Stałam w przedpokoju, ściskając w dłoni środki czystości, kiedy usłyszałam ten dźwięk — rozpaczliwy płacz dwóch niemowląt odbijający się echem od marmurowych ścian. To był czwarty tydzień mojej…

Stałam w przedpokoju, ściskając w dłoni środki czystości, kiedy usłyszałam ten dźwięk — rozpaczliwy płacz dwóch niemowląt odbijający się echem od marmurowych ścian. To był czwarty tydzień mojej...

Lily Carter przeszła przez żelazną bramę rezydencji Morettich, trzymając przy piersi środki czystości. Serce waliło jej mocniej na widok mężczyzn w czarnych garniturach, z bronią ledwo ukrytą pod marynarkami. Ale to nie uzbrojeni strażnicy sprawili, że krew zamarła jej w żyłach. To był dźwięk rozbrzmiewający w rozległej posiadłości: rozpaczliwe, rozdzierające serce płacze dwóch niemowląt, odbijające się echem od marmurowych ścian.

Thumbnail

Lily miała dwadzieścia siedem lat i od trzech tygodni pracowała tu jako gospodyni. Została wysłana przez agencję, aby zastąpić szóstą pokojówkę, która zrezygnowała z pracy z przerażenia. Minęły trzy tygodnie, a ona wciąż nie mogła przyzwyczaić się do tego dźwięku. Dzisiaj bliźniaki płakały nieprzerwanie od czterech godzin.

Wczoraj płakały przez sześć, przedwczoraj przez siedem. Boże, te biedne małe aniołki, szepnęła, zatrzymując się w wielkim holu, aby złapać oddech. Jej palce mimowolnie przesunęły się po wyblakłej bliźnie na lewym ramieniu, trwałym przypomnieniu męża, który prawie ją zniszczył. Gabriel Moretti pojawił się na szczycie schodów, wyglądając jak człowiek, który stracił wszystko.

Miał zaledwie trzydzieści sześć lat, a wyglądał, jakby w ciągu ostatnich czterech miesięcy postarzał się o dziesięć lat. Mimo że był głową najpotężniejszej rodziny mafijnej w Chicago, ciemne cienie tworzyły głębokie zagłębienia pod jego oczami. Szczękę pokrywał kilkudniowy zarost. Jego zwykle nieskazitelny garnitur był pognieciony nie do poznania, a on sam poruszał się jak duch nawiedzający własny dom.

Mówiono, że zabijał ludzi gołymi rękami, nie mrugnąwszy okiem, a jednak stał tu całkowicie załamany przez dwoje małych dzieci, których nie potrafił pocieszyć. Minęły ponad cztery miesiące, odkąd ktokolwiek w tym domu spał porządnie. Cztery miesiące niekończącego się płaczu, cztery miesiące piekła. Harold, pięćdziesięciopięcioletni lokaj, który służył rodzinie Moretti przez dwadzieścia pięć lat, pokręcił głową z głębokim smutkiem, robiąc notatki w swoim zużytym, skórzanym dzienniku.

Dokumentował wszystko, jak zawsze. Proszę pana, musi pan odpocząć. Nie może pan tak dalej funkcjonować. Załamie się pan.

Odpocząć? Gabriel zaśmiał się gorzko, a jego głos zabrzmiał pusto i bez życia. Jak mogę odpocząć, kiedy moje córki krzyczą, jakby były torturowane? Jakim jestem ojcem?

Jakim człowiekiem, który pozwala swoim dzieciom tak cierpieć? Lily zamarła na marmurowej podłodze. Surowa agonia w głosie Gabriela przeszyła jej serce. Znała ten ból, znała go zbyt dobrze.

Dwa lata temu, kiedy była w piątym miesiącu ciąży, jej były mąż Derek pobił ją tak dotkliwie, że straciła syna. Chciała nadać mu imię Michael, dziecko, którego nigdy nie miała okazji trzymać w ramionach. Wiedziała, jak to jest patrzeć na cierpienie bezbronnej istoty i nie móc go powstrzymać. Gabriel chwycił drżącymi rękami telefon i ponownie zadzwonił do lekarza.

Jego głos załamywał się, gdy błagał o odpowiedzi i rozwiązania, ale odpowiedź z drugiej strony tylko pogłębiała jego rozpacz. Nie wiedzieli, co jeszcze mogą zrobić. Pediatra, neurolodzy, specjaliści od snu, nawet psycholog dziecięcy zbadali bliźniaki. Wydał ponad dwa miliony dolarów, ale nic nie pomogło.

Kończąc rozmowę, uderzył pięścią w ścianę tak mocno, że tynk pękł. Harold podbiegł do niego, nakłaniając go, by nie robił sobie krzywdy. To bez sensu, Harold. Gabriel warknął przez zaciśnięte zęby.

Jestem bezużytecznym ojcem. Nie potrafię nawet powstrzymać własnej córki przed płaczem. Nie potrafiłem ochronić ich matki, a teraz nie potrafię ochronić ich. Lily patrzyła na to, a jej serce pękało na kawałki.

Nigdy nie widziała człowieka tak całkowicie zniszczonego. Nawet potwory z jej przeszłości nie były takie. Jego ból był prawdziwy, surowy i instynktowny. Taki, który przeszywa do szpiku kości.

W tym momencie coś w niej drgnęło. Coś, co uważała za martwe od nocy, w której straciła syna. Płacz bliźniaczek stawał się coraz głośniejszy z pokoju dziecięcego na piętrze. Bella i Sofia miały cztery miesiące i walczyły z czymś, czego nikt nie był w stanie zrozumieć.

Płakały za matką, która nigdy nie wróci do domu, za pocieszeniem, którego nie można kupić za żadne pieniądze. Jeśli sytuacja wkrótce się nie poprawi, szepnął Gabriel łamiącym się głosem, nie wiem, jak długo jeszcze dam radę to znosić. O piętnastej trzydzieści tego samego dnia Lily próbowała skupić się na sprzątaniu, ale płacz dwojga dzieci wbijał się jej w głowę jak igły. Pchała wózek do sprzątania wzdłuż korytarza na drugim piętrze, gdzie drogie obrazy olejne wiszące na ścianach wydawały się dzielić ten sam ciężki smutek co sam dom.

Harold przeszedł obok ze znanym notesem w ręku. Zatrzymał się, aby na nią spojrzeć, po czym westchnął i powiedział, aby posprzątała pokój dzieci, ponieważ pan właśnie zabrał je do szpitala na kontrolę i prawdopodobnie nie wrócą przez około godzinę. Lily skinęła głową i popchnęła wózek w kierunku ostatniego pokoju na końcu korytarza, tego z jasnoróżowymi drzwiami ozdobionymi błyszczącymi srebrnymi gwiazdkami. Otworzyła drzwi, weszła do środka i natychmiast otoczyła ją mieszanka zapachu pudru dla niemowląt i lekarstw.

Dwa małe łóżeczka stały obok siebie, a zabawki leżały nietknięte, bo dzieci nie przestawały płakać na tyle długo, aby się nimi bawić. Lily zaczęła wycierać stolik do przewijania. Potem przeszła do szafy i małego regału wypełnionego książeczkami z obrazkami. Kiedy sięgnęła, aby odkurzyć wyższą półkę, przypadkowo strąciła szklaną buteleczkę perfum, która stała niepewnie na krawędzi.

Spadła z głośnym trzaskiem i rozbiła się na drewnianej podłodze. O Boże! wykrzyknęła Lily, padając na kolana, aby zebrać odłamki. Intensywny zapach róż wypełnił pokój.

W tym momencie usłyszała pośpieszne kroki na schodach i rozdzierający serce płacz dziecka. Potem rozległ się głos Gabriela pytający, co się stało. Wpadł do pokoju, trzymając Bellę. Dziecko płakało tak mocno, że jego twarz stała się ciemnofioletowa, a łzy spływały po zaczerwienionych policzkach.

Sofia leżała w ramionach Harolda, płacząc równie desperacko jak siostra. Gabriel zobaczył potłuczone szkło na podłodze i jego twarz pociemniała. Ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, wydarzyło się coś dziwnego. Lily wciąż klęczała na podłodze.

Jej ręce wyciągnęły się w kierunku Belli, jakby pociągała je niewidzialna nić. Szepnęła, pytając, czy może przez chwilę potrzymać dziecko. Wyczerpanie i rozpacz pozbawiły Gabriela siły, by się kłócić, a nawet myśleć. Więc po prostu położył Bellę w ramionach Lily, jak tonący człowiek chwytający się wszystkiego, co unosi się w zasięgu ręki.

Wtedy zapadła cisza, jakby za sprawą cudu. Bella natychmiast przestała płakać, jakby ktoś przełączył w niej wyłącznik. Otworzyła oczy czerwone i opuchnięte od płaczu, ale już nie płakała. Zamiast tego wpatrywała się w twarz Lily z dziwną, intensywną ciekawością.

Sofia w ramionach Harolda również ucichła, odwracając głowę w stronę siostry i nieznanej kobiety, która ją trzymała. Harold niemal upuścił dziecko w szoku, jąkając się. O Boże, co to jest? Gabriel stał jak skamieniały.

Jego oczy były tak szeroko otwarte, że wyglądały, jakby miały wyskoczyć z orbit. Nie mógł uwierzyć w to, co widział. Tymczasem Lily delikatnie kołysała Bellę w ramionach. Myślała, że jej instynkt macierzyński umarł wraz z dzieckiem, którego nigdy nie urodziła, ale teraz powracał do życia.

Szeptała ciche kołysanki, które kiedyś przygotowała dla Michaela. Cicho, moje słodkie dziecko. Już wszystko w porządku. Jestem tu.

Bella zamknęła oczy, a jej małe paluszki chwyciły ubranie Lily. Po raz pierwszy od czterech miesięcy zasnęła. Harold pospiesznie położył Sofię do łóżeczka i o dziwo dziecko powoli zamknęło oczy i też zasnęło. W pokoju zapadła dusząca cisza.

Gabriel powoli osunął się na podłogę, opierając się plecami o ścianę. Jego ramiona drżały, ale nie z gniewu. Może z ulgi, może z nadziei. Może z jednego i drugiego.

Patrząc na Lily trzymającą śpiącą Bellę, zapytał ochrypłym głosem, jak jej się to udało. Lily potrząsnęła głową, łzy spływały jej po policzkach. Powiedziała, że nie wie. Po prostu miała ochotę potrzymać dziecko.

To wszystko. W międzyczasie Harold gorączkowo notował coś w swoim notatniku. Jego ręce drżały tak bardzo, że pismo stało się nieczytelne. Szeptał, że w ciągu dwudziestu pięciu lat pracy dla rodziny Moretti nigdy nie był świadkiem czegoś takiego.

Ale nikt w pokoju nie zdawał sobie sprawy, że inna para oczu obserwowała ich przez wąską szczelinę w uchylonych drzwiach. Zimne oczy płonące zazdrością i nienawiścią. Wiktoria Ashford otworzyła drzwi i weszła do pokoju dziecięcego w momencie, gdy Gabriel siedział na podłodze, wpatrując się w Lily trzymającą śpiącą Bellę. Nigdy nie widziała takiego wyrazu jego twarzy w ciągu pięciu lat, odkąd go znała.

Stała za drzwiami i obserwowała wszystko od początku, od momentu, gdy pokojówka wyciągnęła rękę, aby wziąć płaczące dziecko, aż do chwili, gdy oboje niemowlęta zasnęły, jak pod wpływem zaklęcia. Jej serce ścisnęło się, jakby ktoś je miażdżył, gdy zobaczyła uśmiech na ustach Gabriela. Był to pierwszy uśmiech, jaki pokazał od czterech miesięcy, i powinien być skierowany do niej, a nie do jakiejś podłej służącej, która pojawiła się nie wiadomo skąd. Wiktoria odchrząknęła i weszła do pokoju, uśmiechając się tak, jak ćwiczyła to tysiące razy.

