Śnieżna zawieja gęstniała w grudniowym zmierzchu, a wycieraczki monotonnie zgarniały lepiącą się do szyby krupę. Tatiana wpatrywała się w drogę, ale myślami wciąż była w pokoju przesłuchań, skąd wyjechała kilka godzin temu. Naprzeciw niej siedział zadbany wiceminister, przyzwyczajony do luksusu i bezkarności, który przez lata pustoszył państwową kasę. Jeszcze chwilę temu rzucał głośnymi nazwiskami i groził karami niebios, ale pod jej przenikliwym spojrzeniem jego udawane oburzenie zamieniło się w przerażoną świadomość nieuchronności kary.

Te trzydzieści sekund przełamało całe przesłuchanie. W rozszerzonych oczach urzędnika wyczytała: “Złamał się”. Chlipnął i sięgnął po długopis, by podpisać przyznanie się do winy. Westchnęła.
Zawód dawał jej władzę i szacunek, ale czuła, jak ta nieskazitelna kariera odbiera jej zwykłe ludzkie życie – wolne wieczory, ciepło domowego ogniska, możliwość bycia po prostu kobietą. Dzisiaj celowo zostawiła mundur w szafie, wybierając prostą dzianinową sukienkę. Jechała poznać rodziców mężczyzny, z którym spotykała się od kilku miesięcy. Arseni był czuły i uważny, a co najzabawniejsze – szczerze uważał ją za skromną pracownicę jednego z wydziałów, zajmującą się nudnym obiegiem dokumentów.
Celowo go nie wyprowadzała z błędu, ciesząc się możliwością zostawienia swojego surowego statusu za progiem pracy. Samochód mknął naprzód, rozcinając reflektorami zimową ciemność. Z gęstej śnieżnej zasłony wyłoniły się rozmyte sylwetki czerwono-niebieskich świateł błyskowych. Odblaskowa postać inspektora machała świecącym lizakiem, zmuszając Tatianę do zjechania na pobocze.
Do szyby podszedł zwalisty sierżant drogówki w ciężkim zimowym rynsztunku. Opuściła szybę, a do wnętrza wpadło zimne powietrze. Inspektor zażądał dokumentów, mrucząc coś o przedświątecznym wzmocnieniu. Podała mu prawo jazdy i dowód rejestracyjny.
“No i co, Tatiano Wiktorowno? Łamiemy przepisy? ” – pochylił się z przesłodzonym uśmiechem. “Przed skrzyżowaniem najechaliśmy na linię ciągłą.
No to co, wypisujemy? Chociaż chętnie bym panią oszczędził, bo komu chce się witać święta na posterunku? Zawsze można rozwiązać każdy problem szybko i polubownie. Rozumie pani, o czym mówię?
” – zrobił wieloznaczną pauzę. “Dlaczego pański wideorejestrator nasobny jest wyłączony? ” – zapytała Tatiana, patrząc na nieświecącą się kontrolkę kamery. “Ma pan obowiązek go włączyć.
” “Bateria padła na mrozie” – burknął policjant, po czym znów przybrał chamski ton. “To nie zmienia postaci rzeczy. No to co pani zdecydowała, obywatelko? ” Zamiast oczekiwanego strachu natknął się na spokojne spojrzenie.
“Nie złamałam żadnych przepisów. Proszę wypisać mandat. Kopię proszę dać mi do rąk. Złożę odwołanie” – odpowiedziała pewnie.
Sierżant zmienił wyraz twarzy, a po jego udawanej dobroduszności nie został ślad. “Patrzcie państwo, jaka z niej zasadnicza” – nastroszył się i zaklął. “Człowiek codziennie ryzykuje życiem dla spokoju takich głupich kwok, a szacunku zero. ” Ścisnął jej prawo jazdy w grubej dłoni i dwukrotnie zgiął w miejscu przełamania.
Sztywny poliwęglan wytrzymał, ale w poprzek zdjęcia Tatiany przebiegła głęboka biała rysa. Sierżant z zadowolonym uśmieszkiem pomachał zepsutym plastikiem przed jej twarzą. “A dokumentzik ma pani uszkodzony, szanowna Tatiano Wiktorowno. To oznacza, że jest nieważny.
W ogóle nie ma pani prawa prowadzenia pojazdu. A to obywatelko mandat do 15000. Natychmiastowe odsunięcie od kierownicy i odholowanie samochodu na parking policyjny. Potuptasz sobie szosą na piechotę po zaspach.
