Zapraszam do wysłuchania mojej opowieści. To nie jest historia o miłości, ale o tym, jak ugruntowałam swoją pozycję w tym domu. Marek skończył rozmowę i podszedł do mnie. Wiadomość miała być do jej męża.

Wyjechał na całe 20 dni. Do kogo jest podobne? Do Marka, gdy był mały. Pójdę do kuchni po szklankę wody.
Dlatego przyszłam do ciebie. Wysyła Sylwię do Szwajcarii, by tam urodziła. Idź do niego. Wróciłam do domu.
Od razu poszedł do pokoju Jasia. Zadzwoniłam do pana Wilka. Kwoty wahały się od 50 do 120 000 zł, a łączna suma przekroczyła już 2 miliony. Wróciłam do sypialni, zamknęłam drzwi i podłączyłam pendrive do komputera.
Zobaczyłam wiadomość wysłaną do kuzynki. Zobaczymy, kto wytrwa do końca. Wyłączyłam monitoring, wstałam i podeszłam do okna. Wyjęłam telefon i wysłałam wiadomość do Pawła.
W tym momencie, kiedy przygotowywałam się do rozwodu, do kontrataku, do całkowitego odcięcia się od tego mężczyzny, zamknęłam oczy. Umówiłem cię do specjalisty ginekologa. Zmusza mnie do aborcji. Po drugie, jednorazowe alimenty w wysokości 20% jego majątku.
Weszliśmy do windy. Weszliśmy do gabinetu. Potrwa 20 minut. W tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
Kolejka do pobrania krwi odparłam. Wykazują one pewne nieprawidłowości w krzepnięciu krwi. Zaburzenia krzepnięcia mogą prowadzić do krwotoku. Wyszliśmy ze szpitala, wsiedliśmy do samochodu.
Kiedy wjechaliśmy do garażu, wysiadłam z samochodu i weszłam do domu. Odwróciłam się do niej. Marto, idź do swojego pokoju. Aż do mojego wyczerpania, aż do narodzin dziecka, aż do jego dorosłości.
Mówiłeś o 20%. Wstałam i włożyłam kopertę do torebki. Marek odwrócił się plecami do mnie. Ojcostwo Jasia w stosunku do ciebie to 99%.
Jeśli nie podpiszesz, pójdę do sądu. Doszedł do miejsca na podpis. Pani Zofio, podeszłam do niej. Wszedł do sypialni, stanął przy oknie plecami do mnie.
Czy naprawdę musimy do tego dojść? To ty mnie do tego zmusiłeś. Wyrwałam rękę, wstałam i podeszłam do okna, odwracając się do niego plecami. Karta dodatkowa do konta Marka.
Paweł wepchnął mi je do torebki. Marek właśnie do mnie dzwonił. Drzwi do gabinetu były zamknięte. Podeszłam do biurka i spojrzałam na dokumenty.
A co do dziecka w twoim brzuchu, Marto? Wyłączyłam telefon i schowałam go do torebki. Teściowa Barbara Wysocka wpadła do środka. Drzwi do sali były otwarte.
Ale tępy ból w podbrzuszu zmusił mnie do powrotu do pozycji leżącej. Kobieta w białym kitlu weszła do sali. 20 minut później i dziecka nie dałoby się uratować. 10 minut spacerem do metra.
Potem wróciłam do mieszkania, wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka. To była moja historia – historia, która zmieniła wszystko, historia, w której przestałam być tylko żoną, a stałam się kimś, kto ma własne zdanie. I choć życie nigdy nie będzie takie samo, wiem, że zrobiłam to, co musiałam, dla siebie i dla mojego dziecka.