Powiedziała, że przyszła sprawdzić stan zdrowia dzieci zgodnie z planem i zapytała, co się stało, bo słyszała, że dzieci właśnie wróciły ze szpitala. Wciąż oszołomiony tym, co się właśnie wydarzyło, Gabriel wstał i wskazał na Lily. Powiedział, że Wiktoria nie uwierzy. Sprawiła, że dzieci przestały płakać.

Po raz pierwszy od czterech miesięcy spały spokojnie. Wiktoria poczuła, jakby ktoś wbił jej nóż w pierś. Jednak zachowała uśmiech. Podeszła bliżej do łóżeczka, w którym spała Sofia, i udawała, że sprawdza oddech dziecka, rzucając jednocześnie lodowate spojrzenie na Lily.

To prawdziwy cud, powiedziała fałszywie słodkim głosem. Ale Gabriel, czy ty w ogóle coś wiesz o tej kobiecie? Jak długo tu pracuje? Trzy tygodnie, prawda?

Czy znasz jej przeszłość? Gabriel zmarszczył brwi. Nigdy wcześniej o tym nie myślał, bo był zbyt wyczerpany, aby myśleć o czymkolwiek innym niż o tym, jak powstrzymać płacz córki. Wiktoria dostrzegła okazję i natychmiast ją wykorzystała.

Ściszając głos, powiedziała, że nie chce zepsuć tej przyjemnej chwili. Jednak jako lekarz czuła, że musi go ostrzec, że noworodki są niezwykle wrażliwe i że istnieje wiele sposobów, aby powstrzymać płacz dziecka. Nie wszystkie z nich były bezpieczne. Lily podniosła głowę i spojrzała na Wiktorię.

Wyczuwała wrogość emanującą od kobiety, chociaż nie wiedziała dlaczego. W końcu była tylko pokojówką i nie zrobiła nic złego. Gabriel spojrzał na Wiktorię zdezorientowany i zapytał, co ma na myśli. Wiktoria wzruszyła ramionami niewinnie, mówiąc, że myśli tylko o bezpieczeństwie Belli i Sofii.

Była lekarzem rodziny od pięciu lat. Wiedziała, jak bardzo Gabriel kocha dzieci, i chciała tylko mieć pewność, że osoba, która się nimi opiekuje, jest godna zaufania. Harold stał w kącie pokoju, obserwując wszystko bystrym wzrokiem kogoś, kto żył wystarczająco długo, aby rozpoznać zapach zazdrości. Bez słowa zapisał kilka zdań w swoim notatniku.

Gabriel przez długą chwilę milczał, po czym skinął głową. Zgodził się z Wiktorią, że zleci komuś dokładne zbadanie przeszłości Lily. Na razie jednak najważniejsze było to, że dzieci spały, a on nie chciał ich budzić. Wiktoria uśmiechnęła się triumfalnie, ale szybko ukryła ten uśmiech.

Powiedziała, że całkowicie się zgadza i wróci następnego dnia, aby dokładniej sprawdzić dzieci. Chciała się upewnić, że śpią naturalnie, a nie w wyniku jakiegoś zewnętrznego wpływu. Jej słowa przecięły powietrze jak ostrze, sugerując, że Lily mogła zrobić coś niewłaściwego. Lily poczuła, jak krew uderza jej do twarzy, ale nie odważyła się nic powiedzieć.

Była tylko pokojówką i znała swoje miejsce w tym domu. Wiktoria odwróciła się i wyszła z pokoju, ale zanim wyszła, spojrzała na Lily po raz ostatni, a jej oczy były zimne jak stal. To było ciche ostrzeżenie, że walka dopiero się rozpoczęła. Dwa dni po tej cudownej nocy Gabriel wezwał Lily do swojego gabinetu na pierwszym piętrze, pokoju, do którego nigdy nie miała wstępu od czasu rozpoczęcia pracy w tym domu.

Lily przekroczyła ciężkie dębowe drzwi, a serce waliło jej jak młot. Nie była pewna, czy zrobiła coś złego, czy też zamierza ją zwolnić po tym, co zasugerowała Wiktoria poprzedniego dnia. Gabriel siedział za swoim wypolerowanym czarnym drewnianym biurkiem. Cienie pod jego oczami nie zniknęły, ale zniknęła desperacja.

Kiedy spojrzał na nią, zdała sobie sprawę, że po raz pierwszy widzi ją jako człowieka, a nie niewidzialny cień sprzątający jego dom. Usiądź, powiedział, wskazując krzesło naprzeciwko biurka. Lily usiadła, opierając ręce na udach, starając się nie pokazać, jak bardzo drży. Gabriel przez chwilę milczał, jakby ważył słowa, po czym powiedział jej wprost, że chce, aby została prywatną nianią Belli i Sofii.

Zapłaciłby jej dziesięciokrotność obecnej pensji, a ona mieszkałaby w willi, opiekując się dziećmi przez całą dobę. Lily otworzyła usta ze zdziwienia. Nigdy nie spodziewała się, że spotkanie potoczy się w ten sposób. Wydukała, że jest tylko pokojówką.

Nie ma żadnych kwalifikacji ani doświadczenia w opiece nad dziećmi. Gabriel machnął ręką, jakby odpędzając jej obawy. Powiedział, że zatrudnił dziesiątki certyfikowanych ekspertów, ale żaden z nich nie był w stanie osiągnąć takich samych rezultatów jak ona. Przez ostatnie dwie noce Bella i Sofia spały spokojnie, gdy tylko była w pobliżu.

To było wszystko, czego potrzebował. Lily zagryzła wargę i rozejrzała się po luksusowym pokoju, przyglądając się drogim obrazom i kolekcji broni zawieszonej na ścianie. Wiedziała, do kogo należy ten dom. Wiedziała, kim są mężczyźni w czarnych garniturach na zewnątrz, i bała się.

Wzięła głęboki oddech i szczerze powiedziała, że nie jest pewna, czy będzie w stanie mieszkać w tym domu. Wiedziała, kim on jest. Wiedziała, czym jest rodzina Moretti, a ona była tylko zwykłą kobietą, która pragnęła spokojnego życia. Gabriel przyglądał się jej przez dłuższą chwilę, po czym niespodziewanie zapytał, czy zna Dereka Lawsona.

Lily zbladła, jakby ktoś wylał na nią wiadro lodowatej wody. Drżącym głosem zapytała, skąd zna to nazwisko. Gabriel otworzył teczkę na biurku i przesunął ją w jej stronę. Powiedział, że zgodnie z sugestią Wiktorii zlecił jej śledzenie i wie wszystko.

Wiedział o jej toksycznym małżeństwie, utraconym synu i długu wysokości pięćdziesięciu tysięcy dolarów, który jej były mąż zostawił gangowi Franka Castellano. Lily poczuła, jakby ziemia pod jej stopami się zapadała. Nigdy nie wyobrażała sobie, że jej przeszłość zostanie w ten sposób ujawniona. Łzy spływały jej po twarzy, gdy szeptała, co zamierza zrobić z tą informacją.

Gabriel wstał, obszedł biurko i usiadł na krześle obok niej. Cichym, spokojnym głosem powiedział, że nie zamierza nic robić. Chciał tylko zaproponować jej układ. Jeśli zgodzi się zostać i opiekować się jego córkami, spłaci wszystkie jej długi wobec Franka Castellano i zagwarantuje, że Derek Lawson nigdy więcej nie będzie mógł jej skrzywdzić.

Lily podniosła głowę i spojrzała na niego przekrwionymi oczami, nie mogąc uwierzyć w to, co słyszy. Zapytała, dlaczego miałby jej pomóc, skoro była tylko pokojówką. Gabriel spojrzał przez okno, a jego wzrok był nieobecny. Powiedział jej, że jego żona zmarła podczas porodu bliźniaczek.

Przysiągł, że za wszelką cenę będzie chronił swoje córki. Jednak przez cztery miesiące nie udało mu się to. Patrzył, jak płaczą, czując się bezsilny, by im pomóc. Teraz, gdy ktoś w końcu przyniósł im spokój, był gotów zapłacić każdą cenę.

Lily zamknęła oczy. Przez jej umysł przemknął obraz twarzy Dereka wykrzywionej w gniewie. Przypomniała sobie groźby, które wysyłał jej każdej nocy. Przypomniała sobie czasy, kiedy była zmuszona do przeprowadzki, bo bała się, że ją znajdzie.

Wiedziała, że nie może uciekać w nieskończoność. Otworzyła oczy, spojrzała na Gabriela i skinęła głową. Powiedziała, że się zgadza, ale pod jednym warunkiem. Chciała, żeby obiecał, że nigdy nie zmusi jej do nielegalnych działań.

Gabriel uśmiechnął się rzadkim, łagodnym uśmiechem na swojej zazwyczaj zimnej twarzy. Powiedział, że musi tylko opiekować się jego córkami. To wszystko, o co prosi. I tak oto Lily Carter oficjalnie wkroczyła do niebezpiecznego świata rodziny Moretti, nieświadoma, że ta decyzja na zawsze zmieni jej życie.

Tej nocy, po tym jak Lily zgodziła się zostać, a Harold odprowadził ją do jej nowego pokoju na drugim piętrze, blisko pokoju dziecięcego bliźniaków, Tony Russo zapukał do drzwi gabinetu Gabriela, trzymając w ręku grubą teczkę. Gabriel skinął na swojego prawą rękę, aby wszedł. Gabriel siedział za biurkiem, przed sobą miał szklankę whisky. Jego wzrok utkwił w zdjęciu zmarłej żony wiszącym na ścianie.

Tony położył teczkę i powiedział, że zgłębił sprawę zgodnie z prośbą Gabriela. Były tam informacje, o których Gabriel musiał dowiedzieć się natychmiast. Gabriel otworzył teczkę i zaczął czytać, a jego twarz ciemniała z każdą przewracaną stroną. Tony wyjaśnił, że Derek Lawson, były mąż Lily, był winien pieniądze Frankowi Castellano.

Kiedyś pracował dla organizacji Franka jako kurier nielegalnych towarów, a dług wysokości pięćdziesięciu tysięcy dolarów stanowiły w rzeczywistości pieniądze ze skradzionych towarów, które Derek przywłaszczył sobie przed zniknięciem. Gabriel dotarł do ostatniego zdania raportu i zacisnął dłoń tak mocno, że papier się pogniótł. Frank Castellano był człowiekiem, który zorganizował otrucie Sereny, gdy była w ciąży. Człowiekiem, który zabił jego żonę.

Tony spojrzał na swojego szefa z niepokojem i zasugerował, że to może być zbieg okoliczności. Lily Carter wydawała się nie wiedzieć nic o powiązaniach między swoim byłym mężem a Frankiem. Było jednak również możliwe, że została tam umieszczona z jakiegoś powodu. Gabriel wstał i podszedł do okna, wpatrując się w czarną jak smoła noc.

Następnie nakazał Toniemu natychmiast przyprowadzić Lily do gabinetu. Dziesięć minut później Lily pojawiła się w drzwiach, wyglądając na zmartwioną, z wilgotnymi włosami po prysznicu. Zaprowadzono ją do środka, a drzwi zamknęły się za nią z zimnym kliknięciem. Gabriel zwrócił się do niej, patrząc jej ostrym wzrokiem, i zapytał, czy wie, kim jest Frank Castellano.

Lily potrząsnęła głową, mówiąc, że wie tylko, iż Derek był winien pieniądze gangowi, ale nigdy ich nie spotkała ani nie znała ich nazwisk. Gabriel podszedł bliżej, aż poczuła zapach whisky w jego oddechu, i powiedział jej, że Frank Castellano to człowiek, który zabił jego żonę. Jej były mąż pracował dla niego. Lily cofnęła się o krok, jakby otrzymała cios w klatkę piersiową.