” Zamilkł, dając ofierze czas na uświadomienie sobie powagi sytuacji, a następnie drwiącym tonem zaproponował alternatywę. “Ale dzisiaj jestem dobry. Święta tuż tuż. Proszę przekazać równowartość tej kwoty na prezenty noworoczne dla dzieci i jechać do swojej sałatki jarzynowej.
”
Tatiana nawet nie mrugnęła, doskonale rozumiejąc, że ma przed sobą zwykłego, drobnego wymuszacza. “Na prezenty dla pańskich dzieci, jak rozumiem” – upewniła się sarkastycznie. Pewny siebie sierżant prychnął wyczekująco. “Proszę sprawdzić prawo jazdy w bazie federalnej.
Przekona się pan, że jest ważne” – spokojnie odpowiedziała Tatiana. “A za to, że celowo zniszczył pan prawo jazdy, pan odpowie. ” W tym momencie od radiowozu oderwał się drugi funkcjonariusz. “No i co, opiera się?
Puść ją, Siemionycz. Zatrzymamy kogoś innego. ” Sierżant skrzywił się i z irytacją wcisnął złamane prawo jazdy prosto w twarz Tatiany. “Droga wolna.
Puszczam” – wycedził złośliwie, machając lekceważąco ręką. Funkcjonariusze odwrócili się, tracąc zainteresowanie upartą obywatelką. “Za to ja was nie puszczam! ” – powiedziała wyraźnie Tatiana, wysiadając z samochodu.
Trzaśnięcie drzwiami sprawiło, że obaj inspektorzy drgnęli i się odwrócili. Tatiana znajomym ruchem otworzyła swoją legitymację i wsunęła pod nos sierżantowi. Czerwona okładka ze złotym tłoczeniem komitetu śledczego i napis “Major sprawiedliwości” podziałały na bezczelnego policjanta jak porażenie prądem. Jego twarz powoli się wydłużyła, a samozadowolenie zniknęło.
Tatiana wyjęła telefon i wybrała numer, włączając tryb głośnomówiący. Z głośnika rozległ się pewny siebie męski głos: “Pułkownik bezpieczeństwa wewnętrznego Makarow. Słucham. ” “Tatiano Wiktorowna.
Witam, Aleksieju” – powiedziała spokojnie kobieta, patrząc prosto w rozszerzone z przerażenia oczy inspektora. “Jestem na 32 km trasy. Pracuje tu patrol drogówki. ” Podyktowała numer i nazwisko sierżanta z jego odznaki.
“Proszę wysłać grupę operacyjną w celu zatrzymania. Zarzuty: usiłowanie wymuszenia łapówki przez grupę osób w porozumieniu, celowe zniszczenie dokumentów obywateli, nadużycie uprawnień i jak zwykle celowo wyłączony wideorejestrator nasobny. Osobiście udokumentowałam wszystkie naruszenia. ” Dzielny sierżant o mało co nie osunął się w przydrożną zaspę.
Jego partner ze strachem zaczął cofać się w stronę radiowozu. “Towarzyszko major, nie gubcie nas. Licho podkusiło” – zaczął szeptać, jąkając się wymuszacz. Jego podbródek drżał, a zęby dzwoniły jak kastaniety.
Tatiana zrobiła krok do przodu i zbliżając twarz do jego trzęsących się policzków, twardo rzekła: “Komu na górze odpalasz dole z haraczy? Nazwisko dowódcy jednostki. Szybko. ” Inspektor konwulsyjnie przełknął ślinę.
Jego oczy biegały na boki. Próbował obejrzeć się na uciekającego partnera, ale gruba szyja, szczelnie zapięta w kołnierz kurtki, mu na to nie pozwoliła. Prawdopodobnie domyślając się, że to koniec, ledwo słyszalnie wykrztusił: “Bubieńcow. Podpułkownik Bubieńcow.
” Uzyskawszy potrzebne informacje, major sprawiedliwości rozbroiła zdezorientowanych policjantów i zabrała kluczyki do radiowozu. Zgodnie z jej przewidywaniami ci dwaj potrafili tylko obdzierać przerażonych kierowców na trasie, a do realnego oporu nie byli zdolni ani fizycznie, ani psychicznie. Oczekiwanie na grupę operacyjną przeciągnęło się do czterdziestu minut. Przez cały ten czas Tatiana siedziała w swoim samochodzie, obserwując, jak dwóch złamanych inspektorów posłusznie kuli się na poboczu pod padającym śniegiem.
