Miałam kupiony świeżego pstrąga i dobre sery, bo liczyłam, że jutrzejsze 32. urodziny spędzimy we dwoje. Mąż wrócił z pracy z pięcioma kumplami, rzucił mi kurtkę i rozkazał: „Ola, ogarnij nam coś…
Tak, Aleksandra wiedziała, że to będzie kolejny piątek. A jednak gdzieś głęboko łudziła się, że tym razem będzie inaczej. Punktualnie o osiemnastej rozległ się ten znajomy, natarczywy dzwonek. Zanim zdążyła podejść do drzwi, do środka wdarli się wszyscy. Bartek, Mateusz, Leszek, Dominik i na końcu Stanisław, który nawet na nią nie spojrzał, tylko rzucił przez … Read more