Stałem w oranżerii, patrząc na storczyki, które moja matka uprawiała przez dwadzieścia lat. Nagle Paweł, mój szwagier, z którym nigdy nie było mi po drodze, wszedł do środka i powiedział:…

Stałem w oranżerii, patrząc na storczyki, które moja matka uprawiała przez dwadzieścia lat. Nagle Paweł, mój szwagier, z którym nigdy nie było mi po drodze, wszedł do środka i powiedział:...

Stałem naprzeciwko nich i patrzyłem na twarze, które znałem od ponad 20 lat. Kiedy wchodziłem do tej rodziny, Tomasz był już dorosły. Teraz stał obok Pawła i Agnieszki, ale to nie ich widok mnie zaskoczył. To, co zobaczyłem w oranżerii, przewróciło mi wszystko do góry nogami.

Thumbnail

Agnieszka podeszła do stołu i wzięła do ręki sekator Barbary. Uczyła się przez ponad 20 lat. Wstała i podeszła do storczyków. To nie były zwykłe kwiaty.

Moja matka robiła to przez ponad 20 lat. Nie dlatego, że były do siebie podobne. One były cenne. Wiemy, że na kontach było około 450 000 zł.

Nagle wielka miłość do roślin. Paweł kazał Robertowi wracać do samochodu. Zadzwoniłem do Tomasza. Do rana część roślin mogła nie przetrwać.

Naprawa miała kosztować około 12 000 zł, a bez zaliczki człowiek nie chciał nawet zamawiać części. Do rana przenosiliśmy najbardziej wrażliwe rośliny bliżej awaryjnych grzejników. Wróciłem do domu tylko na chwilę. Paweł dzwonił do pośredników, rzeczoznawców i ludzi związanych z budownictwem.

Paweł od razu wyjął notes. Dom wart około miliona 200 000 zł. Samochód jakieś 80 000. Na rachunkach mamy powinno być mniej więcej 450 000, a działka pod Trzebnicą to co najmniej 600 000.

Celina podniosła wzrok znad dokumentów. Znałem swoje prawo do pozostania w domu. Agnieszka odwróciła się do mnie. Agnieszka przeczytała list wieczorem, siedząc przy stole w oranżerii.

Do tego skontaktowała się ze specjalistką z Uniwersytetu Wrocławskiego. Czy one są dużo warte? Ta wiadomość szybko dotarła do braci. Zobacz, powiedział do Agnieszki.

Ta odmiana jest sprzedawana za kilka tysięcy złotych, a tutaj podobny egzemplarz poszedł za prawie 30 000. Paweł przyjechał chwilę później i od razu przeszedł do rzeczy. Przenosimy je do mniejszego pawilonu, a starą oranżerię rozbieramy. Nie przeniosę ich do jakiejś budy i nie zburzę oranżerii.

Tomasz zadzwonił do Pawła jeszcze tego samego wieczoru. Paweł nachylił się do Tomasza. Ekspert oglądał dokumenty, stan techniczny oranżerii, system ogrzewania, wentylację i historię zabiegów pielęgnacyjnych. Wstępna wartość kolekcji wynosi od 700 do 900 000 zł.

900 000. To pan sprowadza wszystko do liczby. Po zakończeniu spotkania wyszedłem z Celiną do bramy. Kenryk odwrócił się i wszedł do domu.

Ja poszedłem do gabinetu Barbary. Otworzyć tylko wtedy, gdy dojdzie do oficjalnego sporu o testament. Pan Bogdan nie wybierał spadkobiercy, powiedziała Celina, miał jedynie stworzyć wszystkim trojgu takie same warunki. Adwokat odwrócił się do Henryka.

Bo to ona do mnie zadzwoniła. Powiedział w końcu do Agnieszki. Wysłuchałem jej do końca, podziękowałem i odłożyłem telefon.

Nie zaprosiłem go do salonu.