Stałam przed galerią z telefonem przy uchu, gdy nagle zza moich pleców rozległ się znajomy głos. „Ty tutaj? Świetnie, właśnie potwierdziłem twoją rozmowę o pracę — z nikim innym jak ze mną.”…

Stałam przed galerią z telefonem przy uchu, gdy nagle zza moich pleców rozległ się znajomy głos. „Ty tutaj? Świetnie, właśnie potwierdziłem twoją rozmowę o pracę — z nikim innym jak ze mną.”...

Została mi dosłownie chwila do tej kluczowej rozmowy o pracę. Wychodziłam z domu, gdy zadzwonił telefon. To był mój były mąż, Leszek. Zostawiłam go z jego krzykami i od razu ruszyłam szybkim krokiem w stronę wejścia do galerii.

Thumbnail

Tyle czasu poświęciłam na przygotowania do tego dnia, że nie zamierzałam pozwolić jakiemuś bucowi zepsuć tak ważnego momentu. Leszek rzucił nerwowo do słuchawki, że znowu coś mu nie pasuje. Co do zasady pilnowali tego ochroniarze. Gdy ustawiał do pionu kierownika ochrony, wyliczając mu co do złotówki, ile każdego miesiąca wydaje na całą tę bandę Leni, zadzwonił Piotrek, jego stary kumpel, jeszcze z czasów liceum.

Dopiero wczoraj południu zadzwonili do mnie z zaproszeniem na rozmowę o 10:00 rano. Do tego naprawdę dobre wynagrodzenie i atrakcyjny pakiet socjalny. No tak, punktualność chyba nie należy do jego mocnych stron. Wciąż słyszy te same zarzuty, że zostawił rodzinę, że nic go nie obchodzi i że ona ze wszystkim musi radzić sobie sama, a przecież sama nie pracuje i głównie utrzymuje się z jego alimentów.

Siedzi w domu i niby zajmuje się dziećmi, tylko że one są już nastolatkami, do tego mocno rozpieszczonymi i w ogóle się z nią nie dogadują, więc kiedy jej się nudzi, zaczyna go po prostu dręczyć i zawracać mu głowę. Kiedy połączyłam wszystkie fakty i dotarło do mnie, kto miał mnie dzisiaj rekrutować, właściwie spisałam już tę rozmowę na straty. Po kilku minutach w końcu zostałam zaproszona do środka. Weszłam do gabinetu i spokojnie przymknęłam za sobą drzwi.

Zrozumiał, że nie ma do czynienia z przypadkową osobą, tylko z kimś, kto doskonale zna swoją wartość i nie pozwoli sobą pomiatać. Do czego prowadzi to całe narzekanie dorosłego mężczyzny? Leszek spróbował jednak wrócić do oficjalnego tonu. W tym momencie nie miałam już nic do stracenia.

Nie do końca rozumiem pańskie podejście, chociaż chyba jednak zaczynam je rozumieć. Dodałam ostro, po czym wstałam i skierowałam się do wyjścia. Od dłuższego czasu szukał kogoś odpowiedniego na stanowisko szefa marketingu, ale trafiał na same rozczarowania. Pamiętam, że szukałeś kogoś naprawdę dobrego do marketingu.

Przygotuj sobie coś do pisania i zanotuj numer. Mam do niej kontakt. Chodź do mnie na górę, napijemy się dobrej kawy. Gdy podchodził do samochodu, niespodziewanie stanęła przed nim Maryna.

Nie miałam pojęcia, że to pan polecił mnie do tej pracy. Powoli nasze rozmowy zaczęły wykraczać daleko poza same liczby i plany biznesowe. Pewnego wieczoru, gdy zasiedzieliśmy się u niego w gabinecie nad dokumentami do nowego projektu, dotarło do niego, że zakochał się bez pamięci. Tylko tak jak ty bałam się do tego przyznać.

Ta cała historia, która przecież zaczęła się od zwykłej kłótni o miejsce parkingowe pod galerią, doprowadziła nie tylko do stworzenia świetnie prosperującej firmy, ale przede wszystkim do pięknego, dojrzałego związku. Dziękuję, że byliście ze mną do końca na kanale Alicja. Do zobaczenia.