Marcin spóźnił się na urodziny ojca ponad dwadzieścia minut. Joanna stała przy stole, udając, że porządkuje talerze, ale myślami była gdzie indziej. Wiedziała, że Andrzej zauważył jej nieobecność, bo kilka razy spojrzał w jej stronę, zanim w końcu sam do niej podszedł. – Joanna, chodź na chwilę – powiedział cicho, ale tak, że Krystyna, która układała sałatki, odwróciła głowę.

Joanna podeszła, czując na sobie wzrok teściowej. Andrzej wziął ją pod rękę i odprowadził w kąt salonu. – Wiem, że to nie jest dobry moment, ale muszę ci coś powiedzieć – zaczął, a Joanna poczuła, jak serce jej przyspiesza. – Przez lata myślałem, że to Marcin załatwia wszystkie sprawy.
Dotacje, dokumenty, terminy. A potem dowiedziałem się, że to ty wszystko organizowałaś. Joanna zacisnęła palce na brzegu marynarki męża, którą trzymała w ręce, chociaż nie pamiętała, po co jej była. – Skąd pan o tym wie?
– zapytała, a jej głos zabrzmiał obco. – Miałem trudny rok – powiedział Andrzej. – Ty dzwoniłaś do spółdzielni, załatwiałaś remont, pilnowałaś terminów. A Marcin tylko udawał, że to on.
– Spojrzał na syna, który stał przy oknie. – Ja nie chcę więcej kłamać. Joanna poczuła, że ziemia jej się przesuwa pod stopami. Przez dwadzieścia lat żyła w cieniu męża, a teraz teść mówił o tym tak, jakby to było coś oczywistego.
– To nie ja przyprowadziłam te szczegóły do restauracji – powiedziała cicho, ale Andrzej tylko pokręcił głową. – To ja zacząłem to wszystko. Kiedy dowiedziałem się, że Joanna wróciła do Poznania, wiedziałem, że muszę to zakończyć. Joanna zacisnęła usta.
Wiedziała, że Andrzej kłamie, ale nie miała odwagi mu tego powiedzieć. Marcin podszedł do żony, ale ona nie podniosła wzroku. Krystyna podeszła do nich, niosąc talerz z ciastem. – Joanna, naprawdę jestem ci wdzięczna – powiedziała teściowa, ale Joanna słyszała tylko fałsz w jej głosie.
– Dziękuję – szepnęła i wyszła do kuchni, żeby nie wybuchnąć. Wieczorem, kiedy wrócili do domu, Marcin był w dobrym humorze. Joanna czekała w sypialni, a kiedy wszedł, zapytała cicho:
– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że twój ojciec wie o wszystkim? Marcin stanął nieruchomo.
Przez chwilę patrzył w okno. – Bo nie chciałem, żebyś się denerwowała – powiedział, a Joanna wyczuła, że to nie jest cała prawda. – Nie denerwuję się. Tylko chcę wiedzieć, dlaczego ojciec nagle mówi, że to ja wszystko robiłam.
Marcin westchnął. – Bo tak jest. Ty wszystko robisz. Ja tylko podpisuję.
Joanna poczuła, że coś w niej pęka. Przez dwadzieścia lat żyła w cieniu, a teraz okazało się, że nawet ona wierzyła, że to on. A może on też w to uwierzył? Następnego dnia Joanna zadzwoniła do Katarzyny, dawnej koleżanki, która wróciła do Poznania.
Nie widziała jej od lat, ale wiedziała, że Katarzyna zna Marcina z przeszłości. Umówiły się na kawę. Do kawiarni Joanna dotarła kilka minut przed czasem. Katarzyna już czekała przy stoliku, przeglądając telefon.
– Miło cię widzieć – powiedziała Katarzyna, wstając. – Wyglądasz dobrze. Joanna uśmiechnęła się słabo, siadając. – Dziękuję, że zgodziłaś się spotkać.
Katarzyna odłożyła telefon. – Wiesz, że Marcin o tobie mówił? Dawno temu. Mówił, że zawsze byłeś taka – zawahała się.
– taka poukładana. Joanna poczuła ukłucie. – Poukładana? To znaczy?
Katarzyna wzruszyła ramionami. – Że potrafisz wszystko zorganizować. On nie. On zawsze potrzebował kogoś, kto by go poprowadził.
Joanna poczuła, że jej ręce drżą. Wypiła łyk wody, żeby się uspokoić. – A ty? Jak ci się układa po powrocie?
– zapytała, zmieniając temat. Katarzyna opowiedziała o swojej pracy, ale Joanna słuchała tylko połową uwagi. Myślała o Marcina, o tym, jak zawsze wydawał się taki kompetentny, jak wszyscy wierzyli, że to on rządzi. Po spotkaniu Joanna wróciła do domu i otworzyła szufladę z dokumentami.
Znalazła stare umowy, zaświadczenia, rachunki. Wszystko na nazwisko Marcina, ale wszystko załatwione przez nią. Miała wrażenie, że widzi to po raz pierwszy. Wieczorem Marcin przyszedł do domu i zastał ją przy kuchennym stole, nad plikiem papierów.
– Co robisz? – zapytał, marszcząc brwi. – Porządkuję dokumenty – powiedziała spokojnie. – Chcę sprawdzić, czy mamy wszystko.
