Karsten Jaworski stał pośrodku sali konferencyjnej na 32 piętrze i powiedział, że szuka kogoś, kto poprowadzi projekt restrukturyzacji. Kinga poczuła, jak serce bije jej mocniej, kiedy usłyszała, że wybiera właśnie ją. Pan Witkowski, który jeszcze do niedawna był jej szefem, siedział na końcu stołu z twarzą, na której malowało się niedowierzanie. Zespół był okrojony, budżet zmniejszony, a termin wyznaczono na trzy miesiące.

Kinga wiedziała, że to ją prześladuje od początku jej pracy w tej firmie. Projektując nową strategię, musiała stawić czoła oporowi pracowników, którzy jej nie ufali, i presji, która zdawała się narastać z każdym dniem. Karsten obserwował ją z daleka, a jego kontrola wydawała się wykraczać poza zwykły nadzór menedżerski. Pewnego wieczoru, kiedy zostali sami w gabinecie, zapytał ją, czy kiedykolwiek zastanawiała się, dlaczego wybrał właśnie ją.
Kinga odpowiedziała, że przypuszcza, że chodzi o jej wyniki i doświadczenie. Spojrzał na nią przez chwilę i powiedział, że widzi w niej coś, czego nie widzi nikt inny i że nie chodzi o liczby. Ich relacja zaczęła się zmieniać, a Kinga czuła, że coraz trudniej jej oddzielić pracę od czegoś, co zaczynało się między nimi rodzić. Po jednym z wieczornych spotkań Karsten zaprosił ją na kolację do restauracji na starówce.
Było to pierwsze spotkanie, na którym nie rozmawiali o pracy. Karsten opowiedział jej o swoim ojcu, który założył firmę, i o tym, jak jego matka zmarła dwa lata temu. Powiedział, że wie, jakie to uczucie stracić rodzica w młodym wieku i zostać samemu. Te słowa sprawiły, że Kinga poczuła, jak między nimi powstaje więź, o której istnieniu wcześniej nie miała pojęcia.
Po kolacji odprowadził ją do taksówki i powiedział, że chce, żeby wiedziała, że zawsze może na niego liczyć. Następnego dnia plotki o ich romansie obiegły całą firmę. Koleżanki z pracy szeptały za jej plecami, a ludzie, którzy kiedyś ją szanowali, patrzyli na nią z podejrzliwością. Kinga próbowała się bronić i twierdziła, że to tylko plotki i że wszystko osiągnęła własną ciężką pracą, ale nikt nie chciał wierzyć w jej słowa.
Karsten wydawał się nie widzieć całego zamieszania wokół nich. Pewnego wieczoru zaprosił ją na dach wieżowca, skąd rozciągał się widok na całą Warszawę. Powiedział, że nie powinna przejmować się tym, co mówią ludzie, bo nie mają pojęcia o tym, co naprawdę się dzieje. Kiedy się odwrócił, pocałował ją, a Kinga poczuła, że cały świat wokół niej przestaje istnieć.
Kiedy wróciła do biura, zobaczyła, że ktoś zostawił na jej biurku anonimową notatkę z napisem “współczujemy ci”. Przez sztuczny uśmiech i opanowane maniery zobaczyła, jak Aleksandra z działu HR patrzy na nią z uśmiechem, a zza jej pleców słychać szepty na temat jej i Karstena. Kinga nie powiedziała mu o tym wszystkim. Bała się, że jeśli to zrobi, to ich relacja się skończy albo że Karsten uzna, że nie radzi sobie z ciężarem sytuacji.
Kiedy pewnego dnia znalazła na swoim biurku wycinek z notatką, że jej projekt jest zagrożony, bo jej pozycja w firmie opiera się na kłamstwie, wiedziała, że to nie koniec. Następnego dnia wezwano ją do gabinetu Karstena. Stał przy oknie z rękoma splecionymi za plecami. Powiedział, że wie o wszystkim, co się dzieje i że wie, że plotki o nich nie wynikają z zawiści, ale z czegoś znacznie gorszego.
Wyciągnął z szuflady teczkę i położył ją przed sobą. Powiedział, że znalazł dowody na to, że to Witkowski rozpuszcza plotki i że jego celem jest całkowite zniszczenie jej reputacji i odsunięcie jej od projektu. Kinga poczuła, jak ogarnia ją zimno, kiedy zrozumiała, że wszystko, co ją spotkało, było zaplanowane. Karsten powiedział, że ma dowody na to, że Witkowski od dawna sabotuje jej pracę i że to on stoi za anonimowymi wiadomościami.
Dodał, że nie pozwoli, żeby jej zniszczono i że to ona jest dla niego ważna. Kinga zapytała, co zamierza zrobić, a Karsten odpowiedział, że zamierza podjąć odpowiednie kroki, ale najpierw potrzebuje jej wsparcia. Powiedział, że Witkowski to dopiero początek i że w firmie są ludzie, którzy chcą jego upadku. Wtedy Kinga zrozumiała, że to, co zaczęło się jako zwykła praca nad projektem, przerodziło się w grę o znacznie większą stawkę.
I że ona, mimo całej swojej niepewności, jest w samym jej środku.


