Spojrzała na córkę od stóp do głów, a potem uniosła brwi. Może wejdziemy do środka? – zaproponowała Teresa. Karolina zrobiła krok do przodu.

Aleksandra zaprowadziła ich do stolika przy dużym oknie. Kiedy Teresa zaczęła mówić o interesach, Aleksandra wtrąciła coś o tym, że nie wszystko da się załatwić przy obiedzie. Mówisz, jakbyś sama do niej nie należała – rzuciła Teresa. Widać nie do końca – odpowiedziała Aleksandra i uśmiechnęła się do pozostałych, jakby właśnie zakończyła niewinną wymianę zdań.
W tle przewijały się te same określenia, których matka nigdy nie użyła wobec niej. Karolina siedziała sztywno, obserwując siostrę. Później prześlę komplet do kancelarii – powiedziała Teresa. Matka wstała i podeszła do półki.
Wzięła do ręki oprawiony artykuł. „Finansowanie wyniesie trzy miliony dwieście tysięcy złotych