Jej oczy były szeroko otwarte ze zdziwienia i strachu. Wydukała, że nie wie. Przysięgała na Boga, że nic o tym nie wie. Derek nigdy nie powiedział jej, czym się zajmuje, ani komu jest winien pieniądze.

Gabriel długo przyglądał się jej twarzy. Żyjąc całe życie w półświatku, wiedział, jak rozpoznać kłamstwo, a w oczach Lily nie było nic, co sugerowałoby oszustwo. Kazał jej opowiedzieć mu wszystko o Dereku Lawsonie od początku do końca, nie pomijając niczego. Lily osunęła się na najbliższe krzesło.

Ramiona drżały jej, a łzy spływały po twarzy. Zaczęła opowiadać o swoim piekielnym małżeństwie. Poznała Dereka, gdy miała dwadzieścia dwa lata. Wtedy wydawał się idealnym mężczyzną, uprzejmym i czarującym.

Ale wszystko zmieniło się zaraz po ślubie. Derek zaczął ją bić bez powodu. Jeśli jedzenie było trochę zimne, jeśli dom nie był wystarczająco czysty lub jeśli rozmawiała z kimkolwiek, bił ją. Podciągnęła rękaw, odsłaniając długą bliznę na ramieniu, i powiedziała, że pochodzi ona z czasów, kiedy Derek zranił ją nożem, ponieważ odważyła się spojrzeć na innego mężczyznę na ulicy.

Gabriel wpatrywał się w bliznę i zacisnął szczękę. Lily kontynuowała, mówiąc, że kiedy była w piątym miesiącu ciąży, miała nadzieję, że sytuacja się poprawi, ponieważ Derek wydawał się zadowolony z tej wiadomości. Jednak pewnej nocy wrócił do domu pijany i bił ją, aż leżała nieruchomo na podłodze w kałuży krwi. Straciła syna.

Dziecko, któremu miała nadać imię Michael. Dziecko, którego nigdy nie miała okazji potrzymać. Jej głos załamał się, gdy powiedziała, że po tej nocy uciekła. Złożyła wniosek o rozwód i próbowała odbudować swoje życie.

Jednak Derek znalazł ją i zagroził, że ją zabije, jeśli nie spłaci jego długów. Gabriel milczał przez długi czas, a potem zrobił coś, czego Lily nigdy by się nie spodziewała. Usiadł na krześle naprzeciwko niej i niskim, spokojnym głosem powiedział, że jej wierzy. Widział wystarczająco dużo, aby wiedzieć, że nie jest ani szpiegiem, ani zdrajczynią.

Była po prostu kobietą, która zniosła zbyt wiele cierpień. Obiecał, że od tej chwili będzie chroniona, a Derek Lawson nigdy więcej nie będzie mógł jej skrzywdzić. Kolejne dwa tygodnie minęły jak sen, o którym Lily nigdy nie śmiała marzyć. Rezydencja Morettich wciąż była strzeżona przez mężczyzn w czarnych garniturach noszących broń pod marynarkami i wciąż panowała w niej ciężka atmosfera podziemnego imperium.

Ale dla Lily powoli stawała się czymś, czego nigdy wcześniej nie miała. Domem. Bella i Sofia zmieniły się, jakby narodziły się na nowo. Niemowlęta, które kiedyś płakały dzień i noc, teraz uśmiechały się, gdy Lily wchodziła do pokoju, a ich jasne oczy błyszczały jak małe gwiazdki.

Harold napisał w swoim notatniku, że po raz pierwszy od narodzin bliźniaczek usłyszał ich śmiech i że ten cud mógł być dziełem tylko jednej osoby. Gabriel nie wyglądał już jak duch. Cienie pod oczami stopniowo blakły. Jego garnitury znów stały się eleganckie i w końcu miał siłę, by ponownie zająć się sprawami rodziny.

Była jednak jedna zmiana, której nie zauważył. Coraz więcej czasu spędzał, obserwując z daleka Lily bawiącą się z jego córkami. Jego wzrok śledził każdy delikatny ruch, gdy kołysała je do snu. Pewnego wieczoru po tym, jak dzieci zasnęły, Gabriel i Lily spotkali się przypadkowo na korytarzu na drugim piętrze.

Zapytał ją, czy nie ma ochoty na herbatę, bo nie może zasnąć, a ona skinęła głową, nie wiedząc dlaczego. Usiedli w małym salonie na piętrze, a delikatne żółte światło padało na ich twarze, naznaczone bliznami przeszłości. Nagle Gabriel zapytał, czy kiedykolwiek myślała o dziecku, które straciła. Lily przez chwilę milczała, po czym skinęła głową.

Powiedziała, że nie ma dnia, w którym nie myśli o Michaelu. Wciąż wyobraża sobie, jaki byłby, gdyby się urodził, jak wyglądałyby jego oczy i uśmiech. Gabriel spojrzał na swoją filiżankę herbaty i powiedział, że rozumie to uczucie. On również codziennie myślał o Serenie.

O tym, co powinna była zobaczyć. Pierwszy śmiech ich córki, jej pierwsze kroki. Siedzieli w milczeniu przez długi czas, nie potrzebując więcej słów, ponieważ rozumieli swój ból lepiej, niż można to wyrazić słowami. Ale podczas gdy Lily i Gabriel powoli zbliżali się do siebie podczas tych długich nocy cichych rozmów, inna para oczu obserwowała ich z coraz większą nienawiścią.

Wiktoria Ashford przychodziła do rezydencji dwa razy w tygodniu, aby sprawdzić, co u dzieci, jak zwykle, ale tak naprawdę przychodziła, aby obserwować, pamiętać i szukać okazji, aby usunąć Lily z życia Gabriela. Widziała, jak Gabriel patrzy na Lily i jak się uśmiecha, kiedy ona opowiada o małych psotach bliźniaków. Każde spojrzenie było dla niej jak nóż wbity w serce. Tej nocy Wiktoria siedziała w swoim samochodzie zaparkowanym w ciemnej uliczce na obrzeżach Chicago.

Naprzeciwko niej siedział chudy mężczyzna o matowych, zamglonych oczach. Derek Lawson spojrzał na nią podejrzliwie, pytając, czego od niego chce i dlaczego kobieta taka jak ona w ogóle wie, kim on jest. Wiktoria uśmiechnęła się chłodno, położyła grubą kopertę z gotówką na kierownicy i powiedziała mu, że wie, iż szuka swojej byłej żony, i że może mu dokładnie powiedzieć, gdzie ona jest. Derek spojrzał na kopertę, potem znów na Wiktorię i zapytał, czego ona chce w zamian.

Wiktoria wyjęła zdjęcie Lily trzymającej Bellę w ogrodzie rezydencji Morettich. Powiedziała, że chce tylko usunąć tę kobietę z życia jednego mężczyzny. Jeśli Derek jej pomoże, zapłaci mu sto tysięcy dolarów i spłaci cały jego dług wobec Franka Castellano. Derek podniósł zdjęcie i wpatrywał się w nie, a jego oczy pociemniały z nienawiści, gdy rozpoznał twarz żony, która go opuściła.

Natychmiast skinął głową na znak zgody. Trzy dni po pierwszym spotkaniu Wiktoria i Derek spotkali się ponownie w zaniedbanym barze na południowych obrzeżach Chicago, miejscu bez kamer bezpieczeństwa i bez nikogo, kto przejmowałby się tym, co mogą knuć dwoje nieznajomych. Wiktoria weszła do baru w czarnym płaszczu naciągniętym głęboko na głowę i wybrała zacieniony kąt z tyłu. Derek był już na miejscu i pił tanie piwo z butelki.

Miał przekrwione oczy, prawdopodobnie z powodu braku snu i czegoś jeszcze. Wiktoria usiadła naprzeciwko niego, położyła na stole skórzaną teczkę i otworzyła ją, ukazując starannie ułożone w niej pliki banknotów. Wystarczająco dużo, by wzbudzić chciwość Dereka. To jest pięćdziesiąt tysięcy dolarów, powiedziała cicho Wiktoria.

Pozostałe pięćdziesiąt tysięcy dostaniesz po wykonaniu zadania. Derek oblizał wargi, wpatrując się w pieniądze, i zapytał, co dokładnie Wiktoria chce, żeby zrobił swojej nieszczęsnej byłej żonie. Wiktoria potrząsnęła głową, mówiąc, że nie chce, żeby robił cokolwiek bezpośrednio Lily w tej chwili. Chciała tylko, żeby milczał i czekał.

Ona sama zajmie się wszystkim po swojemu. Derek zmarszczył brwi, wyraźnie zdezorientowany, i zapytał, do czego więc jest potrzebny. Wiktoria uśmiechnęła się ponuro i wyjaśniła, że kiedy wszystko się skończy, Lily zostanie wyrzucona z rezydencji Morettich w niesławie. W tym momencie Derek będzie mógł zrobić z nią, co zechce, ponieważ nie będzie już nikogo, kto mógłby ją chronić.

Jeśli jednak jej plan się nie powiedzie, będzie potrzebowała Dereka jako świadka, który oskarży Lily o rzeczy, których nigdy nie zrobiła. Derek prychnął, mówiąc, że podoba mu się ten plan i że będzie czekał. Ostrzegł jednak Wiktorię, że jeśli spróbuje go oszukać, sprawi, że pożałuje tego. Wiktoria podsunęła Derekowi teczkę i wstała.

Powiedziała, że nie ma zwyczaju zdradzać sojuszników i że może się zrelaksować i czekać na dobre wieści. Tej nocy Wiktoria wróciła do swojego luksusowego apartamentu w centrum Chicago i otworzyła szafkę z lekami w swojej prywatnej klinice, którą prowadziła równolegle z pracą jako lekarz rodziny Moretti. Przeszukała starannie ułożone butelki, aż znalazła to, czego potrzebowała. Środek uspokajający dla niemowląt.

Lek, którego działanie i dawkowanie znała doskonale, ponieważ przepisała go setki razy w swojej karierze. Trzymając butelkę pod światło, podziwiała czysty płyn migoczący jak kryształ, i uśmiechnęła się, widząc, jak jej idealny plan nabiera kształtu. Poczeka, aż Gabriel wyjedzie, a potem przyjdzie sprawdzić, co u dzieci, jak zwykle, i poda Belli dawkę środka uspokajającego wystarczająco silną, aby zapadła w nienaturalnie głęboki sen. Następnie schowa butelkę w pokoju Lily i pozwoli Gabrielowi samemu odkryć sfabrykowaną prawdę.

Nikt nie podejrzewałby lekarza, który służył rodzinie Moretti od pięciu lat, a cała wina spadłaby na nową pokojówkę, która była tam dopiero od miesiąca. Wiktoria włożyła butelkę do torebki, spojrzała przez okno na odległe światła miasta i szepnęła w ciemności, że Lily Carter wkrótce dowie się, czym naprawdę jest piekło. Okazja, na którą czekała Wiktoria, nadeszła w końcu w czwartek rano, kiedy Gabriel poinformował domowników, że musi lecieć do Nowego Jorku, aby zająć się ważną sprawą, i będzie nieobecny przez co najmniej dwa dni. Lily stała w korytarzu, trzymając Sofię, kiedy usłyszała tę wiadomość, a w jej piersi pojawiło się niejasne uczucie niepokoju, którego nie potrafiła wyjaśnić.