Nawet nie próbowali pukać do niej i proponować ugody, zrozumiawszy, że major sprawiedliwości już nie żartuje. Kiedy trasę wreszcie rozcięła wyjąca syrena czarnego minivana biura spraw wewnętrznych, Tatiana odblokowała drzwi, wysiadła, przekazała kluczyki, prawo jazdy i zeznania osobiście do rąk dowódcy grupy i podpisując się na formularzu wstępnych oględzin, rzuciła krótko: “Dalej radźcie sobie sami. Spóźniona jestem. ”
Tatiana podjechała pod wysokie ślepe ogrodzenie podmiejskiego domu, gdy dochodziła trzecia.
Przejęta nieplanowanym opóźnieniem, pospiesznie poprawiła włosy w lusterku wstecznym i ruszyła w stronę ganku. Drzwi otworzył Arseni i widząc ją, odetchnął z wyraźną ulgą. “Taniusza, no wreszcie. Gdzieś ty była?
Stół już nakryty. Dzwoniłem do ciebie, ale byłaś niedostępna” – w jego głosie słychać było echo niedawnego niepokoju. Troskliwie pomógł jej zdjąć zimowy płaszcz. Tatiana została w swojej skromnej dzianinowej sukience i przytulnym, prostym, robionym na drutach swetrze.
Mężczyzna miękko pociągnął ją za sobą w głąb przestronnego holu. Naprzeciw nim wyszła kobieta z dużym półmiskiem przykrytym metalową pokrywą. “Mamo, to jest Tania. Taniusza, to moja mama, Kławdia Iljiniczna” – odezwał się Arseni.
Matka Arsenia zamarła na ułamek sekundy w przejściu, obrzucając Tatianę oceniającym spojrzeniem z góry na dół i z uprzejmym, naciąganym uśmiechem powiedziała: “Dzień dobry. Proszę wejść, pani Tatiano. ” Gościni wyraźnie wyłapała w jej głosie cień jakiegoś niezadowolenia. Idąc w ślad za swoim narzeczonym do salonu, Tatiana zauważyła, jak Kławdia Iljiniczna natychmiast pochyliła się do siedzącego w fotelu męża i coś szybko zaszeptała mu do ucha.
Arseni poprowadził ją na środek salonu i przedstawił jej ojca. “Taniusza, to jest Makar Stiepanowicz. ” Ten krótko oceniająco spojrzał na gościa ponad okularami. Tania złapała się na myśli, że ta wizyta była dla niej trudniejsza niż wielogodzinne przesłuchanie.
W służbie wśród suchych faktów i artykułów prawnych jej bezpośredniość i analityczny umysł były jej główną bronią. Ale tutaj, w cudzym salonie, te cechy zamieniały się w nieporęczny bagaż. Wewnątrz kobiety wszystko ściskało się z bezsilności wobec prostych domowych rytuałów. Szczerze chciała spodobać się rodzicom Arsenija, znaleźć z nimi wspólną ciepłą falę.
Jednak zboczenie zawodowe zmuszało ją do błyskawicznego zauważania fałszu i ukrytych motywów w obcych głosach. Próbując jakoś nawiązać kontakt i złagodzić atmosferę, gościni wskazała na róg pokoju. “Jaką mają państwo wspaniałą choinkę. Od razu czuć święta.
” Makar Stiepanowicz z protekcjonalnym uśmiechem odwrócił głowę w stronę bogato ubranej choinki z półmetrowym Dziadkiem Mrozem pod nią i powiedział: “Tak, nie każdy może sobie pozwolić na taką trzymetrową piękność. Nawiasem mówiąc, przywieziono ją ze specjalnej szkółki. ” W pokoju znów zapadła niezręczna cisza. Czując to zakłopotanie, Arseni pospiesznie wziął przyjaciółkę za rękę.
“Chodź, Taniusza, pokażę ci dom, póki mama nie zawoła do stołu. ”
Weszli na piętro. Tatiana o mało nie potknęła się o dekoracyjny podłogowy wazon, który wydawał się zbyt duży jak na korytarz. Na ścianach wisiały to tu, to tam obrazy w ciężkich, złoconych ramach z sielskimi motywami.
