Poczułam, jakby ktoś wbił mi nóż w plecy, gdy w sali bankietowej rozległ się jego drwiący śmiech. Fiodor właśnie ogłosił publicznie, że nie mam prawa do spadku po dziadku, bo nie wypełniłam warunku małżeństwa. Usłyszałam, jak Glafira Stiepanowna z cicha mówi do Arkadiusza, że moje dłonie zdradzają, iż nie jestem z ich świata, i że muszę natychmiast wyjść. Zamiast uciec, wyciągnęłam z torebki stary, zniszczony szkic, który znalazłam w rodzinnym archiwum, i podniosłam go do światła.

Zapadła cisza, a ja poczułam, że w końcu mam szansę odwrócić całą tę farsę. Zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Fiodor wyrwał mi kartkę z rąk i rzucił się do stołu z nożem do lodu. W sali zawrzało, a ja zrozumiałam, że ta jedna chwila zadecyduje o całej mojej przyszłości. Glafira Stiepanowna zaczęła głośno mówić, że kiedyś w pracowni zaginął unikalny szkic do obrazu, a teraz prawda wraca do domu, i wszyscy spojrzeli na Fiodora, który zacisnął pięści.
Wiedziałam, że to tylko wstęp do tego, co miało zaraz nastąpić, i że następna minuta wszystko zmieni.