Odrzuciła jednak to uczucie, mówiąc sobie, że niepotrzebnie się martwi. Przed wejściem do samochodu Gabriel zatrzymał się przed nią, spojrzał na nią i powiedział, że ufa jej w kwestii swoich córek oraz że Harold i Tony będą do jej dyspozycji, jeśli będzie czegoś potrzebowała. Lily skinęła głową i obiecała, że dobrze zaopiekuje się Bellą i Sofią. Nie wiedziała, że to ostatni raz, kiedy widzi to spojrzenie zaufania w jego oczach przez bardzo długi czas.

Tego popołudnia Wiktoria przybyła do bramy rezydencji ze swoją torbą lekarską i powiedziała Toniemu, że przyszła na rutynową kontrolę zdrowia dziecka. Tony nie miał powodu, by wątpić w lekarza, który służył rodzinie od pięciu lat, i przepuścił ją bez zadawania żadnych pytań. Wiktoria weszła po schodach z bijącym sercem. Nie z niepokoju, ale z podekscytowania.

Od wielu dni przygotowywała się do tej chwili i nic nie mogło jej teraz powstrzymać. Kiedy dotarła do pokoju dziecięcego, Lily karmiła Sofię, a Bella leżała w łóżeczku i bawiła się różową grzechotką. Wiktoria uśmiechnęła się słodko, mówiąc, że najpierw musi zbadać Bellę, i poprosiła Lily, aby zabrała Sofię do sąsiedniego pokoju, żeby dziecko nie przeszkadzało podczas badania. Lily niczego nie podejrzewała.

Zaniósła Sofię do sąsiedniego pokoju, gdzie kołysała ją do snu. Wiktoria została sama z Bellą. To była chwila, na którą czekała. Zamknęła drzwi, szybko wyjęła środek uspokajający z torby, napełniła strzykawkę niewielką dawką i delikatnie podniosła Bellę na ręce.

Dziecko patrzyło na nią czystymi, niewinnymi oczami, nieświadome, że kobieta, która je trzyma, zamierza je skrzywdzić. Wiktoria z wprawą wstrzyknęła lek do ramienia dziecka. Bella krzyczała z bólu, ale Wiktoria szybko ją uspokoiła i położyła z powrotem do łóżeczka. Następnym krokiem było ukrycie dowodów.

Opuściła pokój dziecięcy i wślizgnęła się do pokoju Lily na końcu korytarza. Otworzyła szufladę przy łóżku i schowała butelkę środka uspokajającego pod stosem ubrań. Zostałaby znaleziona podczas przeszukania, ale nie na tyle oczywista, aby wzbudzić natychmiastowe podejrzenia. Wróciła do pokoju dziecięcego w momencie, gdy Lily wróciła, niosąc głęboko śpiącą Sofię.

Wiktoria powiedziała Lily, że Bella czuje się doskonale i że wróci w następnym tygodniu na kolejną kontrolę. Następnie pożegnała się z Lily z uśmiechem, który tylko diabeł mógł nosić. Dwie godziny po wyjściu Wiktorii Lily zaczęła czuć, że coś jest nie tak z Bellą. Zwykle żywe dziecko, szybko się uśmiechające, leżało teraz nieruchomo w łóżeczku, z matowymi oczami, jakby wpatrywało się w pustkę.

Bez względu na to, jak bardzo Lily próbowała ją obudzić, jej reakcje były słabe i ospałe. Lily ogarnęła panika i zawołała Harolda z góry. Starszy lokaj zbadał Bellę z głębokim zaniepokojeniem, stwierdzając, że nie wygląda ona normalnie i należy natychmiast wezwać lekarza. Lily zadzwoniła do Wiktorii, ponieważ była to jedyna znana jej lekarka rodzinna.

Jednak Wiktoria nie odebrała telefonu. Lily zadzwoniła więc do Gabriela drżącym głosem, informując go, że coś jest nie tak z Bellą i że dziecko nie reaguje normalnie. Powiedziała, że nie wie, co robić. Gabriel krzyknął do Toniego, żeby natychmiast zabrał dziecko do szpitala, mówiąc, że wróci najwcześniejszym możliwym lotem.

Lily przytuliła Bellę do piersi. Dziecko było bezwładne jak szmaciana lalka. Łzy spływały po twarzy Lily, gdy szeptała modlitwy, błagając Boga, aby jej nie zabierał, i prosząc, że nie przetrwa utraty kolejnego dziecka. W międzyczasie Sofia zaczęła płakać w swoim łóżeczku, jakby wyczuwając, że coś strasznego dzieje się z jej siostrą.

Ten płacz rozbrzmiał w rezydencji jak ostrzeżenie przed nadchodzącą burzą. Gabriel poleciał do Chicago ostatnim nocnym lotem. Przez cztery godziny lotu nie zmrużył oka. Nie mógł zapomnieć obrazu Belli leżącej nieruchomo w ramionach Lily, który widział na filmie przesłanym mu przez Harolda.

Kiedy samolot wylądował o drugiej w nocy, Tony czekał już na lotnisku z wiadomością, że Bella została przewieziona do szpitala, gdzie lekarze znaleźli ślady środka uspokajającego w jej krwi. Przeprowadzono detoksykację i powoli wracała do zdrowia, ale nadal była bardzo osłabiona. Gabriel wtargnął do szpitala jak siła natury. Otworzył drzwi sali i zobaczył swoją córkę leżącą na śnieżnobiałym łóżku z kroplówką podłączoną do jej małej rączki.

Jej twarz była tak blada, że poczuł, jakby serce mu zamarło. Sofia spała w ramionach Harolda na pobliskim krześle. Lily stała w kącie z opuchniętymi od płaczu oczami. Podbiegła do Gabriela, mówiąc, że nie wie, co się stało.

Przysięgała, że nic nie zrobiła. Gabriel nie spojrzał na nią. Zamiast tego podszedł do łóżka Belli, wziął małą rączkę córki i drżącym głosem zapytał lekarza, skąd wzięły się środki uspokajające. Lekarz prowadzący wyjaśnił, że był to środek uspokajający na receptę dla niemowląt, coś, co tylko lekarz lub osoba posiadająca wiedzę medyczną wie, jak podawać, i że gdyby Bella trafiła do szpitala kilka godzin później, konsekwencje mogłyby być śmiertelne.

W tym momencie telefon Gabriela zawibrował, sygnalizując połączenie od Wiktorii. Fałszywie zatroskanym tonem powiedziała, że właśnie dowiedziała się o Belli i jest w drodze do szpitala. Najpierw jednak chciała powiedzieć Gabrielowi coś ważnego. Kiedy wcześniej tego popołudnia przyszła zbadać dzieci, zauważyła, że Lily zachowuje się dziwnie, i podejrzewała, że należy sprawdzić jej pokój.

Gabriel zakończył rozmowę i zadzwonił do Toniego. Jego głos był zimny jak lód, kiedy nakazał Toniemu natychmiast przeszukać pokój Lily i zgłosić wszystko, co znajdą. Piętnaście minut później Tony oddzwonił napiętym głosem, aby poinformować, że w szufladzie przy łóżku Lily znaleźli butelkę środków uspokajających, dokładnie tych samych, o których wspomniała lekarka. W tej chwili świat Lily runął.

Gabriel zwrócił się do niej z oczami przekrwionymi z gniewu i bólu i ryknął, żądając wyjaśnienia, co zrobiła jego córce. Lily gorączkowo potrząsnęła głową. Łzy spływały jej po twarzy, płakała, że nie wie, skąd wzięła się ta butelka, i przysięgała na duszę swojego zmarłego syna, że nigdy nie skrzywdziłaby Belli. Gabriel uderzył pięścią w ścianę szpitala, powodując drżenie całego pokoju.

Krzyczał, że jej zaufał. Otworzył przed nią swój dom i powierzył jej opiekę nad swoimi córkami. A ona tak mu się odwdzięczyła. Lily upadła na kolana na zimnej podłodze szpitala, chwyciła Gabriela za nogi i błagała go, żeby jej uwierzył.

Powiedziała, że kocha Bellę i Sofię jak własne dzieci i nigdy by ich nie skrzywdziła. Ale Gabriel odepchnął ją kopnięciem z obrzydzeniem na twarzy. Nakazał natychmiast ją wyprowadzić i zabronił jej kiedykolwiek wracać do rezydencji Morettich lub zbliżać się do jego córek. Tony chwycił Lily za ramię i wyciągnął ją z sali.

Ona szarpała się i krzyczała, ale nie mogła uwolnić się z jego żelaznego uścisku. Na zewnątrz nieustannie lał deszcz. Tony wypchnął Lily za drzwi i rzucił jej torbę na mokry chodnik. Upadając pod deszczem, spojrzała w górę na czarne jak smoła niebo i krzyknęła, a łzy mieszały się z ulewą spływającą po jej twarzy, pytając, dlaczego jej życie musi być tak okrutne.

W sali Sofia nagle się obudziła i zaczęła krzyczeć, jakby wyczuwała, że Lily zniknęła. Jej płacz rozdarł noc i głęboko poruszył Gabriela. Bella, która leżała na szpitalnym łóżku, również otworzyła oczy. Jej usta drżały, gdy coś szeptała, co wszyscy słyszeli, ale nikt nie odważył się o tym wspomnieć.

Harold stał w kącie, obserwując wszystko z zamyśleniem. Wyjął notes i napisał, że coś jest nie tak i że odkryje prawdę. Lily szła przez deszcz przez dwie godziny, zanim w końcu znalazła drogę powrotną do swojego starego mieszkania w slumsach zachodniego Chicago. Nie miała pieniędzy na taksówkę.

Bateria w jej telefonie już dawno się wyczerpała, a nie miała nikogo, do kogo mogłaby zadzwonić. Kiedy dotarła do drzwi zaniedbanego mieszkania, które wynajmowała przed podjęciem pracy w rezydencji Morettich, od razu wyczuła, że coś jest nie tak. Drzwi były uchylone, zamek został wyłamany. W środku panował chaos, jakby przeszła przez nie burza.

Meble były przewrócone. Ubrania były porozrzucane po podłodze. Jej szafa została rozbita na kawałki. Na ścianie widniał prymitywny czerwony napis: Nie ukryjesz się wiecznie.

Lily stała sparaliżowana w drzwiach, a jej nogi drżały tak bardzo, że musiała trzymać się framugi drzwi, aby nie upaść. Wiedziała dokładnie, kto to zrobił. Nagle ktoś chwycił ją za włosy od tyłu, pociągnął do tyłu i rzucił na podłogę. Derek Lawson górował nad nią, a jego oczy były przekrwione od alkoholu i narkotyków.

Uśmiechnął się i powiedział, że zdradziecka żona w końcu wróciła do domu po tym, jak została wyrzucona z zamku księcia. Lily próbowała czołgać się w kierunku drzwi, ale Derek kopnął ją w brzuch, powodując, że zgięła się w pół z bólu. Chwycił ją za kołnierz, podniósł i uderzył pięścią w twarz z miażdżącą siłą. Krew płynęła jej z nosa i ust, ale on nie przestał.

Bił ją bezlitośnie, krzycząc, że uciekła od niego i upokorzyła go. Oskarżył ją o wygodne życie w domu szefa mafii, podczas gdy on był zmuszony ukrywać się jak szczur kanalizacyjny. Lily nie miała już siły, by się bronić. Skuliła się, próbując chronić głowę, podczas gdy na jej ciało spadały ciosy pięściami i kopnięcia.

Nie wiedziała, jak długo to trwało, zanim Derek w końcu przestał. Wyczerpany splunął na nią. Zabiał jej ostatnie pieniądze i wyszedł. Lily leżała nieruchomo na zimnej podłodze, a pod jej głową gromadziła się krew.

Nie mogła się ruszyć z powodu bólu. Zamknęła oczy, myśląc, że śmierć może być lepsza niż dalsze życie w takich warunkach. Przez czysty przypadek starszy sąsiad usłyszał hałas i wezwał policję. Znaleźli ją nieprzytomną w mieszkaniu i przewieźli na pogotowie.

