Stałam na hotelowym tarasie w listopadowym deszczu, próbując otrząsnąć się po dniu, w którym straciłam wszystko – pracę, poczucie bezpieczeństwa i wiarę, że cokolwiek ułoży się w moim życiu. Nagle…
Barbara Siennicka siedziała w zatłoczonym autobusie, wpatrując się w zaparowaną szybę. Deszcz zalewał Warszawę, a jej myśli wracały do słów szefa: „Restrukturyzacja”. Pięć lat pracy, poświęcenia i nadgodzin – a dziś wyrzucono ją jak niepotrzebny mebel. W kieszeni miała dwieście złotych i kartę kredytową na wyczerpanym limicie. Spotkanie z Martą w kawiarni „Relaks” miało być … Read more