Pewien mężczyzna próbował mnie kupić za pieniądze, ale ja wygoniłam go ze sklepu. Potem wrócił z propozycją, której nie mogłam odrzucić. Jedno spotkanie zmieniło wszystko, a na koniec czekała…

Pewien mężczyzna próbował mnie kupić za pieniądze, ale ja wygoniłam go ze sklepu. Potem wrócił z propozycją, której nie mogłam odrzucić. Jedno spotkanie zmieniło wszystko, a na koniec czekała...

Przymierzyłam kartę do terminala, poczekałam na charakterystyczne piknięcie i znieruchomiałam. Bez zbędnych dyskusji cisnęłam papierek do kosza i zawołałam następną osobę z kolejki. Gdy ogonek przy kasie w końcu stopniał do zera, facet znowu do mnie podszedł. „To niech pan uderza do jakiegoś biura matrymonialnego.

Thumbnail

Za 20 minut zamykamy sklep. ” Odradzam rzucanie takich tekstów do kobiety, która pod ladą trzyma solidny drewniany wałek do ciasta. „B, bo nie zaczęła pani się do mnie uśmiechać od ucha do ucha na widok drogiego płaszcza. ” Właścicielka zamarła w pół kroku, przycisnęła teczkę do piersi i zmierzyła faceta uważnym spojrzeniem.

Wróciłam do kasy i zobaczyłam, że Roman rozmawia przez komórkę. Schował telefon do kieszeni i podniósł na mnie wzrok. „Wpiszemy do umowy każdy z tych punktów. Do tego chce ksero pana dowodu i potwierdzenie, że to przyjęcie w ogóle się odbędzie.

” A szczególnie wtedy, gdyby gra szła o takie stawki, wyciągnął do mnie dłoń. „Pani Walentyno, ja jadę tylko podpisać papier, a nie przeprowadzić się do pałacu. ” Wręcz przeciwnie, ta moja podejrzliwość chyba nawet przypadła mu do gustu. Rano dałabym sobie rękę uciąć, że jestem nie do kupienia, a już wieczorem jechałam do obcej posiadłości dla konkretnej kwoty na koncie.

Obrazy wisiały co do milimetra, a meble sprawiały wrażenie dobranych według zasad ekskluzywnego katalogu, a nie do zwyczajnego domu, w którym ktoś mieszka. „Do czego służy ten sztuciec? ” Roman zerwał się z miejsca i podszedł do okna. Doskonale wiedziałam, do czego służy ten widelczyk do ostryg.

Po kolejnej nieudanej próbie opadł z sił, ciężko odetchnął i podszedł do okna. Chyba faktycznie kompletnie się do tego nie nadaje. A pani Eleonora wróciła do domu, święcie przekonana, że trafiła na przypadek absolutnie beznadziejny. Od tamtej pory postawił grubą kreskę i przestał dopuszczać do siebie ludzi.

Do wieczora wszystko dopięto na ostatni guzik. Wszystko szło dokładnie po jego myśli, aż do momentu, gdy podszedł do nas główny inwestor. Po krótkiej wymianie grzeczności nagle zwrócił się bezpośrednio do mnie. Zanim jednak przejdę do tego, co wydarzyło się później, zerknijcie na dół, zostawcie łapkę w górę i zasubskrybujcie kanał Alicja, jeśli ta historia jakoś do was trafia.

W pewnym momencie do dyskusji włączył się pewien francuski przedsiębiorca. Roman wywiązał się ze wszystkich ustaleń co do grosza. Spłaciłam cały kredyt w banku i zamówiłam ekipę do wymiany dachu w naszym podwarszawskim domku. A potem jak gdyby nigdy nic wróciłam do pracy w sklepie.

Roman zaczął wpadać do nas coraz częściej. Po kolejnym tygodniu zaprosił mnie znowu do tej swojej podwarszawskiej posiadłości. Roman sięgnął do kieszeni i wyciągnął małe aksamitne pudełeczko. Wtedy potrzebowałem żony do dopięcia kontraktu.

Wyciągnęłam do niego dłoń.