To dążenie do wypełnienia przestrzeni przedmiotami świadczącymi o statusie, które zauważyła już na dole w salonie, tutaj ujawniło się jeszcze wyraźniej. Arsenij uśmiechnął się przepraszająco. “Taniu, nie zwracaj uwagi. Rodzice zawsze byli bardzo drobiazgowi przy zawieraniu znajomości, ale ciebie to nie dotyczy.
Nie martw się. Oni po prostu ci się przyglądają. ” Zaczął pokazywać pokoje, opowiadając historię domu, ale Tani wciąż nie opuszczało poczucie dostrzeżonego dysonansu w wystroju. Było widać, że dom pierwotnie budowano według kanonów solidnej, surowej radzieckiej nomenklatury z powściągliwymi dębowymi panelami i masywnymi drzwiami wewnętrznymi.
Jednak na tej solidnej bazie teraz wyraźnie przebijała warstwa nowego ostentacyjnego bogactwa. “W domu z rodzicami mieszkają jeszcze siostra z mężem” – opowiadał w tym czasie Arseni. “Zięć Katy też pracuje w waszym resorcie. Wysoka ranga.
” Wskazał na ramkę ze zdjęciem. “A oto i on. ” Tania zatrzymała się, przypatrując się zdjęciu wyprostowanego na baczność mężczyzny w galowym mundurze. W tym czasie Arseni uchylił jedne z sąsiednich drzwi.
Wewnątrz pokoju hałaśliwie baraszkowała i krzyczała dwójka dzieci. “Kiedyś to był mój pokój. Potem dorosłem, wyjechałem do miasta. Teraz jest tu pokój dziecięcy, a to moi siostrzeńcy urwisy” – uśmiechnął się z nostalgią.
Tatiana patrzyła na bawiące się maluchy i wewnątrz niej poruszyło się głęboko ukryte pragnienie. “Ja też bardzo chciałabym poczuć się matką” – nagle podzieliła się swoim najskrytszym marzeniem. Arseni natychmiast pociągnął ją z powrotem na korytarz, czule objął za ramiona i pocałował. “Ja sam też o tym ciągle myślę, zwłaszcza odkąd cię spotkałem.
” Jego szczere słowa natychmiast poprawiły Tani nastrój. Uśmiechnęła się do swojego wybranka i przytuliła się do jego ramienia. Z jadalni dobiegł donośny głos Kławdii Iljinicznej, zwołującej wszystkich na kolację. Z pokoju dziecięcego z krzykiem wybiegły maluchy, a w ślad za nimi po schodach w radosnym nastroju zaczęli schodzić Arseni i Tatiana.
Jako ostatnia do salonu weszła lekko puszysta młoda kobieta w drogiej, eleganckiej sukni. “A oto i moja siostra, Anastazja. Nastiu, to Taniusza, moja narzeczona” – uśmiechnął się Arseni. “A co nam przyniosłaś?
Gdzie nasze prezenty? ” – bezceremonialnie zaczęły skakać dzieci wokół gościa. Tatiana była zdezorientowana. Nikt jej nie uprzedził, że w domu będą dzieci, a sama nie wpadła na to, żeby zapytać Arsenija.
Zrobiło jej się potwornie głupio. Szybko zaglądając do torebki, wyciągnęła z niej dwie tabliczki czekolady, którymi w ciągu dnia poczęstowali ją koledzy w pracy. “Proszę, weźcie! ” – powiedziała, podając słodycze.
Dzieci niezadowolone skrzywiły się, ale czekoladę i tak wzięły. Przypomniawszy sobie nieprzyzwoicie drogie zabawki w pokoju dziecięcym, Tani przyszło do głowy, że maluchy w tej rodzinie są nieźle rozpuszczone. Anastazja syknęła na swoje latorośle i zaczęła sadzać je za stołem. Kiedy zasiedli do stołu zastawionego po brzegi delikatesami, Kławdia Iljiniczna zaczęła nakładać na talerze pieczone mięso.
“Na Fiodora nie będziemy czekać. Wróci dziś późno. Nawet w święta haruje” – powiedziała. Dzieci łapały jedzenie rękami.
Tatiana czuła na skórze oceniające spojrzenia krewnych Arsenija. “Niech nam pani o sobie opowie, Tanieczko. Skąd pani pochodzi? Kim są pani rodzice?
