Przycisnąłem ucho do drewna i usłyszałem cichy syk Bartosza. – Potrzebuję gotówki do piątku. – Cisza wróciła do mojego więzienia. Krzyczałem do ciebie.

Pozwoliłem, by łzy napłynęły do moich oczu. – Chodźmy do łóżka, tato. – Podszedł do drzwi. – Zniż o 20 30%, jeśli będziesz musiał.
– Bartosz zapukał do drzwi mojej sypialni. – Monika wtrąciła się pochylając do przodu. – Drzwi one się po prostu zacięły. – Wziąłem długopis, przyniosłem go do papieru.
– Pójdziemy do notariusza razem. – Jutro chciał iść do notariusza. – Poszedłem do mojego pokoju i zamknąłem drzwi. – Lech zwolnił, zwalniając samochód do pełzania.
– Zadzwoń do nich. – Jeśli pójdziesz do nich bezpośrednio z sprzedażą w tarapatach, wyczują krew, zbiją cenę, stracisz 20%, może więcej. – Do Włoch. – Zadzwonię do adwokata Nowaków.
– Powlokłem się z powrotem do domu, do więzienia, które miało stać się sceną. – Florysta konstruował łuk z białych orchidei, który musiał kosztować 20 000 zł sam. – Rzucał tę imprezę, by zebrać 20 milionów złotych. – Powlokłem się powoli do pokoju.
– Tato, syknął, podbiegając do mnie. – Miałem na sobie wopesa, a sobie te same poplamione ubrania z wczoraj. – Wyglądasz jakbyś należał do szpitala. – Zatrzymał się przy drzwiach do pralni.
– Wszedłem do pokoju służby i zamknąłem drzwi. – Dom już nie należał do mnie i z pewnością nie należał do Bartosza. – Odesłałem SMS do Lecha. – To był garnitur, który nosiłem, by zadzwonić dzwonem na giełdzie, gdy moja firma weszła na rynek 20 lat temu.
– Uczesłem srebrne włosy do tyłu. – Zapiąłem złote spinki do mankietów. – Doszedłem do ciężkich, podwójnych drzwi prowadzących do głównej hali. – Zamiast tego zobaczył tytana w garniturze za 20 000 zł, stojącego wysoko, patrzącego na niego z góry, z całkowitą bezlitosnością.
– Doszedłem do lądowania w połowie schodów. – Pozwoliłem, by stała się nie do zniesienia. – Wracaj do swojego pokoju. – Doszedłem do dołu schodów.
– Przeszedłem prosto do krawędzi platformy. – łzy paniki napływające do oczu. – Podszedłem do niego powoli. – Zmusiłeś zdesperowanego człowieka do podpisania.
– Powiedział do Lecha. – Monika pobiegła do mnie. – Jej ręka lecąc do ust. – Obróciłem się z powrotem do Bartosza.
– Wsiadłem do samochodu. – Doszedłem do samochodu. – jedną ostatnią wiadomość do dostarczenia. – Obróciłem się i wsiadłem do samochodu.
– Przycisnęła twarz do szyby. – Sięgnąłem do wewnętrznej kieszeni marynarki. – Wymieniało darowiznę w wysokości 8 milionów 400 000 zł. – Sięgnąłem do kieszeni i dotknąłem paszportu.
– Mój syn szedł do więzienia.