Lekarze zdiagnozowali u niej dwa złamane żebra, łagodny uraz mózgu, stłuczenie śledziony i liczne siniaki na całym ciele. Powiedzieli, że gdyby przybyła nawet trzydzieści minut później, nie przeżyłaby. Lily leżała w szpitalnym łóżku przez trzy dni, nie mówiąc ani słowa, wpatrując się pustym wzrokiem w biały sufit, jakby jej dusza opuściła już ciało. Czwartego dnia pojawiła się nieoczekiwana gość: Margaret Carter.

Ciotka, która przyjęła ją pod swój dach w wieku szesnastu lat i znęcała się nad nią przez całe dzieciństwo, weszła do pokoju ze łzami w oczach i bukietem białych goździków. Lily odwróciła twarz i ochrypłym głosem zapytała, co ona tu robi. Margaret usiadła na krześle obok łóżka i zaczęła płakać. Powiedziała, że dowiedziała się o hospitalizacji swojej siostrzenicy od policji i natychmiast przyjechała.

Kiedy zobaczyła obrażenia Lily, zdała sobie sprawę, że to wszystko jej wina. Lily zaśmiała się gorzko i powiedziała, że to sprawka Dereka, a nie jej. Margaret potrząsnęła głową, a łzy spływały po jej pomarszczonej twarzy. Powiedziała, że gdyby od początku traktowała Lily z życzliwością, gdyby kochała ją jak matka, zamiast dręczyć ją jak służącą, to może Lily nie wyszłaby za Dereka, nie znosiłaby lat przemocy, nie straciłaby dziecka i nie trafiłaby do szpitala w takim stanie.

Po raz pierwszy od trzydziestu lat, odkąd ją znała, Lily dostrzegła w oczach ciotki prawdziwą skruchę i nie wiedziała, jak powinna się czuć. Margaret wzięła Lily za rękę i szepnęła przeprosiny. Powiedziała, że wie, iż jest już za późno, ale mimo to musi to powiedzieć. Przepraszała za to, że jej nie kochała i zmuszała ją do pracy jak służącą we własnym domu.

Przepraszała za to, że nie chroniła jej, kiedy najbardziej tego potrzebowała. Lily zamknęła oczy i pozwoliła łzom wsiąknąć w poduszkę. Nie odpowiedziała, ponieważ nie wiedziała, co jeszcze mogłaby powiedzieć. Podczas gdy Lily leżała w szpitalnym łóżku naprzeciwko ciotki, Harold w rezydencji Morettich nie mógł zasnąć, a jego podejrzenia nieustannie krążyły mu w głowie noc po nocy.

Służył rodzinie Morettich przez dwadzieścia pięć lat i widział wystarczająco dużo, aby wiedzieć, kiedy coś jest nie tak. Przeglądając swój notatnik, ponownie przeczytał to, co napisał w dniu, w którym Bella została otruta. Doskonale pamiętał, jak Wiktoria przyszła tego popołudnia zbadać dzieci i poprosiła Lily, aby zabrała Sofię do innego pokoju, żeby mogła zostać sama z Bellą. Harold postanowił przejrzeć nagrania z kamer bezpieczeństwa rezydencji.

O drugiej w nocy, kiedy nikt nie zwracał uwagi, wszedł do pomieszczenia kontroli bezpieczeństwa i przewinął nagranie z tego dnia. To, co zobaczył, sprawiło, że krew w jego żyłach zamarzła. Wiktoria była sama z Bellą w pokoju dziecięcym przez pełne dwadzieścia minut. Odległy kąt kamery nie pokazywał dokładnie, co robiła, ale wyraźnie widział, jak sięga do torebki, wyjmuje coś i pochyla się nad łóżeczkiem Belli.

Dwadzieścia minut później Wiktoria opuściła pokój dziecięcy i poszła prosto korytarzem do pokoju Lily. Została w nim przez około trzy minuty, po czym wróciła do pokoju dziecięcego, jakby nic się nie stało. Harold zatrzymał nagranie i siedział tak przez długi czas, zdając sobie sprawę, że znalazł dokładnie to, czego szukał. Następnego ranka Harold poszedł do Toniego Russo i pokazał mu nagranie.

Po obejrzeniu go Tony zbladł, zdając sobie sprawę, że mogli wyrzucić niewłaściwą osobę. Obaj mężczyźni postanowili przeprowadzić dalsze dochodzenie przed zgłoszeniem sprawy Gabrielowi, ponieważ potrzebowali mocniejszych dowodów niż niewyraźne nagranie wideo. Harold zasugerował sprawdzenie aptek w całym mieście, aby dowiedzieć się, kto kupił środek uspokajający znaleziony we krwi Belli. Dzięki kontaktom rodziny Moretti zadanie to nie było trudne.

W ciągu dwóch dni Tony uzyskał paragon z apteki na przedmieściach Chicago. A nazwisko na nim zawarte zaskoczyło ich obu: Wiktoria Ashford. Harold zacisnął paragon w dłoni, mówiąc, że potrzebują więcej dowodów, aby Wiktoria nie mogła temu zaprzeczyć. Tej nocy Tony pojechał sam do mieszkania Wiktorii, podczas gdy ona pracowała na nocnej zmianie w szpitalu.

Wyważył zamek w tylnych drzwiach i wślizgnął się do środka z wprawą kogoś, kto wykonywał tego typu zadania dla rodziny Moretti setki razy. Mieszkanie Wiktorii było luksusowe i nieskazitelnie uporządkowane. Tony wiedział jednak, że nawet najbardziej ostrożni przestępcy zawsze gdzieś zostawiają ślady. Przeszukał jej biuro i znalazł drugi telefon komórkowy ukryty w zamkniętej szufladzie.

Otworzył go i przeczytał wiadomości. Z każdą wiadomością czuł się coraz bardziej zdradzony, ponieważ zdał sobie sprawę, że nie popełnili tylko błędu. Popełnili katastrofalny błąd. Wiadomości między Wiktorią a Derekiem Lawsonem były przed nim jasno przedstawione.

Opisywały szczegółowo plan wrobienia Lily, pieniądze, które Wiktoria zapłaciła Derekowi, oraz obietnice, że przekaże mu Lily po wyrzuceniu jej z rezydencji. Tony sfotografował każdą wiadomość i opuścił mieszkanie w milczeniu, wiedząc, że nadszedł czas, aby powiedzieć Gabrielowi prawdę, nawet jeśli zrani to jego szefa bardziej niż cokolwiek innego. Następnego ranka Harold i Tony stali przed gabinetem Gabriela z grubą teczką i minami tak napiętymi, że wyglądały, jakby można je było przeciąć nożem. Gabriel siedział za biurkiem.

Pod oczami miał głębokie cienie po nieprzespanych nocach. Bella i Sofia płakały nieustannie od czasu zniknięcia Lily, a on nie był w stanie ich uspokoić. Harold zapukał, wszedł do środka i położył teczkę na biurku przed Gabrielem. Poważnym głosem powiedział, że służył rodzinie Moretti przez dwadzieścia pięć lat i nigdy nie odważył się sprzeciwić rozkazom swojego pracodawcy.

Ale tym razem musiał zabrać głos. Wyrzucili niewłaściwą osobę. Gabriel zmarszczył brwi, patrząc na Harolda ze zdziwieniem, i zapytał, co ma na myśli. Harold otworzył teczkę i zaczął przedstawiać jeden po drugim wszystkie dowody.

Najpierw nagranie z monitoringu, na którym widać, jak Wiktoria przez dwadzieścia minut przebywa sama z Bellą, a następnie wchodzi do pokoju Lily. Następnie paragon z apteki za środek uspokajający zakupiony na nazwisko Wiktorii Ashford. I wreszcie wiadomości między Wiktorią a Derekiem Lawsonem, które Tony sfotografował z jej ukrytego telefonu. Gabriel przeczytał każdą stronę, a kolor zniknął z jego twarzy, jakby krew opuściła jego ciało.

Jego ręce zadrżały, gdy dotarł do wiadomości opisujących, jak Wiktoria i Derek planowali wrobić Lily. Jak Wiktoria miała otruć Bellę i wrobić niewinną nianię. Ostatnia wiadomość pochodziła od Wiktorii, która napisała, że gdy Lily zostanie wyrzucona, Derek będzie mógł zrobić z nią, co zechce, a ona nie będzie miała nikogo, kto mógłby ją chronić. Gabriel zerwał się na równe nogi i rzucił teczkę o ścianę, wydając z siebie krzyk bólu, jakby ktoś rozrywał mu klatkę piersiową.

Krzycząc, zażądał wyjaśnienia, dlaczego Harold nie powiedział mu tego wcześniej i dlaczego wygnał Lily na deszcz, skoro była niewinna. Harold spuścił głowę i powiedział, że sam dopiero co odkrył prawdę i działał tak szybko, jak to możliwe. Gabriel zwrócił się do Toniego i nakazał mu lodowatym głosem, aby natychmiast sprowadził Wiktorię. Nie obchodziło go, gdzie była ani co robiła.

Miała zostać przyprowadzona za wszelką cenę. Dwie godziny później Tony i dwóch innych mężczyzn zaciągnęło Wiktorię do gabinetu Gabriela. Nadal miała na sobie biały fartuch lekarski, a jej twarz zmieniła kolor, gdy zobaczyła porozrzucane na podłodze dokumenty. Gabriel stał oparty o biurko z pistoletem w dłoni.

Jego oczy były utkwione w Wiktorii z nienawiścią, jakiej nigdy wcześniej nie widziała. Przerażająco spokojnym głosem zapytał ją, czy chce to wszystko wyjaśnić. Wiktoria spojrzała na wydrukowane wiadomości na podłodze i wiedziała, że nie ma już odwrotu. Ale zamiast strachu wyrwał się z niej maniakalny śmiech.

Powiedziała, że tak, zrobiła wszystko. Otruła Bellę, wrobiła Lily. Zapłaciła nawet Derekowi, żeby pobił swoją byłą żonę. Zrobiła to wszystko, ponieważ kochała Gabriela.

Kochała go przez pięć lat, ale on nigdy nie zwrócił na nią uwagi, ponieważ jego oczy były zawsze skierowane na Serenę. Gabriel zacisnął zęby i zażądał, by powiedziała mu, co właśnie powiedziała o Serenie. Wiktoria zaśmiała się jeszcze głośniej, a jej oczy szalały z obłędu. Zapytała, czy on naprawdę chce znać prawdę.

Serena nie zmarła z powodu komplikacji porodowych, jak twierdzili lekarze. Serena zmarła, ponieważ Wiktoria powoli ją otruła podczas ciąży lekiem, który z czasem osłabił jej organizm. Współpracowała w tym celu z Frankiem Castellano, ponieważ Frank chciał zemścić się na Gabrielu, a ona chciała usunąć jedyną przeszkodę stojącą między nią a mężczyzną, którego kochała. W tej chwili świat Gabriela runął.

Rzucił się do przodu, chwycił Wiktorię za gardło i rzucił nią o ścianę. Przyłożył jej pistolet do głowy i krzyknął, że własnoręcznie zabije ją za to, co zrobiła jego żonie, córce i Lily. Wiktoria nie bała się. Patrzyła na niego tylko z obłąkanym uśmiechem, szepcząc, że nawet jeśli ją zabije, to i tak już wygrała, ponieważ sprawiła, że stracił wszystkie kobiety, które kiedykolwiek kochał.

Gabriel zacisnął palec na spuście, ale Tony wbiegł do pokoju i w ostatniej chwili złapał go za ramię, mówiąc, że Wiktoria musi żyć. Musi żyć, aby wydać wszystkich swoich wspólników, aby zapłacili za to, co zrobiła, gnijąc w więzieniu do końca życia. Zamiast umrzeć bez walki, Gabriel stał tam, drżąc przez długi czas, zanim opuścił broń. Nakazał zamknąć Wiktorię w piwnicy i powiadomić władze federalne.