Marcin podszedł bliżej, ale Joanna zamknęła segregator. – Nie twoja sprawa – powiedziała, a on cofnął się zaskoczony. Następnego dnia zadzwoniła jego komórka. To była Katarzyna.
– Możesz rozmawiać? – zapytała. – Chciałam ci powiedzieć, że spotkałam Joannę. Marcin zbladł.
– I co? Co ona mówiła? – Nic konkretnego. Ale wyglądała, jakby coś wiedziała.
Marcin rozłączył się i długo stał przy oknie. Joanna weszła do salonu i zobaczyła go. – Kto dzwonił? – zapytała.
– Nikt – odpowiedział zbyt szybko. – Pomyłka. Joanna wiedziała, że kłamie, ale nie powiedziała nic. Po prostu odwróciła się i wyszła.
Wieczorem, kiedy Joanna przygotowywała kolację, Marcin wszedł do kuchni. – Muszę ci coś powiedzieć – zaczął, ale głos mu się załamał. Joanna odwróciła się, z nożem w ręku. – Co tym razem?
– To, co mówił mój ojciec… To nie jest cała prawda. Ja też dużo załatwiałem. Joanna postawiła nóż.
Patrzyła na niego przez długą chwilę. – Naprawdę? To powiedz mi, kto załatwił pozwolenie na remont dwa lata temu. Marcin przełknął ślinę.
– Ty. – A kto złożył wniosek o dofinansowanie? – Ty. – To kto?
Marcin spuścił wzrok. – Ty. Zawsze ty. Joanna poczuła, że coś w niej się kończy.
Dwadzieścia lat swojego życia oddała temu mężczyźnie, a on nawet nie potrafił uregulować własnych spraw. – Myślałam, że jesteśmy drużyną – powiedziała cicho. Marcin podszedł, żeby ją objąć, ale Joanna cofnęła się. – Nie dotykaj mnie.
– Joasiu… – Nie teraz – przerwała. – Muszę się zastanowić. Wyszła z kuchni, zostawiając go samego.
W sypialni wyjęła telefon i napisała do Katarzyny:
„Musimy się spotkać. Mam pytania. ”
Katarzyna odpowiedziała po kilku minutach:
„Kiedy chcesz? ”
Joanna napisała, że rano.
Potem położyła się na łóżku i wpatrywała w sufit. Następnego dnia rano zadzwonił do niej Andrzej. – Joanna, muszę z tobą porozmawiać, ale nie o Marcina. Joanna poczuła, że coś ściska ją w żołądku.
– O czym? – O tym, co się działo przed twoim ślubem. To nie powinno było tak wyglądać. Joanna usiadła na łóżku.
– Co pan ma na myśli? Andrzej westchnął. – Może przyjdź po południu. Porozmawiamy.
Joanna zgodziła się, nie zastanawiając się. Przeczuwała, że to spotkanie zmieni wszystko. Po południu pojechała do Andrzeja. Krystyna otworzyła drzwi i powitała ją z wymuszonym uśmiechem.
– Joanna, jak miło. Andrzej jest w gabinecie. Joanna weszła do gabinetu. Andrzej siedział przy biurku, przed nim leżał stary notes.
– Usiądź – powiedział. Joanna usiadła. Andrzej otworzył notes i przesunął go w jej stronę. – To jest pamiętnik twojej matki.
Joanna poczuła, że robi jej się zimno. – Mojej matki? Ona nie prowadziła pamiętnika. – Prowadziła.
Przez całe życie. – Andrzej westchnął. – Przeczytałem go po jej śmierci. I wiem, co się stało.
Joanna wzięła notes do rąk, ale nie otworzyła. Bała się tego, co może znaleźć. – Co pan wie? Andrzej wstał i podszedł do okna.
– Twoja matka nigdy nie chciała, żebyś wyszła za Marcina. A ja wiedziałem dlaczego. Ale nie powiedziałem ci, bo obiecałem jej, że nie. Joanna poczuła, że nie może oddychać.
– Pan wiedział? – Tak – powiedział cicho. – I to jest moja największa wina. Joanna zamknęła oczy.
Dwadzieścia lat życia z Marcinem, a on przez cały czas wiedział, że coś jest nie tak. Ale nie powiedział jej. – Dlaczego pan mi to teraz mówi? – Bo Marcin jest chory – powiedział Andrzej, a Joanna spojrzała na niego z niedowierzaniem.
– Chory? Na co? – Zdiagnozowano mu raka. Miesiąc temu.
Joanna poczuła, jak całe jej ciało drętwieje. Wszystko, co przed chwilą myślała, rozpadło się na kawałki. – Dlaczego mi nie powiedział? – Nie chciał cię martwić.
Ale musiałaś się dowiedzieć. Joanna patrzyła na notes, potem na Andrzeja. – Co jest w tym pamiętniku? – Dowiesz się, kiedy będziesz gotowa.
Joanna wstała, ściskając notes w dłoniach. Wyszła z gabinetu, mijając Krystynę, która stała w korytarzu, i wsiadła do samochodu. Przez całą drogę trzymała notes na siedzeniu obok siebie. Kiedy wróciła do domu, Marcin jeszcze nie było.
Położyła notes na stole i usiadła, wpatrując się w niego. Wiedziała, że to może zniszczyć wszystko, co zostało. Ale wiedziała też, że nie może już dłużej żyć w niewiedzy.
Otworzyła notes.