” – poprosiła słodziutko Kławdia Iljiniczna. Tatiana delikatnie odłożyła sztućce na brzeg talerza. Wewnętrznie nieco się spięła. Trudno było jej kręcić i cokolwiek upiększać, więc zaczęła opowiadać, jak jest.
“Mam 34 lata. Dorastałam w małym prowincjonalnym miasteczku. Prawdopodobnie nawet państwo nie słyszeli jego nazwy. Nasza rodzina żyła skromnie.
Po skończeniu szkoły przeprowadziłam się tutaj na studia. No i zostałam do pracy. ” Makar Stiepanowicz siedzący u szczytu stołu prychnął z lekceważeniem. Jego żona zmarszczyła czoło, nawet nie próbując ukryć swojego rozczarowania.
Wymieniwszy szybkie spojrzenia z matką, Anastazja zainteresowała się z wymuszonym uśmiechem: “A kim pani teraz pracuje, jeśli można wiedzieć? ” Tatiana zauważyła sceptycyzm w spojrzeniach rodziców swojego wybranka i nagle poczuła ciekawość, czy ci ludzie są w stanie docenić nie jej stanowisko i władzę, którą ono daje, ale ją samą jako człowieka. Kobieta celowo zamilkła o szczegółach swojej obecnej pracy, pozwalając zebranym samodzielnie wyciągnąć wnioski. “Pracuję w instytucji państwowej.
Pracuję z ludźmi i dokumentami” – odpowiedziała spokojnie, uważnie patrząc na obecnych. Makar Stiepanowicz pokiwał głową, jakby wszystko było dla niego jasne. Zwykła podrzędna przekładaczka papierów bez znajomości i perspektyw. Odsunął talerz, ciężko oparł łokcie o stół i zwrócił się do syna: “Arseni, jesteś perspektywicznym chłopakiem.
Obok ciebie powinna być osoba o porównywalnym statusie. Rozumiesz? Tak jak u Nasti mąż Fiodor, podpułkownik policji, poważne oparcie dla rodziny, a skromny zawód sekretarki, z całym szacunkiem, to nie twój poziom. ” “Właśnie siczko” – natychmiast wtrąciła się do rozmowy Kławdia Iljiniczna.
“Przecież są dla ciebie znacznie korzystniejsze partie. Wziąć choćby Marinę, przyjaciółkę Nasti. Od dawna ma na ciebie oko. Dziewczyna z dobrej rodziny i stanowisko ma niezłe w banku.
Wiesz, jakie teraz życie jest drogie? A czy można wyżyć z pensji sekretarki? ”
Wewnątrz Tatiany wezbrała uraza. Nieprzyjemnie było słuchać, jak ci ludzie tak szybko przypięli jej lekceważące łatki i tak łatwo deprecjonowali jej życie.
Ale Arseni ją uprzedził. “Tato, mamo, wyprostował się. Co wy na nią napadliście? Może wam się nie podoba, że Tania jest prostą sekretarką, ale musicie zrozumieć, że kocham ją, a nie jej stanowisko.
To mój wybór. I to, jaki ma status społeczny i ile zarabia, nie ma dla mnie znaczenia. ” “Jak to nie ma znaczenia? ” – oburzył się Makar Stiepanowicz.
“Urodzą się dzieci. Twoich samych zarobków nie wystarczy, żeby je wychować. ” “Będziecie razem biedować z pustą lodówką” – prychnęła szyderczo Anastazja, wypraszając dzieci zza stołu i szepcząc im, żeby poszły pobawić się w swoim pokoju. Kławdia Iljiniczna teatralnie westchnęła i pojednawczo uniosła rękę ze złotą bransoletką, uspokajając męża i zwracając się do Arsenija: “Synku, jesteś upartym chłopcem.
Nie ma sensu się z tobą spierać. ” Potem demonstracyjnie odwróciła się do Tatiany i zaczęła: “No dobrze, skoro tak wam się spieszy, damy z ojcem nasze błogosławieństwo. Tylko umówmy się od razu, Tanieczko, przed urzędem stanu cywilnego podpiszesz intercyzę, którą przygotuje nasz prawnik. Musimy chronić majątek syna.
Jestem bezpośrednią kobietą i powiem otwarcie. Wątpię, żeby wasze wspólne życie długo przetrwało. ” “Tanieczko, w tym życiu trzeba umieć zarabiać pieniądze, a nie tylko przekładać papierki” – zawtórowała Anastazja, z wyższością wzruszając ramieniem. “O, mój Fiedia potrafi.