Chciał, aby została oskarżona o wszystkie możliwe przestępstwa i nigdy więcej nie ujrzała światła dziennego. Kiedy Wiktoria została wywleczona, Gabriel upadł na podłogę i po raz pierwszy od śmierci Sereny rozpłakał się. Płakał, ponieważ jego żona została zamordowana przez osobę, której ufał. Płakał, ponieważ wygnał niewinną kobietę na deszcz.

Płakał też, ponieważ nie wiedział, jak mógłby wynagrodzić Lily to, co jej zrobił. Tej samej nocy Gabriel pojechał do szpitala, w którym leczono Lily. Uzyskał od policji informacje o napaści i wiedział, że przebywa ona w pokoju trzydziestym drugim na czwartym piętrze szpitala publicznego w zachodniej części miasta. Przez całą drogę nie mógł przestać myśleć o tym, co jej zrobił.

Myślał o tym, jak krzyczał jej w twarz w szpitalu, podczas gdy Bella leżała tam. Pamiętał, jak odepchnął ją, kiedy klęczała i błagała. Kazał wyrzucić ją na deszcz jak bezpańskiego psa. Był Gabrielem Morettim, szefem najpotężniejszej rodziny mafijnej w Chicago.

Zabijał ludzi, torturował wrogów i robił rzeczy tak okrutne, że nie można było o nich głośno mówić. Jednak nigdy nie czuł do siebie takiego obrzydzenia, jak w tej chwili. Kiedy otworzył drzwi sali szpitalnej i zobaczył Lily leżącą na łóżku, poczuł, jakby ktoś ściskał mu serce w pięści. Była tak chuda, że przez skórę prześwitywały jej żebra.

Jej twarz pokrywały siniaki, które zmieniły kolor na żółty i zielony. Wargi miała spuchnięte i zszyte. Jedno oko było tak opuchnięte, że nie mogła go całkowicie otworzyć, a ramię miała w gipsie przyciśniętym do klatki piersiowej. Lily otworzyła oczy na odgłos kroków i zamarła, widząc Gabriela stojącego w drzwiach.

Jej pierwszym odruchem było skulić się jak ranne zwierzę, próbując uciec od osoby, która ją skrzywdziła. Gabriel zatrzymał się na środku pokoju, widząc jej reakcję. Serce pękło mu, gdy zdał sobie sprawę, że ona się go boi. Kobieta, która kiedyś patrzyła na niego z ciepłem, teraz patrzyła na niego, jakby był potworem.

Nie powiedział nic. Zamiast tego podszedł powoli do łóżka i zrobił coś, czego nigdy nie zrobił dla nikogo w ciągu swoich trzydziestu sześciu lat. Gabriel Moretti uklęknął obok szpitalnego łóżka Lily. Pochylił głowę.

Jego szerokie ramiona drżały, a głos załamał się, gdy przepraszał. Lily patrzyła na mężczyznę klęczącego przed nią, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Nigdy nie wyobrażała sobie, że dumny, bezwzględny szef mafii pewnego dnia uklęknie przed kobietą taką jak ona. Drżącym głosem Gabriel powiedział, że teraz zna prawdę.

Wiedział, że to Wiktoria otruła Bellę i wrobiła ją. Wiedział, że Lily jest niewinna, a mimo to traktował ją jak przestępczynię. Wyrzucił ją na deszcz i pozostawił, by została pobita niemal na śmierć. Nie wiedział, jak odpokutować za to, co zrobił.

Lily słuchała, a łzy zaczęły spływać jej po twarzy. Chrapliwym głosem zapytała, czy Wiktoria została aresztowana i czy Bella czuje się dobrze. Gabriel skinął głową i powiedział, że Wiktoria przyznała się do wszystkiego i czeka na proces. Bella całkowicie wyzdrowiała, ale oboje dzieci płakały nieustannie odkąd Lily odeszła.

Lily zamknęła oczy i zaczęła szlochać. Nie była pewna, czy płacze z ulgi, z bólu, czy z obu tych powodów. Gabriel wziął jej nieuszkodzoną dłoń i powiedział, że chce, aby wróciła do rezydencji. Chciał mieć szansę, aby wszystko naprawić i udowodnić, że nie jest okrutnym człowiekiem, za którego go uważała.

Lily wyrwała mu rękę i potrząsnęła głową. Powiedziała, że nie może. Potrzebowała czasu. Potrzebowała czasu, aby pomyśleć.

Po wszystkim, co się wydarzyło, nie wiedziała, czy może mu zaufać, ani nikomu innemu. Gabriel przez długą chwilę milczał, potem skinął głową. Powiedział, że rozumie i że będzie na nią czekał. Bez względu na to, ile czasu będzie potrzebowała, będzie czekał.

W międzyczasie powiedział, że zrobi wszystko, co w jego mocy, aby chronić ją z daleka. Położył grubą kopertę na stoliku nocnym i powiedział jej, że zawiera pieniądze na jej leczenie i powrót do zdrowia. Nie musiała ich zwracać, a on nalegał, żeby nie odmawiała, ponieważ było to najmniej, co mógł zrobić po tym, co spowodował. Zostawił wizytówkę ze swoim numerem telefonu i powiedział, że może do niego dzwonić o każdej porze dnia i nocy, jeśli będzie czegoś potrzebowała.

Przed wyjściem Gabriel zatrzymał się w drzwiach i spojrzał na nią. Po raz ostatni delikatnym głosem, którego nigdy wcześniej nie słyszała, powiedział jej, że bez względu na to, jaką decyzję podejmie, będzie ją chronił do końca życia, ponieważ tak obiecał i nigdy nie łamał swoich obietnic. Drzwi sali szpitalnej zamknęły się, a Lily leżała, wpatrując się w śnieżnobiały sufit. W dłoni ściskała wizytówkę, wciąż ciepłą od jego dotyku.

Po raz pierwszy od wielu dni poczuła delikatną iskierkę nadziei migoczącą w ciemności. Minął miesiąc, odkąd Gabriel uklękł przy jej szpitalnym łóżku tamtej nocy, a jej życie zmieniło się w sposób, którego nigdy nie mogła sobie wyobrazić. Po wypisaniu ze szpitala odkryła, że kupił jej mały, uroczy dom w cichej północnej dzielnicy Chicago, z dala od slumsów, w których kiedyś mieszkała, a także od rezydencji Morettich. Dało jej to przestrzeń, której potrzebowała, aby dojść do siebie.

Dom miał dwie sypialnie, mały ogród pełen lawendy i białe ogrodzenie, zupełnie jak w filmach o amerykańskim śnie, które oglądała jako dziecko. Początkowo Lily chciała odmówić, ale ciocia Margaret przekonała ją, że to najmniej, co Gabriel mógł zrobić po tym wszystkim, co spowodował, i że zasługuje na to, by mieszkać w bezpiecznym miejscu. Zamiast wracać do zaniedbanego mieszkania pełnego przerażających wspomnień, ciocia Margaret wprowadziła się do Lily, aby opiekować się nią podczas rekonwalescencji. Po raz pierwszy w życiu obie naprawdę żyły razem jak rodzina.

Margaret gotowała pożywne posiłki dla Lily i codziennie pomagała jej zmieniać bandaże. Nocą siadała przy łóżku Lily i opowiadała jej historie o swojej matce, siostrze, którą straciła zbyt wcześnie i której nigdy nie miała okazji przeprosić. Lily słuchała, a powoli mur, który zbudowała między sobą a ciotką, zaczął się rozpadać. Nie dlatego, że zapomniała o latach znęcania się, ale dlatego, że zdała sobie sprawę, że nienawiść tylko ją wyczerpywała, a ona była już tak zmęczona.

Wiadomość o Wiktorii rozeszła się po mieście jak burza. Została oskarżona o umyślne znęcanie się nad dziećmi, spiskowanie w celu popełnienia morderstwa i współudział w zabójstwie Sereny Moretti, a także o wiele innych przestępstw ujawnionych przez śledczych federalnych. Proces trwał dwa tygodnie i zakończył się wyrokiem dwudziestu pięciu lat więzienia bez możliwości zwolnienia warunkowego. Wiktoria została wysłana do federalnego zakładu karnego dla niebezpiecznych przestępczyń, gdzie miała spędzić resztę życia i umrzeć, nie zaznawszy już nigdy wolności.

Lily oglądała relacje z procesu w telewizji, nie odczuwając ani radości, ani satysfakcji, a jedynie dziwną pustkę, jakby najmroczniejszy rozdział jej życia w końcu się zamknął. Jeśli chodzi o Dereka Lawsona, los zgotował mu zakończenie, którego nikt się nie spodziewał. Został aresztowany podczas próby przekroczenia granicy z Meksykiem z pieniędzmi, które zapłaciła mu Wiktoria. Został zatrzymany w więzieniu hrabstwa Cook, gdzie czekał na proces pod zarzutem ciężkiego pobicia i wymuszenia.

Jednak nigdy nie stanął przed sądem, ponieważ dwa tygodnie po aresztowaniu znaleziono go martwego w celi z raną kłutą serca. Policja uznała, że było to wynikiem kłótni między więźniami. Jednak Lily wiedziała, że w świecie Gabriela Moretta nic nie dzieje się przypadkowo. Nie pytała i nie chciała znać odpowiedzi.

To, co powstrzymało Lily przed pogrążeniem się w mroku podczas tego długiego miesiąca rekonwalescencji, to zdjęcia, które Harold wysyłał jej codziennie. Stary lokaj wysyłał zdjęcia uśmiechniętej Belli, Sofii sięgającej po zabawki i bliźniaków leżących obok siebie, śpiących spokojnie po wielu nocach płaczu za nią. Harold nie pisał zbyt wiele, tylko krótkie notatki dołączone do zdjęć, w których informował, że dzieci lepiej jadły tego dnia. Albo że Bella po raz pierwszy się przewróciła, albo że Sofia uśmiechnęła się, gdy zobaczyła misia, którego dała jej Lily.

Lily zapisała wszystkie zdjęcia w telefonie i oglądała je każdej nocy przed snem, a jej serce bolało z tęsknoty za dwoma małymi aniołkami. Pewnego weekendowego poranka, po otrzymaniu zdjęcia Belli i Sofii płaczących z czerwonymi oczami, ponieważ nie chciały pić mleka, Lily odłożyła telefon i wyjrzała przez okno na wiosenne słońce rozlewające się po fioletowym ogrodzie lawendy. Przez wiele nocy rozważała tę decyzję. Tego ranka wiedziała, że nie może dłużej czekać.

Powiedziała cioci Margaret, że chce odwiedzić dzieci. Margaret skinęła głową z wyrozumiałym uśmiechem i powiedziała, że Lily powinna pojechać, ponieważ jej serce zawsze tam było. Lily zadzwoniła do Harolda, aby mu o tym powiedzieć, a radość starego lokaja była wyraźnie słyszalna w jego głosie, gdy powiedział, że dzieci będą bardzo szczęśliwe, widząc ją ponownie, i że wszystko przygotuje. Kiedy taksówka zatrzymała się przed bramą rezydencji Morettich, Lily czuła, jak serce wali jej tak mocno, że wydawało się, jakby miało wyskoczyć z piersi.

Przeszła przez znaną jej żelazną bramę i kamienną ścieżkę do frontowych drzwi. Po wszystkim, co się wydarzyło, wszystko wyglądało tak samo, a jednak jakoś inaczej. Harold przywitał ją w drzwiach, uśmiechając się promiennie, z wilgotnymi oczami. Powiedział, że wygląda na znacznie zdrowszą i bardzo się cieszy, że zdecydowała się przyjechać.

