Nad jej głową płonęło pięćset świec, rzucając złote światło na jedwabie, biżuterię i wyuczone uśmiechy. Iris Peton stała przy doniczkowych palmach, doskonale opanowawszy sztukę niewidzialności przez siedem sezonów. Matka syknęła jej do ucha, żeby zdjęła okropne okulary, ale Iris nawet nie próbowała tłumaczyć, że nikt i tak jej nie zauważy. Jej starsze siostry zgarnęły całą urodę rodziny, zostawiając jej ostre rysy, niekorzystną karnację i reputację Piton Wallflower.

Ukrywała pod łóżkiem rękopisy, które pisała pod męskim pseudonimem, i komponowała w głowie złośliwe zdania o sukniach hrabin, jak ta Lady Ashworth, która ozdobiła się ilością róż wystarczającą na skromny pogrzeb. Zmieniło się wszystko, gdy do sali wkroczyła Lady Wayne. Iris patrzyła, jak kochanka księcia, piękna jak upadła królowa, sunie przez tłum, który rozstępował się przed nią. Ale książę Blackmore, którego wszyscy nazywali lodowym księciem, przeszedł obok swojej kochanki, jakby była powietrzem.
Podszedł prosto do Iris, zatrzymał się dwa kroki przed nią i uklęknął na jedno kolano na marmurowej podłodze. – Panno Peton – powiedział czystym, niskim głosem. – Czy uczyni mi pani zaszczyt pierwszego tańca? Sala zamarła.
Iris nie mogła oddychać. Lady Wayne wyglądała, jakby połknęła potłuczone szkło. Matka Iris zbladła jak swoje perły. A ręka Iris, działająca niezależnie od oszołomionego umysłu, wyciągnęła się w jego stronę.
– Tak – usłyszała własny głos. – To znaczy, zgadzam się. Podczas walca powiedział jej rzeczy, które nie miały sensu. Że obserwował ją od miesięcy.
Że zauważył, jak porusza ustami, komponując zdania, i jak patrzy na ludzi, jakby opisywała ich komuś niewidzącemu. Zaprowadził ją do galerii portretów, z dala od szeptów, i wyjaśnił, że jest pionkiem w grze. Wiktor Blackwell, brat Lady Wayne, szantażował go, żeby poślubił jego siostrę. Książę musiał wybrać żonę tak nieprawdopodobną, że nikt nie uwierzyłby, że naprawdę jej pragnie.
Wybrał Iris, bo była niewidzialna. – Oferuję ci małżeństwo, panno Peton – powiedział. – Prawdziwe małżeństwo, nie farsę. W zamian dam ci bezpieczeństwo, pozycję i swobodę.
Nie będę wymagał niczego od twojego serca. – Nie jestem zdolna do miłości – dodał płasko. – Ta zdolność została we mnie zniszczona dawno temu. Iris powinna była odmówić.
Ale pomyślała o długach brata, o topniejącym posagu, o przyszłości niezamężnej kobiety zależnej od łaski sióstr. Pomyślała o tym, jak to było tańczyć w ramionach księcia i być nazwaną niezwykłą. Zgodziła się. Ślub odbył się jedenaście dni później.
Blackmore Hall było równie wspaniałe, co onieśmielające, ale Iris odkryła, że jej pokoje są ciepłe i przytulne, z ogniem w kominku i świeżymi kwiatami. Sebastian pokazał jej bibliotekę z piętnastoma tysiącami tomów i powiedział, że może z niej korzystać, jak chce. Kiedy wyznała, że pisze powieści, że jest tajemniczym autorem gotyckich romansów, nie wyśmiał jej. Powiedział, że czytał jej książki i że są dobre.
Zaczęli jeść razem śniadania i kolacje. Rozmawiali o polityce, filozofii i literaturze. Spierali się o poetów. Kiedy jego ciotka odwiedziła dom, starsza kobieta spojrzała na Iris i powiedziała wprost, że już go kocha.
Iris zaprzeczyła, ale wiedziała, że to prawda. Sebastian był inny, niż się spodziewała. Czuły w gestach, które jej nieświadomie ofiarowywał. Głodny w spojrzeniach, które rzucał, gdy myślał, że nie patrzy.
Tej nocy, gdy nie mógł spać, stanął w jej drzwiach. Przyznał, że pragnie jej, że nie wie, co zrobić z tym pragnieniem. Ja poprosiła go o pocałunek. Potem wszystko runęło na trzy tygodnie wspólnych nocy i poranków, podczas których mury księcia rozpadały się cegła po cegle.
