplarz i schowałem go do koperty.
I dołożyłem do tego własne okrucieństwo. Zapytał, czy mam coś należącego do Anny, co mógłby zobaczyć bez zabierania do domu. Nie zdążył dojść do ulicy. Zatrzymał się, otworzył wiadomość i wrócił do ławki.
Pod fotografią napisała: “Do 19:00 wracasz do domu i kończysz tę sprawę. ” Michał zadzwonił do niej. Pobiegł do taksówki stojącej przy krańcówce. Michał nie rzucił się do niego.
Jeżeli zostawił mi list, nie masz prawa decydować, czy go przeczytam. Zabiorę je zamknięte i przekażę do sprawdzenia. Odczepił dwa do mieszkania i piwnicy. W środku jest list powiedziała Elżbieta.
Michałku, zostań do rana. Odpowiedziałem, że już należy do niego. Elżbieta raz wysłała do mnie wiadomość. Należał do Kuby w dniu zaginięcia.
Reszta została do sprawdzenia. Schował go do kieszeni bez ceremonii. Na koniec mam do was pytanie.