Zaprowadził ją na górę do pokoju dziecięcego. Kiedy otworzyła drzwi, zobaczyła dzieci leżące w łóżeczkach i płaczące bezradnie, a ten widok sprawił, że łzy popłynęły jej z oczu. Bella i Sofia leżały w łóżeczkach, płacząc bezradnie, a nowa niania bezskutecznie próbowała je uspokoić. Ale jakby za sprawą cudu, w chwili, gdy Lily weszła do pokoju, oboje dzieci odwróciły głowy w jej stronę i przestały płakać.

Bella przez chwilę wpatrywała się w Lily, po czym uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła swoje małe rączki, a Sofia kopała dziko w łóżeczku, jakby próbowała z niego wyskoczyć i do niej dotrzeć. Lily podbiegła do łóżeczek, wzięła oboje dzieci w ramiona i przytuliła je mocno, szlochając jak dziecko. Szeptała, że tak bardzo za nimi tęskniła, że przeprasza za to, że je opuściła i że nigdy więcej ich nie opuści. Bella i Sofia leżały cicho przy niej, trzymając się jej ubrania małymi paluszkami, jakby bały się, że znów zniknie.

Pokój wypełnił się czymś, czego brakowało mu przez cały miesiąc. Lily nie zauważyła, że Gabriel stał w drzwiach i obserwował tę scenę ze łzami w oczach. Był tam od momentu jej przybycia, ale nie odważył się zrobić kolejnego kroku. Bał się, że zniszczy tę świętą chwilę.

Kiedy Lily w końcu podniosła wzrok i go zobaczyła, nie odwróciła się, jak się obawiał. Po prostu spojrzała na niego oczami znacznie łagodniejszymi niż podczas ich ostatniego spotkania w szpitalu. Gabriel zapytał cicho, czy chciałaby zostać na lunch. Lily spojrzała na dwa małe aniołki spokojnie spoczywające w jej ramionach, a potem znów na niego, skinęła głową i powiedziała, że zostanie.

Lunch przeciągnął się do kolacji, a kolacja trwała do momentu, aż dzieci zasnęły. Gabriel zapytał, czy chce zostać na noc, żeby dzieci nie obudziły się i nie widziały, że jej nie ma. Lily zgodziła się, bo nie mogła znieść myśli, że zostawi je, kiedy śpią tak spokojnie. Jedna noc zamieniła się w tydzień, a potem w dwa, kiedy Lily zauważyła, że za każdym razem, gdy przygotowywała się do wyjścia, Bella i Sofia zaczynały płakać, jakby wyczuwały, że zamierza odejść.

Tydzień zamienił się w dwa, kiedy Gabriel poprosił ją, aby została dłużej, ponieważ dzieci jej potrzebowały. Zgodziła się, ponieważ ona też ich potrzebowała. Dwa tygodnie zamieniły się w miesiąc, a Lily zdała sobie sprawę, że pokój, w którym kiedyś mieszkała, po cichu znów stał się jej własnością. Wiedziała, że Harold przyniósł jej ubrania z małego domku i że dzieci przyzwyczaiły się już do tego, że każdego ranka widzą ją jako pierwszą osobę i słyszą, jak śpiewa im kołysanki każdej nocy.

Nie wiedziała, kiedy rezydencja Morettich stała się jej domem, ale wiedziała, że nie chce jej już opuszczać. Minęły trzy miesiące, odkąd Lily wróciła do rezydencji Morettich, i wszystko między nią a Gabrielem zmieniło się w sposób, którego żadne z nich nie przewidziało. Bezsenne noce spędzone na opiece nad ząbkującymi dziećmi zamieniły się w noce, podczas których oboje siedzieli obok siebie na sofie w pokoju dziecięcym, dotykając się ramionami i szepcząc cicho, aby nie obudzić Belli i Sofii. Gabriel opowiedział Lily o swoim dzieciństwie, o surowym ojcu, który od dziesiątego roku życia uczył go, jak zostać szefem mafii.

O łagodnej matce, która zmarła na raka, kiedy miał piętnaście lat, i o tym, jak nigdy nie zdążył się z nią pożegnać, ponieważ był zajęty nauką strzelania z broni. Lily opowiedziała mu o nocach, kiedy płakała samotnie na strychu domu swojej ciotki, kiedy była młoda. Opowiedziała mu o swoim marzeniu, aby zostać nauczycielką przedszkolną, którego nigdy nie miała szansy zrealizować. Opowiedziała mu o kołysankach, które śpiewała jej matka, zanim zginęła w wypadku samochodowym.

Dzielili się ukrytymi bliznami na duszach, których nigdy nie pokazali nikomu innemu. Nie zdając sobie z tego sprawy, ich serca powoli się uzdrawiały. Gabriel zaczął się zmieniać w sposób, który zauważyli zarówno Harold, jak i Tony. Codziennie wracał do domu wcześniej, zamiast zostawać w biurze do północy.

Częściej się śmiał, bawiąc się z córkami, a jego spojrzenie śledziło Lily z czułością, której nikt nigdy nie widział u zimnego szefa mafii. Pewnej nocy, kiedy Sofia miała lekką gorączkę i oboje nie spali, aby się nią opiekować, Gabriel i Lily siedzieli razem w fotelu przy oknie z widokiem na ogród. Sofia zasnęła spokojnie w ramionach Lily po tym, jak gorączka spadła, a Bella spała smacznie w swoim łóżeczku. Światło księżyca wpadało przez okno, rzucając srebrne wzory na podłogę.

W tej spokojnej chwili Gabriel powiedział, że nie wie, jak to ująć w słowa, ponieważ nigdy nie był dobry w wyrażaniu uczuć. Czuł jednak, że za każdym razem, gdy był z Lily, coś w nim się zmieniało. Lily podniosła głowę i spojrzała na niego szeroko otwartymi oczami, pytając, co ma na myśli. Gabriel wziął głęboki oddech, jakby przygotowywał się do najważniejszej bitwy w swoim życiu, i powiedział, że kochał Serenę.

Opłakiwał ją, myśląc, że nigdy więcej nie pokocha. Ale potem w jego życiu pojawiła się Lily i wszystko zmieniła. Powiedział, że po wszystkim, co zrobił, nie zasługuje na nią. Wiedział o tym, ale nie mógł przestać o niej myśleć.

Nie mógł przestać chcieć jej chronić, ani widzieć jej uśmiechu każdego ranka, kiedy się budził. Lily siedziała w milczeniu przez długą chwilę, a jej serce biło jak szalone. Niepewna, jak zareagować na tak nieoczekiwane wyznanie, powiedziała drżącym głosem, że się boi. Boi się ponownie zaufać i zostać zdradzona.

Boi się ponownie pokochać i zostać zraniona. Powiedziała, że zbyt wiele wycierpiała i nie wie, czy nadal ma odwagę otworzyć swoje serce przed kimkolwiek. Gabriel delikatnie dotknął jej policzka i powiedział, że rozumie. Powiedział jej, że nie będzie jej poganiał ani naciskał.

Chciał tylko, żeby wiedziała, że jest przy niej i zawsze będzie, bez względu na to, ile czasu będzie potrzebowała. Lily spojrzała mu w oczy. Kiedyś były zimne jak lód, ale teraz były ciepłe i szczere. Zdała sobie sprawę, że jej serce od dawna należało do tego mężczyzny, chociaż nie miała odwagi się do tego przyznać.

Szepnęła, że ona też się boi, ale najbardziej boi się utraty szansy na ponowne szczęście, ponieważ zbyt się boi, by spróbować. Wtedy w delikatnym srebrnym świetle księżyca Gabriel pochylił się i złożył na jej ustach delikatny pocałunek motyla. Ich pierwszy pocałunek nie był namiętny ani ognisty, jak w filmach. Był raczej delikatny i nieśmiały, pełen strachu i nadziei, jak dwie zranione dusze, które odważyły się ponownie zaufać.

Kiedy się od siebie odsunęli, po ich twarzach spływały łzy, ale były to łzy szczęścia, ukojenia i miłości rozkwitającej z popiołów przeszłości. Właśnie wtedy z łóżeczka dobiegł cichy głosik, sprawiając, że oboje odwrócili się z zaskoczeniem. Bella obudziła się i patrzyła na Lily szeroko otwartymi oczami. Potem otworzyła usta i wybełkotała słowo, które zarówno Gabriel, jak i Lily usłyszeli wyraźnie.

Mama! Lily zamarła, jakby uderzyła ją błyskawica. Łzy płynęły jej strumieniem. Gdy podbiegła do łóżeczka, podniosła Bellę na ręce i przez łzy zapytała, co właśnie powiedziała i jak ją nazwała.

Bella spojrzała na nią i powtórzyła mama. Następnie uśmiechnęła się dumnie. Gabriel stanął za Lily i objął ramionami dwie najważniejsze kobiety w swoim życiu. Szepnął jej do ucha, że dla jego córek zawsze była ich matką od momentu, gdy po raz pierwszy wzięła je na ręce.

Lily i Gabriel cieszyli się szczęściem tylko przez dwa tygodnie, zanim mrok podziemia ponownie zawisł nad nimi, niszcząc ich kruche szczęście. Pewnego popołudnia, kiedy Lily bawiła się z Bellą i Sofią w ogrodzie, jej telefon zawibrował, sygnalizując połączenie z nieznanego numeru. Kiedy odebrała, zimny męski głos poinformował ją, że jeśli chce zobaczyć swoją ciotkę żywą, musi powiedzieć Gabrielowi Morettiemu, aby o północy przyniósł pięć milionów dolarów do opuszczonego magazynu w południowej części portu. Lily zamarła, nie miała siły mówić.

Drżącym głosem zapytała, kim są i gdzie jest jej ciotka. Głos po drugiej stronie roześmiał się sucho i powiedział, że są pozostałością rodziny Castellano i że zamierzają zmusić Gabriela Morettiego do zapłacenia za zniszczenie ich szefa i wydanie Wiktorii policji. Rozmowa zakończyła się krzykiem Margaret, a Lily upadła na ziemię, szlochając niekontrolowanie. Gabriel rzucił się do ogrodu, gdy to usłyszał, wziął Lily w ramiona i obiecał jej, że uratuje Margaret za wszelką cenę, dodając, że każdy, kto odważy się tknąć jego rodzinę, zapłaci cenę znacznie wyższą, niż mogą sobie wyobrazić.

Tej nocy Gabriel zwołał wszystkie siły rodziny Moretti na nadzwyczajne spotkanie w swoim biurze. Tony Russo stał obok niego z naładowaną bronią, otoczony dwudziestoma najbardziej lojalnymi członkami rodziny, z których wszyscy byli gotowi umrzeć za swojego szefa. Gabriel powiedział, że chcieli, żeby przyszedł sam, ale nie był głupcem. Przyjedzie na czas z pieniędzmi, a ekipa Toniego z góry otoczy magazyn i będzie czekać na jego sygnał do ataku.

Przed wyjściem Lily ścisnęła dłoń Gabriela. Patrząc w jego czerwone, opuchnięte oczy, błagała go, aby był ostrożny, obiecując, że nie może go stracić, i prosząc, aby wrócił do niej i dzieci. Gabriel pocałował ją w czoło i szepnął, że wróci. Obiecał.

Następnie odwrócił się i zniknął w nocy. Opuszczony magazyn w południowej części portu był zardzewiałym, niszczejącym budynkiem, cuchnącym śmieciami i wodą morską. Gabriel wszedł do środka sam z walizką pełną gotówki, podczas gdy ekipa Toniego czekała w pobliżu. W środku Margaret była przywiązana do krzesła z taśmą na ustach.

