Odyn, w zady mionej tawernie, trzej ban dyty otoczyły kobietę na wózku. Kopal i koła, drwił i, a wszyscy wokół patrzy li w kufle, udając, że nic nie widzą. To była kropla krwi dla rekinów — a oni…
Trzech opryszków z portowej grupy otoczyło kobietę na wózku inwalidzkim. Śmiali się, kopali koła, nie zwracając uwagi na pełną tawernę dokerów, którzy tchórzliwie wbili wzrok w kufle. W Gdyni roku 98 ująć się za słabszym oznaczało podpisać na siebie wyrok. Byłem po uszy w długach wobec ich szefa, nie miałem nic do stracenia. Wstałem, myślałem, … Read more