” Arseni już dosłownie trząsł się ze wzbierającego w nim gniewu. Gwałtownie odsunął krzesło. “Ty się chociaż nie wtrącaj z tym swoim Bubieńcowem” – rzucił w złości siostrze, a potem wyciągnął do przyjaciółki rękę. “Taniu, wychodzimy stąd.
Nie mamy tu czego szukać. ”
Tatiana z żalem poczuła, że spotkanie z rodzicami poszło nie tak, jak to sobie wyobrażała. Zamiast przyjemnej i szczerej, czy chociażby spokojnej kolacji, spotkały ją kpiny. Upokorzenie, jakiego doznała od aroganckich krewnych Arsenija, ściskało jej serce.
Ale siłą woli stłumiła narastający gniew i niepokój. Młoda kobieta zrzuciła z siebie ułudę bycia uległą i starania się dostosować do tych ludzi i znów stała się sobą – bezpośrednią i silną. Tania chwyciła dłoń młodego mężczyzny i spokojnie posadziła go z powrotem na krześle. “Poczekaj, Arseniju!
” – powiedziała cicho, ale z wyraźnym naciskiem i uśmiechnęła się do obecnych. “Jeszcze nie skończyliśmy. ” Tatiana łagodnie odwróciła się do gospodarza domu. Uraza całkowicie ucichła, ustępując miejsca zawodowemu zainteresowaniu i tej chytrej przenikliwości, która nieraz pomagała jej na przesłuchaniach.
Przechyliła lekko głowę na bok i po prostu powiedziała: “Makarze Stiepanowiczu, macie niesamowity dom. Utrzymanie tak ogromnej posiadłości kosztuje zapewne jakąś absolutnie astronomiczną sumę. Aż strach pomyśleć, ile miesięcznie wydaje się tu na samo ogrzewanie i ochronę. ” Pochwała podziałała na ojca rodziny uspokajająco.
Makar Stiepanowicz wyprostował się, spojrzał z samozadowoleniem na syna i dumnie uniósł podbródek. “Dla kogoś może i astronomiczną. Zimą za sam gaz i prąd wychodzi około 7000. Do tego ochrona osiedla, odśnieżanie dróg.
Ogrodnik to kolejne 30000 miesięcznie jak nic. Wyciągnij i połóż. Ale za komfortowe życie trzeba płacić. ” Tatiana ze zrozumieniem pokiwała głową, ale zaraz potem jej głos stracił dawną łagodność i zabrzmiał równo i chłodno.
“100000 miesięcznie na same wydatki komunalne. Wspaniale. A teraz policzmy. Oboje z Kławdią Iljiniczną przeszliście na emeryturę jakieś 15 lat temu.
Biorąc pod uwagę, że w latach 90 wszystkie oszczędności obywateli przepadły, raczej nie zdołaliście zgromadzić legalnego kapitału, który pozwalałby teraz utrzymać luksusową rezydencję. Nawet pańska podwyższona emerytura resortowa byłego pracownika aparatu państwowego i świadczenia socjalne ledwo wystarczą na 1/3 kwoty, którą pan właśnie wymienił. Nasuwa się logiczne pytanie: skąd te pieniądze? ”
Arsenij ze zdziwieniem wpatrywał się w swoją wybrankę.
Kławdia Iljiniczna zamarła z uniesionym kieliszkiem, a Makar Stiepanowicz zdezorientowany zaczął mrugać oczami, nie rozumiejąc, skąd skromna sekretarka tyle wie. Tatiana przeniosła wzrok na pobladłą Anastazję i kontynuowała jeszcze twardziej: “Tak dużo mówiła pani o umiejętności zarabiania pieniędzy i stawiała za wzór swojego męża. Podpułkownik Bubieńcow kieruje wydziałem Państwowej Inspekcji Drogowej. Oczywistym jest, że to właśnie z regularnych przestępczych wymuszeń na kierowcach na drogach, realizowanych przez jego podwładnych, pokrywane są wszystkie luksusowe wydatki waszej rodziny.