Otaczało ją ośmiu uzbrojonych mężczyzn. Na czele stał potężny mężczyzna z długą blizną na twarzy. Był to były prawa ręka Franka Castellano, którego Gabriel rozpoznał natychmiast. Człowiek z blizną szydził, mówiąc, że Gabriel Moretti w końcu się pojawił i że czekał na ten dzień, odkąd Gabriel zabił jego szefa.

Gabriel postawił walizkę na podłodze i lodowatym głosem powiedział im, że pieniądze są na miejscu i powinni uwolnić Margaret. Mężczyzna z blizną potrząsnął głową, mówiąc, że zmienił zdanie i chce czegoś więcej niż tylko pieniędzy. Chciał życia Gabriela, aby pomścić Franka Castellano. Następnie rozkazał swoim ludziom strzelać.

Zanim zdążyli wystrzelić, Gabriel dał sygnał. Drzwi magazynu otworzyły się z hukiem, a ekipa Toniego wtargnęła do środka ze wszystkich stron. W ciasnej przestrzeni rozległa się salwa strzałów. Kule leciały jak deszcz, a krew lała się strumieniami.

Gabriel przetoczył się, aby uniknąć strzałów, wyciągnął broń i powalił dwóch mężczyzn, którzy rzucili się w kierunku Margaret. Następnie podbiegł do niej, przeciął jej więzy i osłonił ją, podczas gdy Tony zapewniał wsparcie. Kula przebiła lewe ramię Gabriela, zmuszając go do upadku na jedno kolano. Jednak zacisnął zęby i zignorował ból, kontynuując ciągnięcie Margaret w kierunku wyjścia.

Człowiek z blizną rzucił się na nich z nożem, wrzeszcząc, że własnoręcznie zabije Gabriela. Jednak Tony pojawił się za nim i strzelił mu trzy razy w plecy, powalając go twarzą do krwi. Piętnaście minut później walka zakończyła się śmiercią lub ciężkimi obrażeniami wszystkich ośmiu mężczyzn Castellano. Drużyna Gabriela straciła dwóch ludzi, a kilku innych zostało rannych, ale wygrali.

Tony pomógł Gabrielowi wstać i zaprowadził go do samochodu, podczas gdy inny mężczyzna podtrzymywał Margaret. Ramię Gabriela nadal krwawiło, ale odmówił pójścia do szpitala i kazał im jechać prosto do rezydencji, ponieważ obiecał Lily, że wróci. Kiedy samochód zatrzymał się przed bramą rezydencji Morettich o trzeciej nad ranem, Lily czekała przy drzwiach wejściowych z twarzą zalaną łzami i oczami opuchniętymi od wielogodzinnego płaczu. Wybiegła, gdy zobaczyła Gabriela wysiadającego z samochodu, z lewą ręką opatrzoną prowizorycznym bandażem i koszulą poplamioną krwią.

Rzuciła mu się na szyję, szlochając jak dziecko i powtarzając, że tak bardzo się bała, że myślała, iż go straciła, i nie wie, co by zrobiła, gdyby nie wrócił. Gabriel objął ją zdrową ręką i szepnął, że obiecał wrócić i nigdy nie łamał swoich obietnic. Pocałował ją we włosy, mówiąc, że od teraz nikt już nigdy nie będzie mógł skrzywdzić jego rodziny, ponieważ zniszczył ostatniego członka rodziny Castellano. Margaret została wprowadzona do domu i opatrzona przez prywatnego lekarza rodziny.

Była mocno wstrząśnięta i miała siniaki, ale jej życie nie było zagrożone. Kiedy Lily objęła ją i płakała, przepraszając za narażenie jej na niebezpieczeństwo, Margaret tylko potrząsnęła głową i powiedziała, że Lily nie ponosi winy. Była po prostu wdzięczna, że obie nadal żyją. Minęło sześć miesięcy od krwawej nocy w magazynie w porcie, a życie w rezydencji Morettich zmieniło się nie do poznania.

Gabriel przekazał większość rodzinnych interesów Toniemu, co pozwoliło mu spędzać więcej czasu z rodziną. Rana na ramieniu zagoiła się całkowicie i pozostała tylko niewielka blizna przypominająca mu o nocy, w której prawie stracił wszystko. Bella i Sofia uczyły się teraz chodzić, biegając po domu z radosnym śmiechem i wołając mama za każdym razem, gdy widziały Lily. Ciotka Margaret całkowicie wyzdrowiała i wprowadziła się do małego domu, który Gabriel kupił wcześniej dla Lily.

Często przychodziła do rezydencji, aby odwiedzić swoją siostrzenicę i dwie adoptowane prawnuczki, które kochała jak własne dzieci. Pierwsze urodziny Belli i Sofii świętowano w dużym ogrodzie za rezydencją, przy ozdobionym świeżymi kwiatami, balonami i ogromnym tortem w kształcie dwóch misiów. Gości było niewielu, ponieważ Gabriel chciał, aby było to kameralne spotkanie rodzinne. Zaproszeni zostali tylko Harold, Tony i ciocia Margaret, a także kilku innych bliskich członków rodziny.

Lily miała na sobie prostą białą sukienkę i upięte włosy, które odsłaniały jej smukłą szyję. Trzymała Sofię na rękach, podczas gdy Bella była prowadzona przez Gabriela po zielonej trawie. Kiedy wszyscy zgromadzili się wokół stołu, aby zaśpiewać sto lat, Gabriel nagle wszedł do środka kręgu i poprosił wszystkich o uwagę, ponieważ miał coś ważnego do powiedzenia. Lily spojrzała na niego z zaskoczeniem.

Nie rozumiejąc, co się dzieje, wstrzymała oddech, gdy Gabriel powoli uklęknął przed nią na jedno kolano i wyjął z marynarki małe czerwone aksamitne pudełeczko. Otworzył je, ukazując błyszczący w popołudniowym słońcu pierścionek z brylantem, i spojrzał Lily w oczy. Jego głos drżał z emocji, gdy powiedział, że przez trzydzieści sześć lat żył, myśląc, że wie, co oznacza siła. Ale to ona nauczyła go, że prawdziwa siła nie polega na tym, ilu ludzi można zabić lub ile pieniędzy można zarobić.

Prawdziwa siła polega na odwadze, by ponownie pokochać po zranieniu i ponownie zaufać po zdradzie. Powiedział, że uratowała jego córki i jego samego i że nie wyobraża sobie życia bez niej. Poprosił ją, aby została jego żoną i matką Belli i Sofii oraz aby pozostała u jego boku do końca życia. Lily stała z łzami płynącymi po twarzy.

Trzymała w ramionach Sofię, która patrzyła na ojca szeroko otwartymi, ciekawskimi oczami. Tymczasem Bella próbowała podbiec do matki, ale potknęła się na trawie. Lily nie mogła wydobyć z siebie głosu. Gardło ścisnęło jej się z emocji.

Mogła tylko kiwać głową, szepcząc tak, tak cicho, że było to ledwie więcej niż westchnienie. Gabriel wstał, wsunął pierścionek na jej palec i przytulił Lily i Sofię. A Bella podbiegła, by objąć ich nogi. Mała rodzina stała razem, otoczona oklaskami i radosnymi okrzykami.

W jednym z rogów ogrodu stał Harold ze swoim znanym notatnikiem, ocierając oczy białą chusteczką. Następnie napisał jedno zdanie: dwunastego czerwca pan Gabriel Moretti poprosił pannę Lily Carter o rękę, a ona się zgodziła. Był to najszczęśliwszy dzień, jaki widział w ciągu dwudziestu pięciu lat służby u rodziny Moretti. Trzy miesiące po słonecznych zaręczynach w ogrodzie Gabriel Moretti i Lily Carter pobrali się w tym samym miejscu, w którym złożyli sobie przysięgę małżeńską.

Ogród rezydencji został udekorowany tysiącami białych róż i powiewającymi jedwabnymi wstążkami. Czerwony dywan rozciągał się od frontowych drzwi do kwiatowej bramy, gdzie Gabriel czekał na swoją narzeczoną, a jego serce biło niekontrolowanie. Lily wyszła z rezydencji w śnieżnobiałej sukni ślubnej, trzymając bukiet ciemnoczerwonych róż. Miała upięte włosy, a delikatne kosmyki opadały jej na twarz.

Ciotka Margaret szła obok niej, a w jej oczach błyszczały łzy, gdy patrzyła, jak jej siostrzenica w końcu odnalazła spokój po latach cierpienia. Wszyscy uśmiechali się na widok dwóch małych dziewczynek, Belli i Sofii, które dreptały przed nimi w puszystych różowych sukienkach i rozrzucały płatki kwiatów z niepewnym entuzjazmem. Gdy Lily zbliżyła się do łuku, Bella nagle odwróciła się i krzyknęła mama tak głośno, że echo rozbrzmiało w całym ogrodzie. Sofia szybko odwróciła się w stronę Gabriela i swoim czystym głosikiem zawołała tata.

Goście roześmiali się, a Lily i Gabriel spojrzeli na siebie ze łzami w oczach, przepełnieni szczęściem. Ceremonia była prosta, ale głęboko znacząca, ponieważ obiecali sobie, że będą się kochać i chronić przez resztę życia, wychować Bellę i Sofię na miłe i współczujące osoby oraz nigdy więcej nie pozwolić, aby cokolwiek ich rozdzieliło. Kiedy Gabriel pocałował swoją narzeczoną pod białym łukiem, Harold stał w pierwszym rzędzie z notesem, który nosił przez dwadzieścia pięć lat, odnotowując, że dzisiaj był świadkiem, jak jego pan odzyskał szczęście. A rezydencja Morettich w końcu znalazła godną panią domu.

Rok po ślubie Lily stała przy oknie sypialni, patrząc na ogród, gdzie Gabriel gonił Bellę i Sofię po trawniku. Delikatnie położyła dłoń na zaokrąglonym brzuchu, w którym rosło ich pierwsze dziecko. Gabriel oficjalnie wycofał się z wszelkiej działalności przestępczej, przekazując całe imperium Moretti Toniemu Russo. Powiedział, że ma wystarczająco dużo bogactwa na kilka żyć i nie chce, aby jego dzieci dorastały w ciemności tak jak on.

Nadal mieszkali w rezydencji Morettich, ale nie była to już twierdza mafii. Zamiast tego stała się domem rodzinnym, gdzie śmiech dzieci zastąpił strzały i intrygi. Daleko stąd, w federalnym więzieniu dla kobiet, Wiktoria Ashford siedziała w swojej wąskiej celi, oglądając stary telewizor pokazujący zdjęcia ze ślubu Gabriela i Lily, który odbył się rok wcześniej. Widziała szczęście na twarzy mężczyzny, którym kiedyś była obsesyjnie zauroczona.

Widziała czułość w jego oczach, gdy patrzył na kobietę, której nienawidziła z całej siły, i zdała sobie sprawę, że straciła wszystko. Zestarzeje się w tych murach. Nigdy więcej nie zazna wolności. Wszystko dlatego, że ślepa zazdrość zniszczyła jej życie i prawie zniszczyła życie niewinnych osób.

Tymczasem Lily stała tam, patrząc na swoją małą rodzinę i czując wdzięczność. Kiedyś wierzyła, że po stracie rodziców jej życie na zawsze pozostanie uwięzione w ciemności. Przez lata znosiła znęcanie się ze strony ciotki, przetrwała piekielne małżeństwo z Derekiem i straciła syna, którego nigdy nie miała okazji trzymać w ramionach. Ale los dał jej drugą szansę, prowadząc ją do Belli i Sofii oraz wprowadzając Gabriela do jej życia.

Nauczył ją, że szczęście czasami przychodzi z najbardziej nieoczekiwanych miejsc. Znalazła swoją rodzinę nie dzięki więzom krwi, ale dzięki miłości, i to było najważniejsze.