Stałam na skraju wielkiej sali, gdy księżniczka Eleanor po raz pierwszy w życiu otworzyła usta. Jeden cichy szept, jedno słowo, które miało zniszczyć wszystko, co znałam. świat zamarł. Król powstał z tronu, a jego głos przeciał ciszę jak nóż.

Co powiedziała? Nie mogłam oddychać. Byłam tylko omegą, służącą, niewidzialną. A jednak księżniczka spojrzała prosto na mnie i wyszeptała:
Mamusiu.
Od tego momentu nic nie było takie samo. Wszystko, w co wierzyłam o sobie, o moim miejscu w świecie, okazało się kłamstwem. A prawda, którą odkryłam, mogła mnie kosztować życie. Myślałam, że to pomyłka, że dziecko się przesłyszało.
Ale ona powtórzyła to słowo, patrząc mi prosto w oczy, a w jej spojrzeniu było coś starszego, coś, co znało mnie lepiej niż ja sama. Król podszedł do mnie, a każdy jego krok był jak gwóźdź do trumny. Wyjaśnij to. Nie potrafiłam.
Nie rozumiałam. Ale on, zamiast skazać mnie na śmierć, spojrzał na medalion, który nosiłam ukryty pod suknią. Pamiątkę po matce. A ona, jak się okazało, nie była zwykłą omegą.
Była siostrą królowej, ostatnią z rodu Księżyca. A ja, Elis, byłam ostatnią z tego rodu, strażniczką dziedzictwa, o którym nie miałam pojęcia. Księżniczka Eleanor widziała to od zawsze. Wypowiedziała swoje pierwsze słowa nie przez przypadek, ale żeby mnie odnaleźć.
A kiedy wypowiedziała to słowo, obudziła starożytną magię, która ściągnęła na nas niebezpieczeństwo, o jakim nie śniłam. Wkrótce zamek zaatakowano, a my musiałyśmy uciekać przez podziemne korytarze, kierując się ku kamiennemu kręgowi, gdzie czekały kobiety z mojego rodu. Kobiety, które znały mnie, zanim się urodziłam. Kobiety, które mówiły o przepowiedni, o dziecku, które połączy dwa światy, i o mnie, która miała je strzec.
Nie byłam już tylko służącą. Byłam matką księżniczki w każdym tego słowa znaczeniu, choć nie urodziłam jej. A teraz, uciekając przed poskramiaczem, który chciał zniszczyć wszystko, co dobre, musiałam nauczyć się być kimś, kim nigdy nie przypuszczałam, że mogę być. Ale jedno wiedziałam na pewno: oddałabym życie, aby chronić to dziecko.
Bo kiedy patrzyła na mnie tymi świadomymi, niebieskimi oczami, ja również ją rozpoznawałam. To nie była pomyłka. To było przeznaczenie.


