Siedziałam przy ognisku, gdy zadane przeze mnie pytanie zawisło w powietrzu jak cios. „Wiktorze, czy ty naprawdę umierasz?” Przez cały miesiąc porzuciłam dla niego pracę, zostawiłam syna, wsiąkłam…
Wiktor był przyzwyczajony, że ludzie boją się go i schlebiają mu. Gdy pierwszy raz weszła do jego pokoju w prywatnej klinice, przywitał ją chłodno, prawie opryskliwie. Julia nie dała się zbyć. „Wiem, że jest pan zły. Ma pan prawo być zły. Dostał pan straszną wiadomość. Ale ja tu jestem, żeby panu pomóc i nie zamierzam … Read more