Ale wtedy do Blackmore Hall przybyła Lady Wayne. W holu, przy Iris, wykrzyczała prawdę o przeszłości Sebastiana. O Elelanenie, która uwiodła jego i jego brata, doprowadzając do pojedynku, śmierci Tomasza i zrujnowania rodziny. O tym, że Sebastian od tamtej pory obwiniał się za wszystko.
– Wybrał ciebie, mała księżniczko – syknęła Porsche, – bo wiedział, że nigdy nie dotrzesz do jego serca. Iris poczuła, jak ziemia usuwa jej się spod stóp. Spojrzała na Sebastiana, ale jego twarz była zamknięta, szare oczy zasłonięte, całe ciepło zniknęło. Zamiast wyjaśnień, zaproponował, że wyjedzie do Londynu w sprawach prawnych.
– Nie chowaj się – powiedziała twardo. – Powiedziałeś mi, że nie jesteś zdolny do miłości, ale czułam twoją miłość. Widzę ją w tym, jak mnie dotykasz. Już mnie kochasz, po prostu boisz się to przyznać.
– Nie mogę – wyznał w końcu łamiącym się głosem. – Boże, pomóż mi, Iris. Nie mogę. Ale został.
Walczył ze sobą, aż w końcu przyciągnął ją do siebie i wyszeptał, że nie zasługuje na nią. Powiedziała mu, że to ona o tym zdecyduje. Trzy dni później wszystko się rozpadło. Wydawca Iris napisał, że jej tożsamość została ujawniona.
Społeczeństwo dowiedziało się, że księżna Blackmore pisze gotyckie romanse. Sebastian zamiast się gniewać, wziął ją za ręce i powiedział, że jej pisanie to prawdziwy talent. Przyznał, że to on się bał, że mu nie zaufała. A potem wyznał, że ją kocha, całkowicie, przerażająco, bez zastrzeżeń.
Wyśmiali skandal. Ona kochała jego, on kochał ją. Zaproponował, że zorganizuje salon literacki, żeby pokazać światu, kim naprawdę jest. Zgodziła się razem zaszokować społeczeństwo.
Wtedy przybył list zapieczętowany czarnym lakiem. Wiktor Blackwell wykonał swój ruch. Miał dowody, że Sebastian zabił własnego brata. Świadków, list, dokumenty.
Wszystko sfabrykowane, ale przekonujące. Jeśli Sebastian jej nie rozwiezie i nie poślubi Porsche, dowody trafią do sędziego. Sebastian zostanie powieszony. – Jestem w tym sam – powiedziała Iris.
– Razem stawimy temu czoła. Wykorzystała swoje kontakty. Jej wydawca, były śledczy, odkrył, że obaj świadkowie Wiktora byli skompromitowani i przekupieni. Znalazł też fałszerza, który odmówił stworzenia listu, ale pamiętał pośrednika – osobistego sekretarza Wiktora.
Mieli dowody, by rozbić całą konspirację. Stanęli przed Wiktorem w jego gabinecie. Pewny zwycięstwa, przyjął ich, nie spodziewając się, że Iris odkryła wszystko. – Piszę powieści, panie Blackwell – powiedziała z uśmiechem.
– Historie o złoczyńcach, którzy uważają się za niepokonanych. Dostarczył mi pan doskonały materiał. Wiktor, zniszczony, zgodził się opuścić Anglię. Ich życie nabrało kształtu.
Aurora urodziła się wczesną wiosną, a po niej przyszli William i Tomas. Iris wydała dwanaście kolejnych powieści pod własnym nazwiskiem i prowadziła najbardziej poszukiwany salon literacki w Londynie. Sebastian, dawny lodowy książę, został ojcem, który czytał dzieciom na głos i tańczył z córką. Osiem lat po balu u Harringtonów wrócili tam na bal Aurory.
Iris patrzyła, jak jej córka, nieśmiała jak matka, wycofuje się w kąt. Sebastian podszedł do niej, porozmawiał i poprowadził ją na parkiet. – Ojciec opowiedział mi o tobie – powiedziała Aurora, wracając rozpromieniona. – Powiedział, że kąt dla nieśmiałych to miejsce pełne potencjału, gdzie niezwykłe kobiety czekają, aż odkryją je ci, którzy są wystarczająco mądrzy, by naprawdę je dostrzec.
Sebastian wziął Iris za rękę. Zatańczyli razem, a nad nimi płonęło pięćset świec. Gdy muzyka ucichła, pocałował ją czule. Pomyślała, że to życie jest lepsze niż jakakolwiek powieść, którą kiedykolwiek napisała.
Niektóre historie są zbyt piękne, by mogły być fikcją. Niektóre historie można tylko przeżyć.