I dzisiaj na trasie, kiedy bezpodstawnie zatrzymali mnie jego funkcjonariusze i niedwuznacznie zasugerowali łapówkę, osobiście się o tym przekonałam, przez co, prawdę mówiąc, się spóźniłam. Cóż, zostało tylko przydeptać ogon temu waszemu Bubieńcowi. ”
W tym właśnie momencie do jadalni z hukiem wparował krępy łysiejący mężczyzna w rozpiętej bluzie munduru podpułkownika policji. Targał na rękach kolorowe pudełka przewiązane szerokimi wstążkami i ogromne bukiety kwiatów, z których każdy liczył nie mniej niż 100 sztuk.
Głośno sapiąc, mężczyzna roześmiał się: “Kto to tam zamierza przydeptać mi ogon? Jeszcze się nie narodził taki szczupak, co by otworzył paszczę na podpułkownika Bubieńcowa. ” Nagle urwał, wpatrując się w Tatianę. Rodzina ze zdumieniem patrzyła na wesołka, ale teraz ten zgrywus dosłownie na ich oczach zaczął blednąć, a na jego czole wystąpiły grube krople potu.
Wciągnął przerywanie powietrze, nie mogąc oderwać wzroku od skromnie ubranej kobiety w swetrze. “Widzę, że mnie pan poznał, podpułkowniku” – Tatiana podniosła się ze swojego miejsca, uważnie wpatrując się w przybyłego, a potem odwróciła się do stołu. “Pozwolą państwo, że się przedstawię. Naczelnik drugiego wydziału głównego zarządu śledczego, major sprawiedliwości Wołk Tatjana Wiktorowna.
A mój skromny wygląd to jedynie chęć zobaczenia prawdziwego oblicza ludzi, z którymi miałam się spowinowacić. Przyznaję, że widok okazał się mało przyjemny. ” Odwróciła się do oszołomionego Arsenija i miękko dotknęła jego ramienia. “Arsieni, chciałeś wyjść.
Chodźmy. Naprawdę nie mamy tu już nic do roboty. ” Ten skinął w milczeniu głową, wstał, odsunął krzesło od swojej partnerki, wziął ją pod ramię i pewnie poprowadził do wyjścia. Na duszy Tatiany było gorzko.
Poznanie rodziców ukochanego mężczyzny okazało się miażdżącą porażką, ale co zrobić? Z drugiej strony cieszyła się myślą, że jej wybranek nie zawahał się i ze wszystkich sił bronił jej i wspierał w trudnej chwili. Odwracając się w drzwiach, omiotła spojrzeniem gospodarzy domu. Siedzieli oniemiali, przenosząc wzrok z wszechmocnego, jak im się wydawało, zięcia na skromną sekretarkę.
Podpułkownik Bubieńcow wciąż stał na środku pokoju z prezentami, konwulsyjnie łapiąc powietrze ustami, z twarzą wykrzywioną od paraliżującego strachu. Minęło kilka tygodni. Czynności śledcze w sprawie podpułkownika Bubieńcowa zakończyły się jego oficjalnym aresztowaniem, co pozwoliło wreszcie rozbić budowany latami system korupcyjny na trasie i rozpocząć ostre czyszczenie całego wydziału złapówkarzy. W życiu osobistym, wbrew jej obawom, nastąpiła zadziwiająca jasność.
Arseni zachował się jak dojrzały mężczyzna. Ani razu nie zrobił jej wyrzutów za zepsutą kolację i za to, że jego szwagier znalazł się w śledztwie. Tydzień po tych wydarzeniach podjęli decyzję o wspólnym zamieszkaniu i Tatjana przeniosła swoje rzeczy do jego przytulnego miejskiego mieszkania. Na sercu po raz pierwszy od wielu lat było jej spokojnie i ciepło.
Kochano ją po prostu taką, jaka była, a nie za pagony i służbowe wpływy. Miesiąc po aresztowaniu Bubieńcowa w drzwiach mieszkania Arsenija rozległ się dzwonek w środku dnia roboczego. Tatiana była na zwolnieniu lekarskim. Otworzyła i zamarła.
Na progu stał Makar Stiepanowicz. Wyglądał na znacznie wychudzonego. W jego sylwetce nie było już nic z dawnego rozleniwionego sytego pana. “Witaj, Tatiano.
Bez cienia dawnej arogancji powiedział mężczyzna. Można wejść? Wiem, jesteś chora. Dzwoniłem do Arsenia do pracy, ale przyszedłem właśnie do ciebie.
” “Dzień dobry. Proszę wejść, Makarze Stiepanowiczu” – odpowiedziała spokojnie kobieta, ustępując mu miejsca i zapraszając do salonu. Była gotowa na każdy obrót spraw, ale nie na to, co powiedział Makar Stiepanowicz, ciężko opadając na fotel. “Przyszedłem przyznać się do błędu, Tatiano.
Moje osądy wtedy podczas kolacji były zbyt pochopne, by nie rzec głupie. Ale bardzo cię proszę, uwierz w jedno. Naprawdę z matką nie wiedzieliśmy, że przez cały ten czas żyliśmy z nielegalnych przestępczych dochodów zięcia. Szczerze wierzyliśmy, że to uczciwy oficer.
Jest mi nieznośnie gorzko, że pozwoliliśmy Nasti wyjść za mąż za tego wilkołaka w mundurze. Kupiliśmy się na jego dziarską postawę, galowy mundur i wysoką rangę. ” Tatiana słuchała go spokojnie, rozumiejąc, jak trudno temu starszemu człowiekowi prowadzić z nią tę rozmowę na równych prawach. Wewnątrz niej nie było złośliwej satysfakcji, tylko chłodna jasność.
“Na tym polega wasz główny problem, Makarze Stiepanowiczu, na waszej ograniczoności przy ocenie ludzi. Przyzwyczailiście się oceniać człowieka po jego opakowaniu, statusie i drogich prezentach, zupełnie nie próbując spojrzeć głębiej. Zmieszaliście mnie z błotem za proste ubranie, ale kłanialiście się przestępcy w mundurze. ” Makar Stiepanowicz z poczuciem winy opuścił głowę.
W tym momencie jego wzrok padł na stolik kawowy, gdzie wśród dokumentów leżało świeżo wydrukowane podziękowanie resortowe od ministra oraz otwarte aksamitne etui z państwowym odznaczeniem, orderem wręczonym Tatianie za rozwiązanie głośnej sprawy z udziałem złodziejskiego wiceministra. Mężczyzna pochylił się, wpatrując się w tekst dokumentu. Na kilka sekund zamarł, a potem ciężko się podniósł. “Wybacz mi, Tatiana.
Wybacz wszystko, co ci wtedy nagadaliśmy. Popełniłem straszny błąd. Jesteś prawdziwym człowiekiem. ”
Wiosenne słońce stopiło zaspy wokół podmiejskiego domu.
Z wnętrza zniknął pretensjonalny wystrój, krzykliwe prezenty zięcia i dom odzyskał swój dawny surowy wygląd. Tatiana znów siedziała przy stole nakrytym już nie tak bogato, ale po domowemu. Makar Stiepanowicz prowadził z synem niespieszną rozmowę o zbliżającej się sprzedaży rezydencji i zakupie mieszkania w mieście. Z kuchni z wielkim parującym półmiskiem wyszła Kławdia Iljiniczna.
Ostrożnie postawiła danie przed Tatianą i dotknęła jej ramienia. “Tanieczko droga, to twoje ulubione żeberka w sosie miodowym. Przygotowałam je specjalnie dla ciebie” – z czułością w głosie powiedziała starsza kobieta. Tania uśmiechnęła się.
Wewnętrzny śledczy podpowiadał jej, że w końcu została tu przyjęta jak rodzina. Obok uciszonych dzieci siedziała Anastazja. Hańba męża, który dostał dziesięć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za systematyczne przyjmowanie łapówek, mocno ją zmieniła, pozbawiając dawnej pychy. Arseni spojrzał na siostrę.
“Nastiu, tylko nie opuszczaj rąk. Pomożemy ci z Tanią wychować siostrzeńców. ” Tatiana dotknęła nadgarstka przyszłej szwagierki i skinęła potakująco głową. Anastazja podniosła na nich oczy, w których błyszczały łzy.
“Dziękuję, Sieniu. Dziękuję, Taniu. Teraz ja sama też wszystko rozumiem. Gdyby Fiedia żył uczciwie, nie naraziłby naszej rodziny na taki straszny cios.
Prawdę ludzie mówią: na cudzym nieszczęściu szczęścia nie zbudujesz. ” Tatiana patrzyła na twarze ludzi, którzy ją otaczali, i czuła się spokojna. Jej trudna, nerwowa i odpowiedzialna praca codziennie wymagała twardości, ale ten cichy rodzinny wieczór dowodził, że poza pokojami przesłuchań zawsze jest miejsce na miłość, przebaczenie i ludzkie ciepło.


